Spotkanie w Madison Square Garden przejdzie do historii. Gdy na 9.40 przed końcem trzeciej kwarty Spurs prowadzili 81:52, nic nie zapowiadało emocji. Knicks zaczęli jednak mozolnie odrabiać straty, a po trzech punktach z rzędu Victora Wembanyamy na początku czwartej kwarty wciąż przegrywali 75:95.
Najważniejsza akcja w finałach NBA
Przełom przyniosły trafienia Jose Alvarado i Karla-Anthony’ego Townsa, które poderwały halę. Gospodarze zaczęli seryjnie trafiać zza łuku, odpowiadając nawet na „trójkę” De’Aarona Foxa. Po akcji Jalena Brunsona Knicks na 82 sekundy przed końcem objęli prowadzenie 105:104. Spurs odzyskali je po dwóch wolnych Stephona Castle’a, ale ostatnie słowo należało do OG Anunoby’ego. Najpierw zablokował Foxa, a 1,2 sekundy przed końcem dobił niecelny rzut Brunsona, zdobywając zwycięskie punkty.
Nie wiem, czy w historii Knicks była ważniejsza akcja
– podkreślił trener Mike Brown.
Knicks odrobili 29 punktów straty – najwięcej w dziejach finałów NBA od 1997 roku, gdy liga zaczęła prowadzić szczegółowe dane play-by-play. Dotychczasowy rekord należał do Boston Celtics (24 punkty w 2008 roku). W całych play off większy powrót zanotowali jedynie Los Angeles Clippers w 2019 roku (31 punktów).
Brunson zakończył mecz z dorobkiem 36 punktów, a Anunoby z 33. Wśród Spurs wyróżnił się Wembanyama – 34 punkty, 13 zbiórek i trzy bloki, choć trafił tylko 9 z 25 rzutów. Z ławki mocno wsparł go Dylan Harper (21 pkt). Mecz numer pięć odbędzie się w San Antonio. Knicks mają trzy szanse, by zdobyć pierwszy od 1973 roku tytuł. Sochan, który karierę zaczynał w Spurs, jest drugim Polakiem w historii finałów NBA po Marcinie Gortacie, ale może zostać pierwszym, który zdobył tytuł.