Industria Kielce w czwartek zagra na wyjeździe z Fuechse Berlin w jednym z najtrudniejszych meczów fazy grupowej Ligi Mistrzów. Po zwycięstwie nad Veszprem kielczanie wciąż walczą o trzecie miejsce, ale w Max-Schmeling-Halle czeka ich prawdziwe wyzwanie – zatrzymanie Mathiasa Gidsela, uznawanego za najlepszego piłkarza ręcznego świata.
Industria Kielce jedzie do Jaskini Lwa
Berlin to w tej edycji twierdza nie do zdobycia. W ostatnich 12 meczach tylko jedna drużyna zdołała tam urwać punkt. „Jedziemy do Jaskini Lwa” – przyznał asystent trenera, Krzysztof Lijewski.
To mistrz Bundesligi i finalista Ligi Mistrzów. Zadanie jest piekielnie trudne, ale takie lubimy.
Kielczanie podkreślają, że kluczem będzie zatrzymanie tempa gry Fuechse i błyskawiczny powrót do obrony. Gidsel, który potrafi minąć obrońcę w obie strony, jest praktycznie nie do wyłączenia, ale Industria chce ograniczyć jego wpływ na mecz. „Musimy zagrać kompletne 60 minut, bez przestojów” – zaznacza Michał Olejniczak.
Dodatkowym smaczkiem jest obecność bramkarza Dejana Milosavljevicia, który od przyszłego sezonu dołączy do Industrii. „To profesjonalista, nie będzie taryfy ulgowej” – mówi Lijewski.
Mimo klasy rywala, kielczanie jadą do Berlina z wiarą w siebie. „Nie mamy nic do stracenia. Jedziemy po dwa punkty” – deklaruje Alex Dujshebaev.
Początek meczu Fuechse Berlin - Industria Kielce w czwartek o 18.45