Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Jacek Magiera zaufał Bogu. Mówił o tym publicznie. "Czasu nigdy nie zatrzymamy"

Cała Polska wstrząśnięta jest dziś nagłą śmiercią trenera Jacka Magiery. Utytułowany piłkarz, a następnie szkoleniowiec, drugi trener kadry narodowej, zmarł w wieku 49 lat. W sieci pojawiło się nagranie świadectwa, jakie wygłosił podczas wydarzenia "Siedlce dla Jezusa" w ubiegłym roku. Trener Magiera był człowiekiem wierzącym w Boga i dawał temu świadectwo.

Jacek Magiera, który od lipca ubiegłego roku był drugim trenerem reprezentacji Polski i głównym współpracownikiem selekcjonera Jana Urbana, zmarł w wieku 49 lat w piątek we Wrocławiu po tym, jak zasłabł w czasie treningu biegowego. To były piłkarz m.in. Rakowa Częstochowa, Legii Warszawa i Widzewa Łódź, mistrz Europy do lat 16 z 1993 roku. Jako trener był asystentem Urbana w stołecznym zespole, później samodzielnym trenerem Legii, prowadził też Zagłębie Sosnowiec, reprezentację Polski do lat 20 i 19, a następnie Śląsk Wrocław, z którym wywalczył wicemistrzostwo kraju. 

Jaki był trener Magiera zawodowo? To jedna z najjaśniejszych postaci polskiej piłki. Inteligentny, wymagający, zawsze z klasą. A prywatnie? Człowiek głęboko wierzący w Boga. W sieci pojawiło się dziś wyjątkowe nagranie - świadectwo, które trener Magiera wygłosił wraz z żoną Magdaleną podczas Wieczoru Chwały "Siedlce dla Jezusa" w Boże Ciało 2025 r.

- Naszym hasłem jest - "człowiek planuje, Pan Bóg się śmieje" - mówił Magiera.

Jak wskazał, w życiu jego rodziny wydarzyło się sporo rzeczy, które zaplanować musiał sam Bóg. Jedną z nich było to, jak poznał swoją żonę. A później...

Jacek Magiera zaufał Bogu

"My zaufaliśmy w życiu Bogu. Czy jest to proste? Uczciwie powiem, że nie zawsze rozumiemy, co się dzieje w naszym życiu, ale zaufaliśmy. I chcemy robić małe rzeczy, na które zwracamy uwagę codziennie" - mówił Magiera.

Ja wiem, że trzeba zwracać uwagę na swoje myśli. Bo myśli, to co w głowie, bardzo wpływają na nasze słowa. Na to, co do kogo mówimy. Nasze słowa wpływają na nasze czyny, a te czyny stają się nawykami. A, że kuszeni jesteśmy codziennie, wszyscy doskonale wiemy (...) To, co bardzo cenne, to czas w naszym życiu. To czas, który możemy komuś dać. Ten czas to budowanie relacji z najbliższymi i z Bogiem. Jak na czymś ci zależy, to o coś dbaj (...) Czasu nigdy nie zatrzymamy. Choć byśmy nie wiem co zrobili, nigdy już nie będzie wczoraj. Wpływ mamy na to, co zrobimy dziś, jutro. I tak chcemy działać.

– mówił trener.

Wspominał też, że wówczas w wieku 48 lat zupełnie inaczej rozumie przykazanie "nie zabijaj", niż wtedy, gdy był młodym człowiekiem.

Dziś wiem, że to przykazanie to nie tylko to, żeby nie zabić. Dziś wiem, że zabić można na każdym kroku. Zabić można słowem, podjętą decyzją, źle odczytując kogoś potencjał. Ale zabić każdy z nas może się każdy sam. Zabić swój talent lenistwem, siebie, swój organizm - używkami czy swój system wartości. A wiemy, jak wygląda świat.

– podkreślał.

Jacek Magiera podzielił się też historią własnej rodziny. A konkretnie - jak odmawiał z synem Jankiem modlitwę "Ojcze Nasz".

- Kiedy odmawialiśmy pacierz wieczorem, Ojcze Nasz, Janek klęczał i nic nie mówił. Bardzo mnie to denerwowało, irytowało. Mówiłem sobie: tyle razy my to mówimy, a on nic nie mówi. Chciałem, żeby zrobił to już. My pewne rzeczy chcemy już. Minęło jakieś pół roku, kiedy przechodziłem korytarzem i nagle zerknąłem, a Janek z kimś gada. Wchodzę do tego pokoju, a on klęcząc, ustawił przed sobą jakieś postacie z klocków i uczył ich "Ojcze nasz". Każdy ma swoją prędkość, wszystko ma swój czas. Wtedy to zrozumiałem - powiedział.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej