Michal Gasparik już w pierwszym roku pracy w Górniku Zabrze sięgnął po Puchar Polski i wicemistrzostwo kraju. Słowacki szkoleniowiec podkreśla, że jednym z kluczowych elementów, które najmocniej go zaskoczyły po przyjściu do ekstraklasy, były stałe fragmenty gry. Jak mówi, w Polsce każdy zespół ma na nie własny, rozbudowany plan, co wymaga od sztabu perfekcyjnego przygotowania, by uniknąć zaskoczenia.
Wicemistrzostwo i Puchar Polski
Poza stałymi fragmentami gry, gdy analizowaliśmy Ekstraklasę na początku, to poczułem, że jest bardzo fizyczna. Wiele zespołów na tym polega. Są mocne w polu karnym i w odbiorze długich piłek. Dlatego musieliśmy się do tego dostosować. Pod tym kątem staraliśmy się grę Górnika trochę zmienić i myślę, że w ostatnich 10-15 spotkaniach sezonu było to już widać na boisku
– podsumował Słowak, który trenerem Zabrzan został w czerwcu 2025 roku.
Gasparik zwraca uwagę, że to właśnie stałe fragmenty gry oraz fizyczność stanowią największą różnicę między polską ligą a słowacką, gdzie większość drużyn gra w podobnym systemie. Dlatego w Zabrzu postawił na dostosowanie stylu gry do realiów Ekstraklasy — większą intensywność, walkę o drugie piłki i skuteczność w polu karnym. Górnik, który rok wcześniej zakończył rozgrywki na dziewiątym miejscu, pod wodzą 44‑latka przeszedł ogromną metamorfozę. Dzięki zajęciu drugiego miejsca w Ekstraklasie Zabrzanie zagrają w kwalifikacjach Ligi Mistrzów.
Zasłużyliśmy, w przekroju całego sezonu, na to drugie miejsce. Teraz czeka nas praca przed startem ciężkiego sezonu. Wiemy, że będziemy grać co trzy, cztery dni. Potrzebujemy jakości na boisku
– powiedział Gasparik.
Słowak, były zawodnik Górnika (15 meczów, 3 gole), ma imponujące doświadczenie pucharowe — w czterech ostatnich sezonach trzykrotnie zdobył Puchar Słowacji ze Spartakiem Trnawa. W Zabrzu od początku traktował rozgrywki pucharowe priorytetowo, wystawiając najmocniejszy skład. Efekt był znakomity, jego drużyna pokonała w finale Raków Częstochowa 2:0, zdobywając trofeum po raz pierwszy od 1972 roku. Końcówkę sezonu dodatkowo naznaczyło symboliczne wydarzenie — Lukas Podolski zakończył karierę i jednocześnie przejął większościowy pakiet udziałów w klubie, stając się jego głównym właścicielem.