Żyjących Powstańców pozostało już mniej niż 200.Wielu z nich boryka się z nieuniknionymi w ich wieku chorobami. Tymczasem władze Warszawy ignorują postulaty zgłaszane przez opiekunów Powstańców Warszawskich i ich rodzin. Chodzi o sposób w jaki są przeprowadzane obchody tego wydarzenia 30, 31 lipca i 1 sierpnia.
Zadaszenie? Niepotrzebne. Są wachlarze i kranówka
Wydarzenia odbywają się na świeżym powietrzu. Od kilku lat wolontariusze zgłaszają problem, który występuje również w tym roku - brak zadaszenia chroniącego przed palącym słońcem, czy deszczem. Dzisiaj w Warszawie trzeba się mierzyć z 36 stopniowym upałem. Jutro ma być ciut lepiej, ale ciągle ma być ok 30 stopni.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
Rozmawialiśmy z wzburzonymi wolontariuszami. Jeden z nich zgodził się na wypowiedź pod nazwiskiem.
Powstańcy mają przeważnie 90 lub więcej lat. Są narażeni na ciężkie warunki atmosferyczne. W trakcie uroczystości osoby towarzyszące trzymają nad bohaterami parasolki. W ten sposób chronią ich przed szkodliwą dla nich pogodą. To nie jest optymalne rozwiązanie. Uroczystości trwają wiele godzin. I nikt nie ma ochoty ich spędzać pod parasolem. Kombatanci siedzą na miejscach narażonych na słońce, a w cieniu siedzą... politycy i oficjele - posłowie, burmistrzowie
- powiedział portalowi Niezależna.pl Michał Palarczyk jeden z opiekunów Powstańców, który angażuje się w pomoc od 2019 roku.
Wolontariusze zwracali się do organizatorów obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, w tym do władz Warszawy z prośbą o stworzenie zadaszeń. Bez większego skutku. Co zapewniono - poza parasolami również… pamiątkowe wachlarze. I jeszcze jeden „bonus”. Dostęp do wody- warszawskiej „kranówki” z beczkowozów Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji.
Przytaczamy komunikat miasta wydany kilka dni temu.
Obchody 82. rocznicy Powstania Warszawskiego wypadają akurat w dni, kiedy prognozowane są wysokie temperatury. Ze względu na to, że obecność na uroczystościach jest dla wielu Powstańców niezwykle ważna, zadbamy o odpowiednie warunki, żeby zapewnić im bezpieczeństwo i komfort. Ze względu na prognozowane upały część uroczystości została skrócona, aby ograniczyć czas przebywania uczestników w otwartej przestrzeni. Miejsca przeznaczone dla Powstańców zaplanowano w taki sposób, by w jak największym stopniu znajdowały się w cieniu. Przygotowaliśmy również specjalne parasole ochronne oraz pamiątkowe wachlarze. Przez cały czas trwania uroczystości Powstańcy będą mogli liczyć na wsparcie i opiekę wolontariuszy i harcerzy, którzy zadbają o ich potrzeby, bezpieczeństwo oraz sprawne przemieszczanie się między kolejnymi punktami obchodów. W czasie trwania wszystkich oficjalnych uroczystości uczestnicy będą mieli zapewniony dostęp do wody. Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji podstawi specjalne beczkowozy z wodą, a o jej dystrybucję zadbają harcerze
– pisze zadowolone z siebie miasto.
Urzędnicy wiedzieli o tym, że ważne jest zadaszenie. Podczas dotychczasowych obchodów, skończyło się na tym, że założono prowizoryczną płachtę, aby ograniczyć wpływ słońca. I tak było za gorąco. Powstańcy prosili o parasolki, bo konstrukcja nie chroniła ich wystarczająco. Wielu zrezygnowało ze względu na upał. To chore, że nie można zbudować solidnego zadaszenia dla powstańców, ale 50 metrów dalej, gdzie są namioty z jedzeniem, już się to udaje. Słyszymy, że inna konstrukcja źle wygląda w transmisji i na zdjęciach. Nie takie powinny być priorytety. Powstaniec, którym się opiekuję nie chce wziąć udziału w dzisiejszych obchodach właśnie ze względu na upał i złe warunki
- powiedział nam jeden z wolontariuszy.
Walka z wolontariuszami. Buta urzędników
Ale to niejedyna wątpliwość dotycząca obchodów.
Powstańcom towarzyszą rodziny, wolontariusze i opiekunowie. Jestem oburzony działaniami urzędników warszawskiego ratusza. Podczas obchodów przyszła przedstawicielka ratusza informując, że Powstaniec ma zostać sam, a osoby towarzyszące mają przejść 10 rzędów dalej. Urzędniczka nie zdawała sobie sprawy, że Powstaniec przewrócił się kilka godzin wcześniej, że ja posiadam leki które w razie gorszego samopoczucia trzeba mu podać. Po godzinie kombatant chciał jak najszybciej wrócić do domu. Pomijam sposób komunikowania przez urzędniczkę – w sposób chamski, ordynarny
– twierdzi Palarczyk.
Zrelacjonował również we wpisie na jednym z portali społecznościowych inną sytuację.
Miałem kiedyś równie nieprzyjemną sytuację na Placu Krasińskich gdzie przywiozłem Powstańca na wózku inwalidzkim, który miał zaawansowaną chorobę Alzheimera. Większość z Państwa zdaję sobie sprawę, że jest to jedna z najbardziej okrutnych i bezwzględnych chorób. I tutaj również organizatorka z ramienia ratusza powiedziała, że mam iść do tyłu i tego Pana zostawić samego sobie.... Oczywiście na to nie pozwoliłem, ale musiałem użyć przy tym bardzo ostrych słów. Gdyby głupota miała skrzydła to niektórzy pracownicy ratusza fruwaliby jak gołębie
– napisał.
Niestety relacja tego wolontariusza pokrywa się z innymi, które usłyszeliśmy od innych społeczników. Także zgłaszali potrzebę zadaszenia i problem z opieką nad Powstańcami w trakcie uroczystości.
Nie wiem dlaczego rok w rok nie możemy doprosić się o tak proste i podstawowe rzeczy. Nie wiem skąd niechęć do naszych, zdawałoby się, racjonalnych postulatów. Przecież tu chodzi o dobro Powstańców. Rok w rok grzecznie wyrażane prośby nie spotykają się z uznaniem organizatorów. . Czy naprawdę to jest rzecz, którą nie da się załatwić?
– twierdzi w rozmowie z nami jedna z długoletnich wolontariuszek.
Skandaliczne są argumenty urzędników, którzy tłumaczą, że stali opiekunowie muszą przenieść się do dalszych rzędów.
Kilkukrotnie ja i moi najbliżsi znajomi słyszeliśmy teksty ze strony pracowników ratusza: ,,nie możecie siedzieć obok, za Powstańcami bo to ŹLE WYGLĄDA NA ZDJĘCIACH"! Ręce opadają na taką argumentację. My nie towarzyszymy Powstańcom dla zdjęć, tylko po to żeby byli zaopiekowani i czuli naszą obecność w szczególnym dla siebie czasie
– twierdzi Palarczyk.
We wpisie na mediach społecznościowych przytacza inną historię.
Szczytem takich historii był 2024 rok- 80 rocznia Powstania Warszawskiego, cyrk jak się wtedy dział jest po prostu nie do opisania. Zaczynając od Muzeum Powstania, gdzie pod wejściem do Parku Wolności o niemal nie doszło do tragedii. Bohaterka której towarzyszyłem dwukrotnie została uderzona z tyłu wózkiem inwalidzkim przez napierający tłum. Na szczęście poza małym siniakiem nic więcej się nie stało, ale to mogło skończyć się tragicznie. Na tamtą uroczystość weszły osoby bez zaproszenia, które skorzystały z zamieszania pod wejściem. Kiedy weszliśmy na teren Parku Wolności pierwsze co mnie uderzyło to widok urzędników ratusza robiących sobie selfie z Powstańcami. No naprawdę tylko wam pogratulować wyczucia czasu i taktu... Nieważne co się dzieje dookoła, ważne że wy macie zdjęcia na social media. Brawo!
– napisał.
Opisał jeszcze jedno skandaliczne wydarzenie z udziałem urzędników.
5 sierpnia 2024 roku u zbiegu ulic Leszno i Alei Solidarności przy Skwerze Pamięci odbywa się uroczystość upamiętniająca ,,Rzeź Woli". Kiedy przyjechałem na miejsce z kombatantem od organizatorki usłyszałem że mam iśc kilka rzędów do tyłu ponieważ za Powstańcami mają siedzieć oficjele... Tutaj właśnie po raz kolejny usłyszałem tekst o ,,niekorzystynych zdjęciach"...Żeby było mało w pierwszym rzędzie na wózku inwalidzkim siedział kombatant, który miał przed sobą balkonik. Ponieważ był na tyle silny żeby wstać i podeprzeć sie nim w trakcie odgrywania hymnu państwowego. Na to wszystko przyszła kolejna urzędniczka miasta która powiedziała Powstańcowi żeby siedział przy hymnie i próbowała mu odebrać ten balkonik. Dodatkowo w obecności innych Powstańców mówiła do niego zdrobniale po imieniu! Takie właśnie ,,standardy zachowań" reprezentują warszawscy urzędnicy! Ponieważ organizatorzy przegrali ,,bitwę o balkonik" z wolontariuszką opiekującą się Powstańcom. Oraz nie udało się im wyrzucić nas do dalszych rzędów zrobili w odwecie coś co wykracza poza wszelki ramy... Tuż przed uroczystościa składania wieńców, jeden z urzędników rady gabinetowej prezydetna Rafała Trzaskowskiego wymazał z kartki nazwisko w/w wolontariuszki i wpisał swoje, zabrał Powstańca który siedział już na wózku i bez zgody żadnej z tych osób złoży z kombatantem kwiaty, które z prywatnych pieniędzy kupiła ta wolontariuszka..
– relacjonuje.