Koszulka NIEMIECKO - RUSKA SZAJKA TUSKA Zamów już TERAZ!

Największa manifestacja w Warszawie od lat - a na tym nie koniec. „GPC”: Rolnicy pokazali siłę!

To była największa manifestacja rolników w XXI w. Tysiące manifestantów z całego kraju przemaszerowały wczoraj przez Warszawę, domagając się odejścia od założeń Zielonego Ładu i blokady napływu produktów żywnościowych z Ukrainy. Z protestującymi nie spotkał się ani minister rolnictwa, ani premier. Delegacja części rolników spotkała się za to z marszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią. W spotkaniu nie wzięli udziału przedstawiciele największej rolniczej organizacji – Solidarności Rolników Indywidualnych. Władza zaczyna rozważać spełnienie postulatów, ale nadal brakuje konkretów. Bez nich nie będzie zakończenia protestów.

Protest rolników
Fot. Tomasz Jędrzejowski - Gazeta Polska

Wczorajszy protest rozpoczął się o godz. 11 na placu Defilad. Na manifestacji pojawiły się tysiące osób z całego kraju. To do ostatniej godziny nie było przesądzone, bo obóz władzy robi wiele, aby środowisko rolnicze podzielić. Największą konsternację wywołał zawodowy działacz rolniczy Sławomir Izdebski, który w Radiu Zet stwierdził, że jest już porozumienie przygotowane do podpisania z obozem władzy. – Nasze postulaty to już nie są te postulaty, które my cały czas głosimy. To już jest taka forma porozumienia, przygotowaliśmy gotowe porozumienie z rządem. Rząd musi szukać rozwiązań, żeby protesty się zakończyły. Jeżeli my przedstawiamy konkretne porozumienie, w którym rząd przynajmniej zadeklaruje, że jest ten krok do przodu. Skoro rząd nie może w całości odstąpić od Zielonego Ładu, to zawrzyjmy porozumienie, że rząd RP deklaruje, że Polska odstępuje np. od ugorowania – powiedział w Radiu Zet Izdebski. Jak podkreślił, wystarczy, aby rząd „coś” zadeklarował.

W podobnym duchu wypowiadał się Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Co więcej, wszystko wydawało się zsynchronizowane z działaniami Ministerstwa Rolnictwa. Na stronach internetowych resortu pojawił się komunikat podsumowujący rozmowy Czesława Siekierskiego w Brukseli i jego postulaty. Zaskakująco zbieżne z tym, co deklarowali Izdebski ze Szmulewiczem.

„Minister Czesław Siekierski po raz kolejny wystąpił z wnioskiem polskich rolników: o odstąpienie od ugorowania – w 2024 r. Komisja Europejska umożliwiła uprawę międzyplonów i roślin bobowatych na ugorach; o uproszczenia w zakresie zmianowania upraw; o odstąpienie od karania rolników za niecelowo popełnione błędy; o uznanie oświadczenia rolnika za wystarczającą formę wypełnienia zobowiązania”

– czytamy w komunikacie.

Bez porozumienia

Porozumieniu sprzeciwiali się rolnicy, którzy wczoraj protestowali w Warszawie. Ich zdaniem nadal rząd nie podjął żadnych konkretnych decyzji. Nie stworzył rozwiązań prawnych i nie podjął ustawowych działań. Wczoraj niepokój rolników wywołała informacja, że delegacja spotkała się z Szymonem Hołownią. Uczestnik rozmów – potentat branży futrzarskiej, ale także w hodowli bydła i przetwórstwa rolnego Szczepan Wójcik musiał przekonywać, że nie doszło do porozumienia ponad głowami rolników.

– To była zwykła rozmowa bez żadnych konkretów. Niestety, nic nie udało się ustalić, oprócz obietnicy, że stworzony zostanie okrągły stół z przedstawicielami rolników i władz. Nic poza słowami (...). Liczymy na realne i konkretne działania. Na razie nic z tego nie ma

– mówił Szczepan Wójcik, zastrzegając, że „nie ma żadnego porozumienia, są postulaty, teraz czekamy na ruch parlamentu i rządzących”.

W spotkaniu nie wzięli udziału przedstawiciele największej rolniczej organizacji – Solidarności Rolników Indywidualnych. Jak argumentowali w Telewizji Republika, Hołownia nie ma żadnych uprawnień, aby spełnić postulaty rolników, więc spotkanie nie miało sensu. 

Wczorajszy marsz zgromadził kilkadziesiąt tysięcy ludzi z całego kraju. Oprócz wezwań do jedności wszystkich środowisk rolnych protestujący zgłaszali dwa podstawowe postulaty. Pierwszy dotyczył polityki Zielonego Ładu i odejścia od działań zmierzających do ugorowania części terenów. W zamysłach UE działanie to miało doprowadzić do bardziej zielonej gospodarki rolnej. Na nieuprawianej ziemi mają bowiem szansę pojawić się dzikie rośliny, owady, ptaki i inne zwierzęta. Rolnicy jednak uznają to za ograniczanie ich produkcji. Drugim postulatem jest nadal zatrzymanie napływu towarów rolnych z Ukrainy, te bowiem wypychają polskich rolników z ich dotychczasowych rynków. Rolnicy podkreślają, że towary te są tańsze i sprzedawane poniżej ceny ich produktów, a jednocześnie niepoddane restrykcjom oczywistym na terenie Unii Europejskiej. Mogą więc okazać się one trujące. W tej materii posłowie PiS chcieli uzyskać wczoraj odpowiedzi od Ministerstwa Rolnictwa. Z kontrolą poselską do gmachu resortu przy ulicy Wspólnej udali się Waldemar Buda, Paweł Jabłoński i Mariusz Błaszczak z kontrolą poselską. Chcieli uzyskać wgląd do dokumentów opisujących polsko-ukraińskie negocjacje.

„Od początku coś ukrywali... Najpierw udawali, że przygotowują dokumenty (»już, już u pani dyrektor drukują!«). Po 2 godz. – zwrot akcji. Minister Siekierski postanowił nagle, że dokumenty – które jeszcze dziś rano były jawne – zostają opatrzone klauzulą tajności! Zrobił to wbrew przepisom ustawy o ochronie informacji niejawnych: dokumenty zawierające informacje o spotkaniach ze stroną ukraińską w jawnej formie i trybie krążyły bowiem wcześniej szeroko po ministerstwie i innych instytucjach... A jak się okazało kilka godzin później, udało się nam również odnaleźć kilka z nich wewnątrz jednego z departamentów. I to właśnie wywołało taką paniczną reakcję – bo nadużywanie ustawy o ochronie informacji niejawnych do ukrywania informacji przed posłami to bardzo poważne złamanie prawa, możliwe że z konsekwencjami karnymi dla odpowiedzialnych za to osób”

–  zrelacjonował wizytę w ministerstwie Paweł Jabłoński. Ostatecznie przepychanka o dokumenty trwała i zakończyła się bez rozwiązania.

Republika popularna wśród rolników

Wczorajszy protest mimo obaw służb i policji przebiegał spokojnie. Postawiona na nogi policja nie odnotowała poważniejszych incydentów. Całość na żywo relacjonowała Telewizja Republika, przez kilka godzin reporterzy oddawali głos protestującym, którzy podkreślali również wkład dziennikarzy w relacjonowanie ich manifestacji. Podkreślali również, że nie kończą protestować, a władza ma podjąć konkretne kroki. To już pobrzmiewa w wypowiedziach rządu i premiera. Wczoraj Donald Tusk powiedział wprawdzie, że cele polityki klimatycznej są bezdyskusyjne, ale chciałby jednocześnie ochronić interesy szczególnie małych i średnich rolników. Uderzał również w ukraińskie produkty.

– Polska utrzymuje embargo na zboże ukraińskie, niewykluczone, rozmawiamy o tym ze stroną ukraińską, że potrzebne będzie rozszerzenie embarga także na inne produkty, jeśli UE nie znajdzie bardziej efektywnych sposobów na ochronę polskiego i europejskiego rynku

– stwierdził Donald Tusk, który wczoraj przebywał w Pradze.

Jeżeli nie zostaną jednak podjęte konkretne działania, rolnicy zapowiadają, że będą protestować dalej. I zrobią jeszcze większą manifestację w przyszłym tygodniu.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie": 

Oglądaj Telewizję Republika na żywo:

 

 



Źródło: Niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

 

#rolnicy #protest #strajk #Polska #Zielony Ład #Unia Europejska #polityka

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
Jacek Liziniewicz
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo