Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Wieś wykluczona z systemu kaucyjnego. "Potrójne obciążenie mieszkańca"

- Producent, który wprowadza produkt w opakowaniu na rynek, dolicza już wartość tego opakowania do ceny produktu. To po pierwsze. Po drugie, do tego opakowania zostaje doliczana teraz 50-groszowa kaucja, której nie ma gdzie odebrać. Czyli mieszkaniec gminy płaci już dwa razy, a na końcu - w tych gminach, w których nie ma możliwości zwrotu kaucji - gmina dodatkowo zapłaci za odbiór tych odpadów w systemie gminnym - powiedział Mariusz Marszał, zastępca dyrektora Biura Związku Gmin Wiejskich RP.

Mariusz Marszał, zastępca dyrektora Biura Związku Gmin Wiejskich RP, ocenił w rozmowie z Portalem Samorządowym, że rzeczywistość jest brutalna dla gmin wiejskich. Podkreślił, że system kaucyjny wszedł w życie w październiku, a szczególnie na obszarach gmin wiejskich występuje bardzo dotkliwy brak punktów, które by odbierały opakowania po napojach.

"Podmioty nie wywiązały się z zadania"

Zgodnie z zapisami ustawowymi ma być przynajmniej jeden taki punkt na gminę. I nie ma problemu, żeby udowodnić, że tak nie jest - podmioty, które zobowiązały się do tego, by stworzyć system, nie wywiązały się z zadania, a system jest w tej chwili zasilany strumieniem gotówki z nieodebranych kaucji. To są pieniądze, które nigdy nie będą odzyskane. My się na to nie godzimy - to nie tak miało wyglądać.

– powiedział ekspert.

Przypomniał, że na terenach wiejskich miejscowości są od siebie oddalone; zwykle do punktu, gdzie można oddać opakowania, ludzie mają bardzo daleko, a jak spojrzymy na demografię obszarów wiejskich, to - szczególnie w województwach o najniższej gęstości zaludnienia, takich jak lubelskie, warmińsko-mazurskie czy lubuskie - wysoki średni wiek mieszkańców sprawia, że korzystanie z systemu jest bardzo trudne. Do systemy nie weszły małe sklepiki funkcjonujące na obszarach rozproszonych, które mogłyby realnie ułatwić jego działanie.

"Odległość 12 kilometrów"

Ciężko jest w ogóle mówić o jakimkolwiek systemie na terenach wiejskich. Sam byłem w sobotę na zakupach. Niby punkt odbioru jest w sąsiedniej miejscowości, ale to oznacza odległość 12 kilometrów. Do tego ludzie stoją z workami butelek. Jedna osoba obsłużona, druga osoba obsłużona, trzecia obsłużona i… maszyna zablokowana. Ludzie ładują z powrotem te worki do samochodu - to mówi samo za siebie! W miastach sytuacja wygląda inaczej, można pójść do sąsiedniego sklepu i te butelki oddać; na wsi nie.

– podkreślił Mariusz Marszał.

Ocenił, że system w obecnym kształcie premiuje duże ośrodki miejskie kosztem obszarów wiejskich, które zostały w praktyce wykluczone z jego realnego funkcjonowania.

Jeżeli przeanalizujemy schemat działania systemu od strony finansowej, to widzimy, że producent, który wprowadza produkt w opakowaniu na rynek, dolicza już wartość tego opakowania do ceny produktu. To po pierwsze. Po drugie, do tego opakowania zostaje doliczana teraz 50-groszowa kaucja, której nie ma gdzie odebrać. Czyli mieszkaniec gminy płaci już dwa razy, a na końcu - w tych gminach, w których nie ma możliwości zwrotu kaucji - gmina dodatkowo zapłaci za odbiór tych odpadów w systemie gminnym.

– powiedział.

Podkreślił, że w praktyce oznacza to potrójne obciążenie mieszkańca, przy jednoczesnym braku proporcjonalnej odpowiedzialności producentów za finansowanie systemu. 

Źródło: niezalezna.pl, portalsamorzadowy.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej