Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki zwrócił się na piśmie w poniedziałek 18 maja do ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego o szczegółowe informacje dotyczące działań służb podległych MSWiA wobec Telewizji Republika.
Stało się to po tym jak w piątek 15 maja policja weszła do domu redaktora naczelnego stacji Tomasza Sakiewicza., skuła jego asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się jakieś dziecko. Do tej pory prokuratura nie opublikowała nagrania z kamer nasobnych dwóch policjantów, bez odpowiednich identyfikatorów, którzy brali udział w akcji. Pojawiła się również informacja, że jest tylko jedno nagranie, dodatkowo rozpoczęte minutę po rozpoczęciu interwencji.
Wcześniej, a także po tym wydarzeniu, pracownicy Republiki stali celem ataków związanych z fałszywymi wezwaniami służb, które są informowane, jakoby w mieszkaniach ludzi związanych z telewizją były osoby chcące targnąć się na swoje życie lub że znajdują się tam ładunki do zdetonowania.
Brak wyjaśnień
Policja unika od ponad tygodnia odpowiedzi na jakiekolwiek nasze pytania dziennikarskie w tej sprawie. Jak się okazuje „blokada informacyjna” jest większa i obejmuje kluczową instytucję – BBN. Jak dowiedział się portal Niezależna.pl, ciągle nie ma odpowiedzi od szefa MSWiA na pismo Bartosza Grodeckiego.
W piśmie szef BBN zażądał wyjaśnienia, jak działały służby w serii fałszywych zawiadomień. W piśmie wysłanym w zeszły poniedziałek zwróciliśmy się o szczegóły, także o działania wobec Sławomira Cenckiewicza- byłego szefa tej instytucji. Ciągle czekamy na odpowiedź
– powiedział portalowi Niezależna.pl Arkadiusz Puławski, który pełni funkcję zastępcy dyrektora Gabinetu Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
MSWiA - jak się dowiedzieliśmy- zamierza odpowiedzieć BBN. Nie wiadomo kiedy.
Dziwne ruchy prokuratury
Jak pisałem wczoraj, sprawę po kilku dniach przejęła od Prokuratury Okręgowej w Warszawie - Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Połączyła ją z prowadzonym od dawna zbiorczym śledztwem przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej. Do tej pory rozpracowywano w nim internetowy gang, wywodzący się ze środowiska graczy komputerowych, odpowiadający za masowe fałszywe alarmy bombowe, stalking oraz wyłudzanie danych w całym kraju.
Praska prokuratura odmawia jakichkolwiek informacji na temat śledztwa, w tym dotyczących publikacji filmów z kamer nasobnych. Nie komunikuje też dlaczego red. Sakiewicz, dziennikarze Republiki i prof. Cenckiewicz nie mają statusu pokrzywdzonych. Nie motywuje też, dlaczego przejęła śledztwo.
Ale zmowa milczenia nastąpiła także po sobotnim wejściu służb do domu rodzinnego Karola Nawrockiego, także po fałszywych zawiadomieniach. Gdańska prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo, wydała komunikat. Rzecznik okręgu udzielił kilku wywiadów i zamilkł. Dzisiaj odsyła do bazowego komunikatu z wczoraj.
Z dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że 23 maja 2026 r. nieustalona osoba, za pośrednictwem aplikacji "Alarm 112", dokonała z ustalonego numeru telefonu zgłoszenia o rzekomo zaistniałym pożarze, a następnie o zagrożeniu życia małoletniego w mieszkaniu usytuowanym w budynku wielorodzinnym w Gdańsku. Dyspozytor numeru 112 z WCPR Radom, wobec niemożności skontaktowania się ze zgłaszającym, zadysponował przyjazd odpowiednich służb: straży pożarnej, pogotowia ratunkowego i Policji, celem uchylenia zagrożenia
– mówił w poniedziałek prok. Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Dlaczego sygnał odbierało centrum w Radomiu, a nie Gdańsku? Ponieważ wszystkie zgłoszenia z aplikacji mobilnej obsługuje zespół w Radomiu.
Wczoraj w Polsat News prok. Duszyński powiedział coś więcej. Stwierdził, że „zostało zabezpieczone nagranie zgłoszenia”. Tymczasem aplikacja mobilna "Alarm 112" służy do zgłaszania zdarzeń alarmowych, w momencie, gdy nie można dokonać połączenia głosowego. Aby zarejestrować się w aplikacji należy podać dane takie jak imię i nazwisko, adres e-mail, numer telefonu oraz numer PESEL. Po wpisaniu danych osobowych użytkownik dokonuje weryfikacji na podstawie wysłanego kodu SMS. Dodatkowo, aby korzystać z aplikacji należy wyrazić zgodę na dostęp do lokalizacji urządzenia.
Poprosiłem prok. Duszyńskiego, aby wyjaśnił tę sprzeczność.
Zastanawiam się, czy chodziło mi o nagranie foniczne. To było z aplikacji. Tutaj nie było nagrania. Nie wiem, czy nie chciałem powiedzieć o zabezpieczeniu z nagrań z kamer nasobnych i ich zabezpieczeniu
– powiedział.
Dopytywany, o to czy wobec tego ma wiedzę, że zostały zabezpieczone nagrania z kamer, którymi dysponowali funkcjonariusze, odmówił odpowiedzi. Jak i na szereg pozostałych pytań.