Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

W sprawie UPA – rząd bez kręgosłupa. "Szczęście, że mamy naprawdę polskiego prezydenta"

Żyjemy w państwie rządzonym przez ludzi słabych i pozbawionych cech fundamentalnych dla bycia strażnikiem polskiego interesu – pozbawionych kręgosłupa. Szczęście, że mamy naprawdę polskiego prezydenta, który nie boi się publicznie mówić prawdy. Co by się działo, gdyby w pałacu urzędował teraz Trzaskowski? - pisze w felietonie dla niezalezna.pl Tomasz Łysiak.

Kiedy Ukraina nadała jednej ze swych jednostek wojskowych nazwę „UPA”,  prezydent Karol Nawrocki zapowiedział odebranie prezydentowi Zełeńskiemu orderu Orła Białego. Od razu na głowę państwa ze strony rządowej runęły serie ataków. 

 

To coś niebywałego, że nawet w tak oczywistej sprawie, jak to, że nazywanie współczesnej jednostki wojskowej imieniem organizacji odpowiedzialnej za zaplanowane, bestialskie, przeprowadzone na szeroką skalę, z rozmysłem i premedytacją, ludobójstwo – jest skandalem międzynarodowym, zamiast stanąć po stronie prawdy i godności wykonuje się najczarniejszą z czarnych robotę polityczną. 

Premier Tusk na X nawoływał, by „nie kłócić się o przeszłość” i kierował to do prezydenta Ukrainy i prezydenta Polski. Z wierzchu wygląda to „koncyliacyjnie”. Ale tylko z wierzchu. Problem w tym, że prezydent Ukrainy, nadając oddziałowi wojska imię UPA „nie kłóci się” z nikim – po prostu świadomie wymierza Polsce policzek, ale czyniąc to nie zwraca się werbalnie w stronę Polaków. Zrobił to natomiast prezydent Nawrocki, publicznie, w mocnych, dobrych słowach nazywając to, co się stało i zapowiadając odebranie orderu. Do kogo był więc skierowany tweet premiera Tuska? Wcale nie do obu prezydentów, nie był też w ogóle próbą „łagodzenia sporu”, lecz uciszaniem polskiego prezydenta. 

W innej wypowiedzi premier Tusk stwierdził, że „każdy naród ma prawo do swoich interpretacji”. Należałoby zapytać – naprawdę? Również, choćby – Niemcy? Czy gdyby to Niemcy, zupełnie hipotetycznie, zaczęli nazywać swoje jednostki imieniem „SS”, czy „SS Einsatzgruppen” to my powinniśmy siedzieć cicho w imię „nie kłócenia się”, czy tego, że „każdy naród ma prawo do swoich interpretacji”? I gdyby w takiej sytuacji polski prezydent ostro, publicznie, potępiał takie zachowanie zachodnich sąsiadów to polski rząd stanąłby również po stronie sąsiada, a nie własnej głowy państwa? 

Dodajmy sobie do tego groźby ministra Radosława Sikorskiego – porównywanie sytuacji i zachowania prezydenta Nawrockiego do losu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, i do sytuacji pod Smoleńskiem, a zatem (znów „pod spodem”, pod wierzchem wypowiadanych słów) grożenia jakimiś strasznymi konsekwencjami, a uzyskamy obraz porażający. Żyjemy w państwie rządzonym przez ludzi słabych i pozbawionych cech fundamentalnych dla bycia strażnikiem polskiego interesu – pozbawionych kręgosłupa. Szczęście, że mamy naprawdę polskiego prezydenta, który nie boi się publicznie mówić prawdy. Co by się działo, gdyby w pałacu urzędował teraz Trzaskowski? 
 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska