W centrum Zielonej Góry doszło w poniedziałek rano do wypadku balonu z trzema kobietami w koszu. Około godz. 6 balon wystartował z zielonogórskiej Dzielnicy Zatonie. Około godz. 8, kiedy był nad centrum Zielonej Góry, zahaczył o jeden z bloków zaczął opadać. Po uderzeniu w budynek jedna z kobiet wypadła z kosza i spadła na dach. Dwie pozostałe utrzymały się w koszu i wyszły z niego po tym, jak balon opadł na jedną z ulic.
W wypadku balonu, do którego doszło w Zielonej Górze zginęła pilotka Aeroklubu Ziemi Lubuskiej Jagoda Gancarek. W ubiegłym roku zdobyła ona tytuł mistrzyni Polski na XI Balonowych Mistrzostwach Kobiet w Nałęczowie.
Tak mówiła o lataniu balonem
Był listopad 2025 roku. Jagoda Gancarek leciała balonem i rozmawiała z TVP 3 o swojej pasji. Uśmiechnięta, spokojna, pełna entuzjazmu. Opowiadała o tym, co w lataniu balonem kocha najbardziej - o ludziach, którzy wybiegają przed domy, gdy widzą balon na niebie, o rozmowach przez kosz z przypadkowymi przechodniami, o zaproszeniach na kawę.
Bardzo miłe jest to, jak leci się czasami niżej i można porozmawiać z ludźmi, czasami zapraszają na kawę. Ogólnie bardzo pozytywny jest odbiór balonu. W mniejszych miejscowościach jak się leci, to ludzie wychodzą
– mówiła.
W rozmowie z TVP 3 Jagoda Gancarek mówiła też o bezpieczeństwie. "Z balonem mi się nie zdarzyło, żeby coś niebezpiecznego było. Raczej to były sytuacje normalne. Staramy się dobierać warunki, żeby było bezpiecznie, a czasami odpuszczamy lot" - powiedziała.
Przyznała też, że balon to dla niej hobby, bo na co dzień jej żywiołem był samolot. - W balonie bardzo hobbystycznie spędzam czas na ten moment. Na co dzień raczej siedzę w samolocie - mówiła z uśmiechem.
Jagoda Gancarek latała, bo kochała przestrzeń, kontakt z ludźmi, wolność, którą daje unoszenie się nad ziemią. Miała jedynie 28 lat.