Gdyby zapytać kogoś z pokolenia dzisiejszych pięćdziesięciolatków o podpiwek, pewnie by się uśmiechnął. Lekki, delikatnie musujący, z charakterystycznym lekko gorzkim posmakiem palonych ziaren. Piły go latem całe rodziny. Nie tylko dorośli, ale i dzieci, bo zawartość alkoholu była minimalna lub żadna.
Powstawał na bazie palonych ziaren jęczmienia i żyta, a w PRL-u można go było kupić w sklepie w charakterystycznych torebkach z suszem do samodzielnego przygotowania w domu. Każda babcia miała swój przepis.
Pozostały tylko wspomnienia
Potem zniknął. Wygodne butelki z colą i oranżadą zrobiły swoje. Własnoręczna produkcja napojów przestała być czymś normalnym, a podpiwek nie miał swojego lobby ani dużego producenta, który by go wypromował. Przez dwie dekady był co najwyżej wspomnieniem.
Ostatnio jednak sytuacja diametralnie się zmieniła. Według danych NielsenIQ od kwietnia 2024 do marca 2025 roku rynek napojów bezalkoholowych w Polsce osiągnął wartość niemal 28 mld zł i rósł w tempie 7 procent rok do roku. W tym samym raporcie podpiwek wymieniony jest wprost jako jeden z rosnących segmentów tego rynku. Obok kwasu chlebowego i napojów fermentowanych wraca do łask, jako napój z historią i naturalnym składem.
Lepszy niż to, co stoi na półce w sklepie
Powód jest prosty. Spożycie alkoholu w Polsce spada trzeci rok z rzędu. w 2025 roku wyniosło 8,8 litra czystego alkoholu na mieszkańca, wobec 9,8 litra w 2019 roku. Trend ograniczania alkoholu zyskuje popularność szczególnie wśród młodych dorosłych. Szukają oni napojów, które mają smak i historię, a nie tylko zero procent i sztuczne aromaty. Podpiwek wpisuje się w ten profil lepiej niż większość produktów ze sklepowej półki.
Jak go zrobić? Przepis nie zmienił się od pokoleń. Palone ziarna jęczmienia lub żyta, woda, cukier i drożdże. Całość fermentuje przez dobę lub dwie, po czym napój trafia do butelek. Smak jest charakterystyczny: lekko kwaskowaty, z nutą karmelu i chmielu, zupełnie inny niż cokolwiek, co można kupić w markecie. Łatwo go przygotować w domu w weekend, a składniki kosztują kilka złotych.
Podpiwek nie wróci pewnie do każdego domu. Ale fakt, że analitycy rynku zaczęli go traktować poważnie, mówi wiele o tym, dokąd zmierzają gusta Polaków. Od dekad goniliśmy za zachodnimi markami. Teraz coraz częściej sięgamy po to, co nasze, zapomniane i prawdziwe.