Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kiedyś smak biedy i trudnych czasów, dziś odkrycie najlepszych restauracji

Przez lata była symbolem biedy i braku wyboru. Jadło się ją, bo nie było nic innego. Dziś ta sama potrawa ląduje na talerzach w coraz lepszych restauracjach w Polsce, a szefowie kuchni prześcigają się w pomysłach na jej nowoczesne wersje.

Jeszcze dwa pokolenia wstecz kiszka ziemniaczana była daniem, o którym nie mówiło się głośno. W wielu domach na wschodzie Polski pojawiała się na stole tylko dlatego, że ziemniaki i słonina były akurat pod ręką. Wtedy o mięsie można było tylko pomarzyć. Na dodatek swoje robił prosty przepis, prawie zerowe koszty, a w zamian maksimum sytości

Od dwóch lat wiele się zmieniło

Dziś ten stosunek do kiszki należy do przeszłości. Dlaczego? Pomogło trochę to, co wydarzyło się w 2024 roku. Wtedy w polskiej gastronomii nastąpił punkt zwrotny - przewodnik Michelin po raz pierwszy objął nie tylko Warszawę ale też inne polskie miasta i przyznał rekordową liczbę wyróżnień. Wśród nagrodzonych trendów znalazły się lokalność i powrót do korzeni. Od tamtego czasu festiwale kulinarne pokroju Restaurant Week coraz częściej pokazują autorskie interpretacje polskich dań regionalnych. Kiszka ziemniaczana wpisuje się w ten trend lepiej niż cokolwiek innego. Jest polska, regionalna i ma za sobą prawdziwą historię.

Przepis sam w sobie jest zaskakująco prosty. Surowe ziemniaki, podsmażona cebula z boczkiem, jajka, mąka i przyprawy, głównie majeranek, pieprz i czosnek. Całość trafia do jelita wieprzowego i ląduje w piekarniku. Kluczem są ziemniaki bogate w skrobię, które dają odpowiednią konsystencję, i świeże jelito, które po upieczeniu tworzy charakterystyczną chrupiącą skórkę. 

Podlasie kontra Kurpie - różnica w smaku

Co ciekawe, wersja podlaska i kurpiowska różnią się szczegółami, które robią dużą różnicę w smaku. Na Podlasiu do masy ziemniaczanej dodaje się więcej słoniny i cebuli, a kiszka jest wyraźnie tłustsza i bardziej syta. Wersja kurpiowska stawia na prostotę. Charakteryzuje się mniejszą ilością tłuszczu, ale za to jest więcej majeranku, a całość jest delikatniejsza. Obie wersje piecze się w piekarniku, ale kurpiowska bywa też gotowana w wodzie przed pieczeniem, co daje zupełnie inną konsystencję.

Warto też wiedzieć, że kiszka w wersji pieczonej jest lżejsza niż się wydaje. Ziemniaki dostarczają węglowodanów i błonnika, a całość jest syta bez sztucznych dodatków i długiej listy składników.

Polska kuchnia przez lata uchodziła za skromniejszą wobec zachodnich trendów. Kiszka ziemniaczana to dowod na to, że może być zupełnie inaczej. Smak, który przez dekady chowano ze wstydu, dziś wraca na stoły i coraz częściej do menu restauracji, które traktują polską kuchnię regionalną jako bardzo poważne wyzwanie kulinarne.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej