Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Toksyczny skandal pod Warszawą. Tysiące mieszkańców zagrożone przez indolencję sądów i urzędów

Paraliż wymiaru sprawiedliwości potęguje zagrożenie ekologiczne w Wołominie. Z nieszczelnych beczek wyciekają toksyczne chemikalia, ale mimo realnego niebezpieczeństwa dla życia mieszkańców akt oskarżenia w sprawie uporczywego, wieloletniego trucia środowiska leży w sądzie nieruszony od lat. Główny podejrzany bezkarnie ukrywa się przed policją. Urzędy i sądy toną w procedurach, a pod Warszawą tyka niebezpieczna, chemiczna bomba…

W czwartek pisaliśmy o dramatycznej sytuacji w Wołominie.

Tykająca, niezabezpieczona bomba

Na nielegalnym składowisku przy ul. Łukasiewicza 11 zalega kilka tysięcy beczek i pojemników typu Mauser z niebezpiecznymi, toksycznymi substancjami. Ostatnie kontrole Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska wykazały, że stan zbiorników jest krytyczny – pojawiają się niebezpieczne wycieki.

Ze względu na koszty utylizacji wykraczające poza możliwości gminy, wojewoda mazowiecki zawnioskował o przyznanie 20 milionów złotych z rezerwy ogólnej budżetu państwa na pilne zabezpieczenie terenu. Obecnie teren znajduje się pod stałą kontrolą Państwowej Straży Pożarnej oraz inspektorów ochrony środowiska, podczas gdy rząd analizuje wniosek o finansowanie.

Sprawa składowiska w Wołominie ciągnie się od lat. Mimo że zezwolenie na zbieranie odpadów cofnięto już w 2024 roku, a samorząd województwa mazowieckiego wnioskował o środki z NFOŚiGW w lutym 2026 roku, przez pół roku nie zapadły wiążące decyzje, co doprowadziło do dalszej degradacji nieszczelnych pojemników.

Ale to nie wszystko. Teren nie jest dostatecznie zabezpieczony. W pobliżu regularnie imprezuje okoliczna młodzież, pali ogniska. Bez trudu można też dostać się na teren nieruchomości.

Sytuacja oprócz indolencji urzędniczej pokazuje jeszcze jedno. Dramat, powolność i brak sprawności wymiaru sprawiedliwości. 

Toksyczny wymiar sprawiedliwości

Prokuratura Rejonowa w Wołominie prowadziła już w 2022 roku postępowanie o przeciwko Mariuszowi K. Mężczyźnie zarzucono, że jako prezes zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, w ramach prowadzonej działalności, składował odpady niebezpieczne przy ul. Łukasiewicza 11 w Wołominie.  Działo się to w sposób niezgodny z ustawą o odpadach.

Przez brak zadaszenia i izolacji od podłoża szkodliwe substancje przedostały się do środowiska. Doprowadziło to do istotnego obniżenia jakości ziemi, wód powierzchniowych rzeki Czarna oraz wód podziemnych, wywołując bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia ludzi.

Zarzuty w sprawie przedstawiono też Oliwii K. Zarzucono jej popełnienie czynu z art. 270 § 1 kk, czyli fałszerstwa dokumentacji.  9 września 2020 roku w Mińsku Mazowieckim, podczas kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w firmie, której prezesem zarządu był Mariusz K., użyła jako autentycznych 243 podrobionych kart przekazania odpadów, które opatrzono sfałszowanymi pieczęciami i podpisami odbiorców. Ponadto użyła 21 dokumentów ewidencji odpadów poświadczających nieprawdę co do faktu i okoliczności przekazania odpadów, które w rzeczywistości nie miały miejsca.

4 marca 2022 r. Prokuratura Rejonowa w Wołominie skierowała do Sądu Rejonowego w Wołominie akt oskarżenia przeciwko podejrzanym.  Proszę sobie wyobrazić- do chwili obecnej nie wyznaczono terminu pierwszej rozprawy. Przez 6 lat!

To niestety nie koniec skandalu. Kolejne postępowanie dotyczące Mariusza K. było prowadzone również przez Prokuraturę Rejonową w Wołominie. 

Zarzucono mu popełnienie czynu z art. 183 § 1 k.k. W  latach 2020–2024 w Wołominie przy ul. Łukasiewicza 11, pełniąc funkcję Prezesa Zarządu Sp. z o.o., działał wbrew przepisom ustawy o odpadach oraz wbrew ostatecznym decyzjom starosty wołomińskiego. Składował odpady niebezpieczne, silnie toksyczne i łatwopalne pochodzące z przemysłu chemicznego, petrochemicznego i motoryzacyjnego. Odpady w postaci kilkunastu tysięcy pojemników typu mauzer oraz beczek magazynowane były w halach, wiatach oraz na wolnym powietrzu – na nieutwardzonym gruncie i w sposób warstwowy. Działaniem tym sprowadził bezpośrednie niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzi oraz ryzyko spowodowania istotnego obniżenia jakości wody, powierzchni ziemi lub zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym, a także zagrożenie jakości powietrza poprzez uwolnienie związków mogących tworzyć mieszaninę wybuchową.

30 grudnia 2024 r. postępowanie zawieszono z uwagi na oczekiwanie na opinię biegłych psychiatrów. Trwało to wiele miesięcy.  20 lutego 2025 r. podjęto śledztwo i ponownie je zawieszono z uwagi na zmianę podstawy zawieszenia -  tj. nieustalenie aktualnego miejsca pobytu podejrzanego. 3 kwietnia 2025 r. skierowano do Sądu Rejonowego w Wołominie wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na 14 dni. 5 czerwca 2025 r. Sąd Rejonowy w Wołominie II Wydział Karny wydał postanowienie, w którym zastosował tymczasowe aresztowanie wobec Mariusza K. na okres trzech miesięcy. Podejrzany oddalił się z miejsca stałego pobytu w dniu, w którym miał zostać doprowadzony do placówki, gdzie zaplanowano jego obserwację sądowo-psychiatryczną.

Państwo realnie, od wielu lat, nie działa, jeżeli chodzi o zabezpieczenie terenu, jak i o odpowiedzialność za ten stan rzeczy.  Realne jest jedynie krytyczne zagrożenie dla zdrowia i życia. 

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska