Na chwilę przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku, Andrzej Domański, obecny minister finansów, przekonywał, że awaria na stacjach paliw Orlen to efekt działań politycznych. Zarówno ówczesna opozycja, jak i sprzyjające jej media, oskarżały władze o to, że "celowo zaniżają ceny paliwa" - przed wyborami. Awarie dotyczyły dystrybutorów na kilku warszawskich stacjach - i nie trwały długo.
Wtedy Domański zamieścił w mediach społecznościowych film, który w chwili obecnej - dobie problemu zarówno z dostępnością, jak i cenami paliwa - przypominają mu internauci. Mówił w nim:
"Nowa zaraza przetacza się przez Warszawę. Zaraza chorych dystrybutorów. Zobaczcie, w całej Warszawie, stacje przepraszają z uwagi na awarię dystrybutorów. A jakie są fakty? Fakty są takie, że Orlen chciał pomóc rządowi w zwycięstwie w wyborach. Fakty są takie, że zaniżał ceny paliw na polskich stacjach - za co zapłacą wszyscy kierowcy zaraz po wyborach. Fakt jest taki, że w chwili obecnej, na stacjach w Warszawie, paliwa nie ma. I to są fakty. Skończymy z tym po 15 października".
— ₖₐᵣₘₑₗₒwy ₘₐᵣₖᵢz 🏴☠️ (@Borys61581538) March 8, 2026
Domański kontra rzeczywistość
To nie wszystko. Minister z rządu Tuska sam nawiązał do wydarzeń z tamtego okresu we wpisie, który zamieścił na X kilka dni temu - gdy Polacy zaczynali borykać się z problemem rosnących na stacjach paliw cen.
PiS straszy i dezinformuje. Niczego więcej nie potrafią. Paliwa na stacjach nie brakuje. Rafinerie pracują normalnie. Magazyny pełne, Naftoport gotowy do realizacji zadań na wypadek przerw w dostawach z Bliskiego Wschodu. Jesteśmy gotowi na różne scenariusze. Przypomnijmy, za rządów PiS cena benzyny przebiła 8 zł, a tuż przed wyborami naruszyli strategiczne rezerwy dla politycznych korzyści.
– napisał.
PiS straszy i dezinformuje. Niczego więcej nie potrafią. Paliwa na stacjach nie brakuje. Rafinerie pracują normalnie. Magazyny pełne, Naftoport gotowy do realizacji zadań na wypadek przerw w dostawach z Bliskiego Wschodu. Jesteśmy gotowi na różne scenariusze. Przypomnijmy, za…
— Andrzej Domański (@Domanski_Andrz) March 2, 2026
A jak jest naprawdę?
Od ponad tygodnia, czyli realnej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, ceny paliw na stacjach w Polsce poszybowały. Mimo zapewnień premiera Donalda Tuska.
Analitycy portalu e-petrol informują, że na światowych rynkach ceny paliw rosną szybciej niż cena samej ropy. Między 27 lutego a 6 marca olej paliwowy zdrożał o 1 373,20 zł. W piątek średnia cena metra sześciennego tego paliwa wynosiła 6 150,20 zł, co jest najwyższym poziomem od stycznia 2023 roku.
W tym samym okresie wzrosły również notowania benzyny 95 - o 536,20 zł. Wczoraj metr sześcienny tego paliwa kosztował 5 008,20 zł. Ostatnio podobny poziom cen obserwowano w lipcu 2024 roku.
Serwis zwraca uwagę, że w minionym tygodniu nie doszło do masowej paniki wśród kierowców, choć ceny na stacjach stopniowo rosły z dnia na dzień. Benzyna 95-oktanowa podrożała o 25 groszy i osiągnęła poziom 5,99 zł za litr. Olej napędowy zdrożał bardziej - o 41 groszy - do 6,40 zł za litr. Mniejszą podwyżkę odnotowano w przypadku autogazu, który zdrożał o 8 groszy, do 2,85 zł za litr. Tuż przed weekendem ceny wzrosły jeszcze wyraźniej - litr benzyny przekroczył 6 zł, a cena diesla była już wyższa niż 7 zł za litr. Ostrzegają też przed kolejnym tygodniem, pisząc wprost o "paragonach grozy".