Wczoraj wieczorem doszło do skandalicznej i bezprecedensowej sytuacji. Po anonimowych zgłoszeniach dotyczących możliwego pożaru oraz zagrożenia życia osób przebywających w lokalu, służby - straż pożarna oraz policja - weszły siłowo, wyważając drzwi, do domu rodzinnego prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku.
Z naszych ustaleń wynika, że interwencja w lokalu trwała kilkanaście minut. Mieszkanie było puste. Jak dodał w rozmowie z niezalezna.pl bryg. Jacek Jakóbczyk z gdańskiej straży pożarnej, służby próbowały oddzwonić na numer, z którego wysłano zgłoszenie, jednak nikt nie odebrał. Mimo to — z uwagi na możliwe zagrożenie życia — podjęto decyzję o natychmiastowej interwencji.
"W związku z fałszywym alarmem dotyczącym pożaru w domu należącym do rodziny Pana Prezydenta RP, w trybie pilnym na 22:15 zwołałem spotkanie służb podległych MSWiA. Dziś jeszcze spotkam się w tej sprawie z Szefem Gabinetu Prezydenta" - poinformował przed godziną 22.00 w sobotę Marcin Kierwiński, szef ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji.
Szefernaker: Przekroczono kolejną granicę
Po zakończeniu spotkania, szef Gabinetu Prezydenta RP, Paweł Szefernaker, poinformował, że przedstawiono oczekiwania pana prezydenta związane z wyjaśnieniem całej sytuacji, z którą mamy do czynienia w Polsce od ponad tygodnia.
- Najpierw kaskadowe zgłoszenia dotyczyły środowiska TV Republika i innych redakcji, środowiska politycznego skupionego wokół prezydenta, dziś dotknęło to domu rodzinnego pana prezydenta. Kolejna czerwona granica została przekroczona. Pan prezydent oczekuje bycia informowanym na bieżąco, jeśli chodzi o to, jak wygląda praca służb, jakie są postępy w wyjaśnianiu tych wszystkich zgłoszeń. Silne państwo powinno jak najszybciej przedstawić dowody i wskazać na to, jak ta sprawa wygląda, przez kogo jest inspirowana. My będziemy do końca żądać wyjaśnień w tej sprawie. Już po pierwszych doniesieniach w tych sprawach, w imieniu prezydenta szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego wystąpił z wnioskiem do MSWiA. Pana prezydenta interesuje systemowe rozwiązanie tej sytuacji. Oczekuję, że takie systemowe rozwiązanie w najbliższym czasie nastąpi
- powiedział w rozmowie z TV Republika Szefernaker.
- Dziś za rządów koalicji 13 grudnia mamy państwo, które ma z tym problem, państwo, które jest słabe. Liczymy na to, że to zostanie wyjaśnione - dodał.
Dziś rano ma w tej sprawie odbyć się odprawa z udziałem szefa rządu, ministrów oraz przedstawicieli służb.
Co dalej z CBZC?
W spotkaniu wziął udział także szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Bartosz Grodecki.
W rozmowie z TV Republika przekazał, że strona prezydencka wciąż czeka na odpowiedź ze strony MSWiA na wniosek szefa BBN.
Podkreślił, że takie incydenty powinny być wyjaśniane natychmiastowo.
Pytanie, co dalej z Centralnym Biurem Zwalczania Cyberprzestępczości. Ono zostało powołane jeszcze za rządów Zjednoczonej Prawicy, w tej chwili słyszymy, że ma zostać zlikwidowane. Nasze stanowisko jest jasne - narzędzia, które posiadając wyspecjalizowane jednostki policji, powinny być wzmacniane, dofinansowane, żeby ten poziom wykrywalności był tylko i wyłącznie wyższy i żeby takich incydentów było mniej lub w ogóle ich nie było
- wskazał.
Szefernaker dodał, że to oczekiwanie zostało przedstawione w rozmowie z ministrem Kierwińskim.
Spotkanie zainicjował prezydent
Podkreślił jednocześnie, że spotkanie odbyło się z inicjatywy Gabinetu Prezydenta RP.
- Tuż po 20.00 w rozmowie z MSWiA przedstawiliśmy oczekiwanie pilnego spotkania
- przekazał Paweł Szefernaker.
Zapytany o reakcję prezydenta Karola Nawrockiego na pierwsze informacje w tej sprawie, Szefernaker dodał, że chodzi o mieszkanie "osób najbliższych pana prezydenta".
- Pan prezydent ze względu na to, że są to osoby najbliższe, mama pana prezydenta, podchodzi do tego w sposób szczególny, ale zależy mu na tym, by sprawa ta została wyjaśniona nie tylko ze względu na tę sytuację, ale systemowo. 40-milionowe państwo w sercu Europy nie może sobie pozwolić na to, by takie sytuacje nie były wyjaśnione i żeby tego typu sytuacje powtarzały się - powiedział szef Gabinetu Prezydenta RP.
Jak podało MSWiA, obok Kierwińskiego i prezydenckich ministrów, w naradzie udział wzięli komendanci PSP — gen. Wojciech Kruczek i komendant główny Policji, gen. Marek Boroń, komendant CBZC — mł. inspektor Wojciech Olszowy oraz wiceministrowie Czesław Mroczek i Wiesław Leśniakiewicz.
"Informujemy, że Centrum Powiadamiania Ratunkowego przekazało zgłoszenia zgodnie z obowiązującą procedurą bezpośrednio do Straży Pożarnej, Policji i ratownictwa medycznego. Wymienione służby ratunkowe pojawiły się niezwłocznie. Na miejscu zdarzenia kierujący akcją strażak, po rozpoznaniu sytuacji, podjął decyzję o siłowym wejściu do mieszkania, należącego do rodziny Prezydenta RP.W wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego, ani obecności osób poszkodowanych, lokal był pusty. W związku z zaistniałą sytuacją Policja prowadzi postępowanie celem ustalenia sprawców tego zdarzenia. Każde powiadomienie traktowane jest przez służby ratownicze z najwyższą powagą i wymaga natychmiastowej reakcji" - przekazano w komunikacie ministerstwa.