Jak potwierdził w rozmowie z portalem Niezalezna.pl rzecznik gdańskiej straży pożarnej bryg. Jacek Jakóbczyk, w mieszkaniu znaleźli się nie tylko strażacy, ale również funkcjonariusze policji. Z rozmowy wynika, że policjanci przebywali wewnątrz lokalu przez kilkanaście minut.
– Wysłaliśmy zastępy i na miejscu przy naszym dojeździe była już też policja, która również otrzymała automatycznie informację z systemu
– powiedział nam rzecznik straży pożarnej.
Jak wyjaśnił, zgłoszenie wpłynęło przez numer alarmowy 112 i zostało automatycznie przekazane służbom. Według straży pożarnej informacja dotyczyła możliwego pożaru oraz zagrożenia życia osób znajdujących się w mieszkaniu.
– Jeżeli podejrzewamy zagrożenie, to strażacy w asyście policji interweniują. Jak jest pożar, to strażacy wchodzą. Jeżeli nie jest pożar, to policjanci są ramię w ramię
– mówił Jakóbczyk.
Podkreślił zarazem, że służby mają obowiązek reagować na każde zgłoszenie dotyczące zagrożenia życia lub zdrowia. Jak zaznaczył, po dotarciu na miejsce strażacy starają się jak najszybciej dostać do mieszkania, aby zweryfikować sytuację i wyeliminować ewentualne zagrożenie.
Co ciekawe, w rozmowie z nami rzecznik gdańskiej straży pożarnej zaznaczył, że nie zna jeszcze reportu z interwencji, ale może zapewnić, że zamknęła się w kilkunastu minutach. Przez tych kilkanaście minut po mieszkaniu chodzili również policjanci.
Jak wyjaśniał rzecznik gdańskiej straży pożarnej, służby otrzymały tzw. „formatkę”, czyli automatycznie przekazaną informację ze zgłoszenia alarmowego. Chodziło o wiadomość SMS, w której znajdowały się informacje o możliwym zagrożeniu oraz adres mieszkania.
– To jest informacja, która wpływa do naszych dyżurnych w systemie, z której przekazywane są informacje chociażby właśnie z numeru 112. Z niej wynikał adres i informacja o zagrożeniu. Ta sama informacja automatycznie trafiła również do policji
– powiedział bryg. Jacek Jakóbczyk w rozmowie z portalem Niezalezna.pl. Jak dodał, służby próbowały oddzwonić na numer, z którego wysłano zgłoszenie, jednak nikt nie odebrał. Mimo to — z uwagi na możliwe zagrożenie życia — podjęto decyzję o natychmiastowej interwencji.