Całą Polskę poruszyła dziś sprawa ciężarnej pacjentki, której stan w trakcie pobytu w Szpitalu Specjalistycznym im. Św. Rodziny SPZOZ przy ul. Madalińskiego w Warszawie po podaniu maski z tlenem miał się gwałtownie pogorszyć. Kobieta została przewieziona do Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA przy ul. Wołoskiej, w którym po ponad dziesięciu dniach zmarła.
Śmierć po podaniu maski z tlenem. Koszmarna pomyłka?
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przekazał, że prawdopodobnie doszło do... pomyłki dotyczącej gazu medycznego. Czyli - zamiast tlenu kobieta miała mieć podany inny gaz. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba przekazał, że Prokuratura Rejonowa Warszawa – Mokotów nadzoruje postępowanie w związku z zawiadomieniem szpitala przy ul. Madalińskiego.
Jak powiedział, dochodzenie pierwotnie zostało wszczęte w kierunku art. 160 par. 1 Kodeksu karnego, który mówi o narażaniu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Czynności są prowadzone od kilku tygodni. To bardzo trudne śledztwo, zaawansowane pod względem liczby przesłuchań i zleconych opinii. Z uwagi na dobro tego postępowania nie informujemy szerzej o wstępnych ustaleniach ani o planowanych czynnościach. Część niezbędnych opinii została już zlecona. Planowane jest w najbliższych tygodniach przesłuchanie kilkunastu świadków
– poinformował.
Oświadczenie na swojej stronie internetowej opublikował również szpital.
Szpital Specjalistyczny im. Świętej Rodziny SPZOZ w Warszawie informuje, że w związku z tragicznym zdarzeniem, jakie miało miejsce na terenie szpitala, niezwłocznie złożył zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Warszawie. Ze względu na dobro prowadzonego postępowania przygotowawczego oraz obowiązujące przepisy prawa Szpital nie może udzielać żadnych informacji w tej sprawie. W celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia Szpital w pełni współpracuje z organem prowadzącym postępowanie. Wszelkich informacji w sprawie udziela wyłącznie Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie
– poinformowała placówka.
Tragedia po cesarskim cięciu. 31-latka nie żyje
Niestety, nie jest to jedyna tragedia na porodówce w ostatnim czasie. Śledczy ustalają także okoliczności śmierci 31-letniej kobiety, która zgłosiła się na planowe cesarskie cięcie do szpitala w Grójcu, gdzie urodziła zdrowe dziecko i po kilkunastu godzinach zmarła.
Jak doszło do tragedii? 4 stycznia ciężarna 31-latka zgłosiła się na oddział ginekologiczno-położniczy Powiatowego Centrum Medycznego w Grójcu na planowane cesarskie cięcie. Jak wynika z ustaleń prokuratury, zabieg wykonano około południa i urodziło się zdrowie dziecko. - Po zabiegu pacjentka zgłaszała jednak złe samopoczucie, w związku z czym wdrażane były różne procedury medyczne. Ostatecznie kobieta zmarła w nocy – powiedziała prok. Aneta Góźdź z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
Śledczy będą teraz ustalać przyczynę zgonu 31-latki. Na poniedziałek zaplanowana jest sekcja zwłok. - Zabezpieczono dokumentację szpitalną oraz z poradni, pod opieką której była ciężarna. Biegli ocenią przebieg opieki okołooperacyjnej, przebieg samego zabiegu, jak i działania podjęte przez personel medyczny po wykonaniu cesarskiego cięcia – powiedziała prokurator.
W związku ze zgonem pacjentki Powiatowe Centrum Medyczne w Grójcu opublikowało w mediach społecznościowych oświadczenie. Poinformowano w nim, że w szpitalu zostało wszczęte wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, a dokumentacja medyczna dotycząca sprawy została zabezpieczona i przekazana do Prokuratury Rejonowej w Grójcu.