Prokuratura Rejonowa we Włodawie wszczęła śledztwo w sprawie śmierci 37-letniej Emilii K., której ciało znaleziono w niedzielę w rejonie dopływu rzeki Tarasienki do rzeki Włodawki. Jak poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prokurator Marek Zych, postępowanie dotyczy nieumyślnego spowodowania zgonu.
Dramatyczne okoliczności zaginięcia i akcja ratunkowa
Według ustaleń policji, do tragicznych wydarzeń doszło we wtorek 6 stycznia około godziny 22.00. W okolicach stawów rybnych przy rzece Włodawce, pomiędzy Włodawą a Okuninką, 37-letnia kobieta wysiadła z samochodu, którym podróżowała ze swoim mężem. Nieoficjalnie mówi się, że małżonkowie mieli się pokłócić, a kobieta wysiadła z auta bez kurtki, mimo panującego na zewnątrz mrozu.
O zaginięciu Emilii K. włodawskich policjantów zawiadomiła dopiero następnego dnia jej matka. Od środy 8 stycznia rozpoczęły się zakrojone na szeroką skalę poszukiwania.
W poszukiwania zaangażowano ponad 100 osób z różnych służb i organizacji. Teren przeczesywali funkcjonariusze Straży Granicznej, ochotnicy ze Straży Pożarnej oraz wolontariusze ze stowarzyszenia Poleskie Psy Ratownicze. W akcji wykorzystywano nowoczesny sprzęt, w tym drony, quady i skuter śnieżny. Poszukiwania trwały trzy dni, aż do niedzieli, kiedy ciało kobiety odnaleziono w okolicach rzeki.
Tragedia rozegrała się w szczególnie trudnych warunkach atmosferycznych. W czasie, gdy Emilia K. zaginęła, w województwie lubelskim panowała ostra zima - silne mrozy połączone z intensywnymi opadami śniegu znacznie utrudniały akcję poszukiwawczą.
Sekcja zwłok wyjaśni przyczynę zgonu. Śledczy badają wszystkie wątki
- W chwili obecnej nie mamy ustalonej przyczyny zgonu. Sekcja zwłok zostanie przeprowadzona najprawdopodobniej w tym tygodniu - powiedział prokurator Zych.
Jak zaznaczył rzecznik prokuratury, prokuratorzy wykonujący czynności na miejscu zdarzenia nie stwierdzili na ciele kobiety obrażeń wskazujących na to, że do jej śmierci przyczyniły się osoby trzecie. - Tym niemniej informację, co było przyczyną zgonu, czy to było wychłodzenie czy inne okoliczności, uzyskamy po przeprowadzonej sekcji zwłok - dodał.
Prokurator Zych, powołując się na dobro śledztwa, nie chciał ujawniać szczegółowych okoliczności ani komentować pojawiających się w mediach doniesień o możliwej kłótni małżonków oraz o tym, że zgłoszenie o zaginięciu wpłynęło do służb dopiero następnego dnia po zdarzeniu.
- Niewątpliwie taki wątek prawidłowości postępowania współmałżonka będzie również oceniany - zaznaczył rzecznik.