Podczas konferencji zapytaliśmy o podanie personaliów prokuratora, który zlecił przeszukanie w siedzibie rzeczników dyscyplinarnych sądów oraz śledczych, którzy wykonują czynności na miejscu przy asyście policji.
„To jest prokurator prowadzący postępowanie” – rozpoczęła prok. Adamiak. Poprosiliśmy o podanie imion i nazwisk.
Nie wiem. Nie mam przy sobie postanowienia o żądaniu wydania rzeczy i przeszukaniu. Na ten moment nie mogę powiedzieć, kto jest prokuratorem wydającym. Nie Pan będzie decydować co powinnam wiedzieć, co nie. Proszę wysłać pytania. W najbliższym czasie przekażę informacje
– odpowiedziała rzecznik Adamiak.
Postanowienie o przeszukaniu zostało wydane – jak przekazała - 14 stycznia.
Od tego czasu trwały rozmowy z policją, aby dokonać czynności w określonym dniu i wyszło, że to jest dzisiaj” – powiedziała. Dopytaliśmy, kiedy został skierowany formalny wniosek z prokuratury do policji z prośbą o asystę przy przeszukaniu.
„Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie” – oświadczyła.
Jakie dokumenty? Nie wiadomo
Co więcej, prok. Adamiak przyznała, że w postanowieniu o żądaniu wydania rzeczy „prokurator wskazuje na wszystkie akta, które znajdują się w biurze rzecznika” bez konkretnej specyfikacji. „Prokurator nie dysponuje, ile tych akt jest” – przyznała.
Dodała, że śledczy wnieśli też o zabezpieczenie urządzeń, które służyły do ewidencji dokumentów.
Niezalezna.pl dopytała również o zakres działań policji w siedzibie biura rzecznika, dlaczego nie są wpuszczeni dziennikarze i posłowie na teren KRS, przy którym ono funkcjonuje. Gmach jest rozległy. Pomieszczenia biura zajmują tylko jego niewielką część, a nikt z posłów i dziennikarzy nie jest przepuszczany przez wejście do budynku.
„Skończyły się czasy, kiedy dziennikarze uczestniczyli w czynnościach podejmowanych przez prokuraturę i policję. Takich czasów już nie ma. Czynność procesowa nie jest jawna. Prokuratura nie ingeruje w sposób dokonania zabezpieczenia przy prowadzonych przez prokuratura czynności”
– ogłosiła.
Ignorując Sąd Najwyższy
W lokalach w budynku, gdzie siedzibę ma KRS, realizowane są działania prokuratury i policji, ale nie wobec KRS, tylko wobec tzw rzeczników dyscyplinarnych, osób, które zostały odwołane z tych funkcji i wobec których toczy się postępowanie karne
– przekonywał dziś prokurator generalny, szef MS Waldemar Żurek.
Przypomnijmy: w kwietniu br. minister Adam Bodnar „odwołał” z funkcji rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Piotra Schaba, a także jego zastępcę Przemysława Radzika. Sędziowie ci uważają dokonane przez Bodnara odwołania za bezprawne i bezskuteczne. Zostali odwołani przed końcem ustawowej kadencji.
We wrześniu Sąd Najwyższy nie podzielił legalności decyzji szefa resortu, dopuszczając do udziału w sprawach legalnych Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego Zastępcę - sędziów Piotra Schaba i Przemysława Radzika.
Zapytana przez Niezalezna.pl, czy zna stanowisko Sądu Najwyższego, i jak traktowane jest ono w tej sprawie, odparła:
W przestrzeni publicznej pojawiają się spory, czy to odwołanie rzecznika dyscypliny sądów powszechnych i ich zastępców było legalne, czy nie było legalne, wywołało skutki, czy nie. To bardzo łatwo ustalić. Powinien o tym rozstrzygnąć sąd pracy lub sąd administracyjny. Wtedy sprawa byłaby oczywista. Proszę wskazać mi sygnaturę i datę tego orzeczenia Sądu Najwyższego.