W przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia, że Polska miała w ostatnich miesiącach przekazać Ukrainie część swoich pocisków PAC-3 MSE, czyli najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot. W poniedziałek wicepremier, szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził doniesienia, wskazując, że Polska przekazała Ukrainie pakiet tych pocisków. Uzasadnił, że odbyło się to "na prośbę sekretarza generalnego NATO, dowództwa sił USA w Europie oraz dowódcy sił połączonych i amerykańskich w Europie". "Przekazana ilość stanowi margines naszych zdolności"– uzupełnił szef MON.
Co ciekawe, jeszcze pod koniec marca br. Władysław Kosiniak-Kamysz zapewniał, że uzbrojenie systemów Patriot pozostanie w Polsce, by chronić wschodnią flankę NATO.
Nasze baterie Patriot i ich uzbrojenie służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO. Nic w tej kwestii się nie zmienia i nigdzie nie planujemy ich przemieszczać!
– napisał Kosiniak-Kamysz na platformie "X".
Do sprawy odniósł się wicemarszałek Sejmu, Krzysztof Bosak.
Na tym jednak nie koniec. Szef MON chce podzielić się odpowiedzialnością za podjętą decyzję, wciągając w to prezydenta. „Otoczenie prezydenta kłamie twierdząc, że prezydent Nawrocki nie wiedział o sprzęcie przekazywanym Ukrainie. Sprawa była omawiana na posiedzeniach Komitetu Bezpieczeństwa Rady Ministrów z udziałem przedstawiciela Biura Bezpieczeństwa Narodowego 10 lutego 2026, 17 lutego 2026 i 24 marca 2026 roku” – wskazał na "X" Kosiniak-Kamysz. Podniósł, że wiedzę otrzymał też szef Kancelarii Prezydenta, a sam prezydent rozmawiał o tym z Sekretarzem Generalnym NATO.
Prezydent Nawrocki szybko odpowiedział. Jednoznacznie zaprzeczył, że miał wiedzę nt. przekazanego sprzętu wojskowego.
"Decyzję podjął Pan, proszę się z nią po męsku zmierzyć" – odpowiedział prezydent Karol Nawrocki ministrowi obrony narodowej Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi.
Sprawa ma strategiczne znaczenie pod względem obronnym, bowiem PAC-3 MSE (ang. Patriot Advanced Capability-3 Missile Segment Enhancement) to obecnie najbardziej zaawansowane elitarne pociski przechwytujące stosowane w systemach obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Patriot. Czysty koszt zakupu jednego pocisku dla armii USA wynosi obecnie ok. 4,2 do 5,3 miliona dolarów. Dla odbiorców zagranicznych, takich jak Polska, koszt ten wzrasta nawet do 7 mln dol.
"Zderzak premiera"
O komentarz do sprawy portal Niezależna.pl poprosił Piotra Kaletę, posła PiS, członka Sejmowej Komisji Obrony Narodowej (SKON).
Szef MON niejednokrotnie już udowodnił, że ma mgliste pojęcie o sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa Polski i to jest kolejne potwierdzenie tej tezy. Przy takim ministrze obrony, Polacy na pewno nie mają prawa czuć się bezpiecznie.
– ocenia nasz rozmówca.
Warto zwrócić uwagę na jedną ważną rzecz: Donald Tusk wystawia Władysława Kosiniaka-Kamysza do realizacji skrajnie niebezpiecznych dla Polski rzeczy. Przy ich poprzednim rządzie było to podniesienie wieku emerytalnego, niedawne umowy SAFE i porozumienia pisane na kolanie w ostatnich możliwych godzinach, a teraz sprawa pocisków przekazanych Ukrainie. Tego typu decyzje osłabiają naszą ojczyznę w wielu kluczowych aspektach. Tymczasem Kosiniak-Kamysz bierze w tym wszystkim udział. Dlaczego tych rzeczy nie podpisywał premier? Widać, że lider PSL nie bierze pod uwagi konsekwencji politycznych, tylko na wszystko bezwiednie się zgadza.
– uzupełnia Piotr Kaleta.
"Nie mam wątpliwości, że w przyszłości trzeba będzie powołać komisję śledczą, która zbada wymienione wątki" – przekonuje.
Nasz rozmówca odniósł się też do panującego od dłuższego czasu klinczu na linii rząd-prezydent, głównie w sprawach dotyczących właśnie obronności.
Nie trzeba być wybitnym znawcą od polityki czy obronności, by stwierdzić, że klincz na linii rząd-prezydent bezpośrednio uderza w bezpieczeństwo naszego kraju. Putin i nasi wrogowie doskonale widzą, że prezydent, zwierzchnik Sił Zbrojnych, nie jest informowany o kluczowych decyzjach z punktu widzenia obronności i bezpieczeństwa, pomija się go albo przekazuje szczątkowe informacje. To, co wyprawia szef MON, to czyste szaleństwo zagrażające bezpieczeństwu nas wszystkich.
– kończy.