Rząd Donalda Tuska nie drukuje żadnych wyroków Trybunału Konstytucyjnego, bo uważa że nie jest on Trybunałem - zauważył prof. Ryszard Piotrowski.
Konstytucjonalista dopytywany o to, czy premier ma prawo tak uważać, odpowiedział zdecydowanie: "nie".
Piotrowski wskazał, że problem dotyczy podstawowych zasad ustrojowych. Jego zdaniem rząd, jako władza wykonawcza, nie może uzurpować sobie prawa do rozstrzygania, że konstytucyjny organ państwa nie istnieje.
Dlatego że konstytucja obowiązuje. Konstytucja nie pozwala, żeby rząd, czyli władza wykonawcza, która jest przecież oddzielona od władzy sądowniczej, żeby oto władza wykonawcza mówiła, że czegoś nie ma. W przypadku Trybunału Konstytucyjnego to wiąże się z niepublikowaniem orzeczeń, ale to nie wszystko. Jest jeszcze redukowanie budżetu TK
– podkreślił.
Piotrowski pytany o to, na jakiej podstawie premier mówi, że chciałby, żeby to był jego Trybunał, odpowiedział, że nie ma takiej podstawy.
Na tej podstawie, że ma większość, a ta, jak każda większość, chce mieć jeszcze więcej władzy niż ma, a TK jest przeszkodą. Co więcej, zbliżają się wybory parlamentarne, które mogą przynieść rezultaty dla większości niedobre, i co więcej, są wyraźnie deklarowane ambicje, ażeby przy pomocy Trybunału Konstytucyjnego, który będzie się składał z sędziów wiernych większości, wiernych premierowi Tuskowi, osiągnąć sukces w walce z prezydentem. To jest straszna rzecz. Mianowicie to, że zamiast współdziałać ze sobą, władze ze sobą walczą w obrębie egzekutywy, czyli władzy wykonawczej
– podkreślił prof. Piotrowski.