Mieszkańcy północnego Pomorza, w szczególności Trójmiasta zostali przed godziną 10.00 postawieni na równe nogi za sprawą głośnego huku, który dał się słyszeć w tym regionie. Sygnały napływały m.in. z Gdańska, Gdyni czy Wejherowa.
Portal trójmiasto.pl poinformował, powołując się na przedstawicieli portu lotniczego w Gdańsku, że nad regionem przeleciały z prędkością ponaddźwiękową dwa samoloty myśliwskie.
Początkowo wskazywano, że są to polskie myśliwce MiG-29 poderwane z bazy pod Malborkiem w związku z reakcją na obiekt w przestrzeni powietrznej. W rozmowie z trójmiasto.pl rzecznik jednostki w Malborku zaprzeczył, by były to polskie MiGi.
- Bardzo możliwe, że były to niemieckie Eurofightery, natomiast nie jesteśmy szczeblem, który może to potwierdzić
- powiedział mjr Maciej Kędzierski.
Radio Gdańsk podaje, że "według nieoficjalnych informacji samoloty poderwano celem przechwycenia obcego obiektu, który miał znajdować się w przestrzeni powietrznej na wysokości Łeby".
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało w rozmowie z PAP, że w czwartek, w rejonie Południowego Bałtyku wojskowe statki powietrzne realizowały loty operacyjne.
- Nie mogę podać konkretnych danych i szczegółów dotyczących tego, jaki to był typ statków powietrznych, ze względu na bezpieczeństwo wykonywanych operacji – podkreśliła mjr Ewa Złotnicka, zastępca rzecznika prasowego DO RSZ. Dodała, że działania były prowadzone w ramach oddziaływania na loty maszyn wojskowych Federacji Rosyjskiej w rejonie Morza Bałtyckiego.
- To jest coś, co się nam niestety co jakiś czas zdarza, kiedy mamy lotnictwo rosyjskie operujące w pobliżu naszej, czy też NATO-wskiej przestrzeni powietrznej. Natomiast chciałabym zaznaczyć, że nie doszło do żadnego naruszenia naszej przestrzeni powietrznej – zapewniła mjr. Złotnicka