Zbiorowy grób znajduje się na Cmentarzu Ofiar Zbrodni Hitlerowskich w Chojnicach na Pomorzu. Na mogile, po roku od państwowego pochówku, w którym uczestniczył Karol Nawrocki, ówczesny prezes IPN, stanął pomnik według koncepcji i za pieniądze Instytutu Pamięci Narodowej. W sobotę, gdy Chojnice obchodziły 106. rocznicę powrotu miasta do Ojczyzny, został on poświęcony przez proboszcza parafii w Nieżychowicach ks. Ryszarda Ptaka.
Doradca prezydenta RP, dyr. gdańskiego oddziału IPN dr Marek Szymaniak odczytał list od prezydenta Karola Nawrockiego skierowany do organizatorów – władz miasta i IPN - oraz uczestników uroczystości.
„Niech wierna pamięć o naszych zgładzonych rodakach motywuje nas do zapobiegliwych, wytrwałych i dalekowzrocznych działań w służbie narodu i państwa polskiego. Niech z Chojnic płynie w świat przesłanie i niezłomne postanowienie – już nikt nigdy nie odbierze nam Polakom naszej wolności i pokoju, naszego prawa do życia i nieskrępowanego rozwoju”
– napisał prezydent Nawrocki.
Zaznaczył, że wydarzenia z Doliny Śmierci pozostają „bolesną raną” w historii losów ziemi chojnickiej, miasta, które Jan Długosz nawał „kluczem i bramą Pomorza”.
„To też przejmująca przestroga przed tymi nurtami kultury niemieckiej, które w minionym stuleciu przerodziły się w ślepą, szowinistyczną nienawiść i agresję negującą elementarne normy moralne”
– wskazał w liście prezydent.
Docenił w nim Chojnice za potencjał gospodarczy i turystyczny, a także lokalny patriotyzm. Z okazji 106. rocznicy powrotu Chojnic do odrodzonej RP życzył mieszkańcom pomyślności w 2026 r., satysfakcji zawodowej i w życiu rodzinnym i społecznym.
Zastępca prezesa IPN dr hab. Karol Polejowski w swoim wystąpieniu podkreślił, że w zbiorowej mogile w Chojnicach spoczęło około 700 z sześciu milionów polskich obywateli, którzy stracili życie w okresie II wojny światowej.
Zaznaczył, że obowiązkiem IPN jest odnaleźć, zidentyfikować i pogrzebać w poświęconej ziemi „naszych przodków”. - W przypadku 700 z Doliny Śmierci będziemy także nadal prowadzić badania identyfikacyjne, będziemy chcieli rodzinom, najbliższym, potomkom przekazać informacje, że oto szczątki waszych przodków (…)tu leżą – powiedział Polejowski.
Przypomniał, że misją Instytutu jest pamięć o przeszłości. - Głęboko wierzymy, że przyszłe pokolenia tę prawdę muszą znać. Prawdę o bestialstwie niemieckiej i sowieckiej okupacji i terrorze rządów komunistycznych. (…)By to się nie powtórzyło – podkreślił zastępca szefa IPN.
Pomnik składa się z trzech tablic. Na środkowej znajduje się napis umieszczony przez IPN „Pamięci spoczywających tu około 700 cywilnych ofiar niemieckich zbrodni wojennych zamordowanych w masowych egzekucjach na jesieni 1939 r. oraz w styczniu 1945 r. na obrzeżach Chojnic zwanych Doliną Śmierci”. Jest też data pochówku. Na tablicy po prawej stronie umieszczone zostały dane dwóch zidentyfikowanych ofiar: Ireny Szydłowskiej i Anny Stołowskiej. Jest na niej miejsce na kolejne nazwiska, podobnie jak na tablicy z lewej strony. Śledztwo IPN trwa, w tym prace związane z identyfikacją ofiar.
Szczątki około 700 ofiar niemieckich zbrodni z czasów II wojny światowej zostały odnalezione w pięciu masowych mogiłach na północnych obrzeżach Chojnic zwanych Doliną Śmierci. Miało to miejsce podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych w latach 2021-2024 w ramach śledztwa prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku.
Postępowanie śledczych IPN zostało zainicjowane wynikiem prac archeologicznych przeprowadzonych na tym terenie między 9 maja a 15 grudnia 2020 r. przez zespół naukowców kierowanych przez dr. Dawida Kobiałkę.
Zbrodnia pomorska była zaplanowaną akcją eksterminacyjną prowadzoną przez Niemców na terenie przedwojennego województwa pomorskiego w ponad 400 miejscowościach na polskiej ludności cywilnej. Na podstawie dokumentacji ekshumacyjnej i imiennych list ustalono ok. 16 tys. ofiar. W historiografii przyjęło się, że według różnych szacunków zostało zamordowanych od 20 do nawet 40 tys. osób. Największym miejscem kaźni są tzw. Lasy Piaśnickie, gdzie zginęło co najmniej 10 tys. osób. W wyniku zniszczenia dokumentacji i spalenia przez sprawców zwłok niemożliwe jest określenie pełnej liczby ofiar.