Clifford Chance i kagiebiści od remontu Tu-154 » czytaj więcej w Gazecie Polskiej! Więcej »

Polska: od kopciuszka do G20. Teluk: Mamy za sobą i przed sobą okres prosperity

Gdy upadał ZSRS, nasz kraj posiadał najniższy dochód brutto na mieszkańca spośród państw regionu. To był wynik głębokiego drenowania przez Moskwę naszej coraz bardziej słabnącej gospodarki. Dziś sytuacja Polski jest diametralnie inna, jesteśmy szybko rozwijającym się państwem z ambicjami i to mimo globalnych perturbacji: pandemii, kryzysu energetycznego i wojny na Ukrainie.

Gospodarka wskaźniki wykresy
3844328 - pixabay.com

Ostatnie dane gospodarcze napawają optymizmem. Nasz kraj może się pochwalić najwyższym wzrostem PKB w trzecim kwartale tego roku wśród państw Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Nasz PKB wzrósł w tym okresie o 1,4 proc. W tym samym czasie Stany Zjednoczone urosły o 1,2 proc., a inny kraj naszego regionu, Węgry, o 0,9 proc. Średnia wzrostu dla krajów OECD wyniosła 0,5 proc. 

Gospodarka wybijająca się

Poniżej tego poziomu uplasowały się Francja czy Włochy, notując odpowiednio 0,1 proc. wzrostu lub nie wykazując zmian. PKB dla państw Unii Europejskiej pozostał na niezmienionym poziomie. W III kwartale br. gospodarka Niemiec skurczyła się o 0,1 proc., Austrii o 0,6 proc., a Irlandii aż o 1,8 proc. Przyczyny zachowań wskaźnika są różne. Według ekspertów OECD przyspieszenie w USA wynikało ze wzrostu konsumpcji. Japonia rosła wolniej ze względu na inwestycje. We Francji kurczą się zapasy i eksport. Wielka Brytania tnie wydatki. Konsumpcja spada zaś we Włoszech i w Niemczech. 

Dane pokrywają się z prognozami OECD z połowy roku – Polska odnotuje wzrost gospodarczy rzędu 0,9 proc. w roku bieżącym i 2,1 proc. w roku przyszłym. Spadek inflacji w 2024 r. nastąpi do poziomu 4,8 proc. W tym roku inflacja będzie jeszcze wynosić 12,4 proc. Tymczasem globalnie PKB wzrośnie w tym roku o 2,7 proc. oraz 2,9 proc. w 2024 r. Inflacja w krajach G20 wyniesie odpowiednio 6,1 proc. oraz 4,7 proc. za rok.
Bardziej realistyczne są prognozy Narodowego Banku Polskiego. W opinii NBP inflacja zatrzyma się w tym roku w przedziale 11,3−11,5 proc., natomiast w przyszłym roku, w zależności od sytuacji na rynku, wyniesie między 3,2−6,2 proc. Z kolei wzrost PKB w tym roku nie przekroczy 0,6 proc., natomiast w przyszłym 3,8 proc. 

Jak zauważają analitycy, światowa gospodarka w tym roku rośnie nie ze względu na Chiny, jak to miało miejsce do tej pory, lecz w górę ciągną ją wyniki w USA i właśnie w Polsce. Takiego zdania jest Ruchir Sharma, prezes Rockefeller International. Od 2022 r. udział Państwa Środka w globalnej gospodarce sukcesywnie się zmniejsza. Wynosi on obecnie 17 proc., notując spadek o 1,4 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat. Udział Chin uzupełniany jest przez coraz lepszą kondycję Stanów Zjednoczonych oraz krajów wschodzących, głównie: Indii, Indonezji, Meksyku, Brazylii i Polski. 

U progu elitarnego klubu

Wszystkie prognozy mówią jednoznacznie: nasz kraj może wkrótce przesunąć się z 21. pozycji i stać się 20. największą gospodarką świata. Zawdzięczamy to nie tylko własnej pracy, lecz także spadkowi znaczenia Turcji, która pogrąża się w kryzysie gospodarczym i wkrótce wypadnie z pierwszej dwudziestki. Z danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynika, że może się tak stać już na przełomie 2023 i 2024 r. Nasz PKB ma osiągnąć wówczas ponad 864 mld dol. Równocześnie Turcja, zajmująca obecnie 17. miejsce, po spadku PKB do 857,9 mld dol., wypadnie z rankingu. Nasz kraj, który plasował się zwykle między 21. a 24. miejscem, może na stałe wejść do tego elitarnego grona. 

Obecnie do G20 należą, oprócz Turcji: UE, USA, RPA, Wielka Brytania, Włochy, Rosja, Niemcy, Meksyk, Korea Płd., Kanada, Japonia, Indonezja, Indie, Francja, Chiny, Brazylia, Australia, Argentyna i Arabia Saudyjska. Stalibyśmy się wówczas czołową gospodarką europejską, będąc równorzędnymi partnerami dla Berlina czy Paryża. Kraje G20 wytwarzają aż 85 proc. globalnego PKB, ale do klubu nie należą wyłącznie państwa o najwyższej wartości gospodarki, ale także kraje o najważniejszym znaczeniu regionalnym, takie jak pogrążone w kryzysie Argentyna czy RPA. 
Nasz kraj postrzegany jest jako lider Europy Środkowo-Wschodniej, będący przeciwwagą dla Rosji i Niemiec. Rosja znalazła się w niełasce po wybuchu wojny na Ukrainie i światowi przywódcy w większości, do czasu, gdy konflikt nie ustanie, nie będą utrzymywać dobrych relacji z Kremlem. Teraz sytuacja może stać się jeszcze lepsza, gdy umocni się złoty i do naszego kraju popłyną większe środki z zagranicy. Pomogą także wielkie inwestycje infrastrukturalne, szczególnie w energetykę jądrową czy Centralny Port Komunikacyjny. 

Dlatego niezwykle ważne jest, aby utrzymać tempo tych inwestycji i kontynuować myślenie o Polsce jako o regionalnym mocarstwie, które rezonuje nie tylko w Europie Środkowej, lecz także na kraje bałtyckie czy Bałkany. Amerykański politolog Andrew Michta zwraca uwagę, że takie projekty jak Centralny Port Komunikacyjny, Via Baltica czy Via Carpatia są kluczowe nie tylko dla gospodarki naszego kraju, lecz także mają znaczenie strategiczne dla NATO i sojuszu USA–UE. Dlatego ich ukończenie powinno być priorytetem nie tylko dla kolejnych rządów, lecz całej Unii Europejskiej. 

Kraj z ambicjami

Polska po raz kolejny w historii ma za sobą i przed sobą okres prosperity. Uwierzyliśmy, że możemy być państwem z ambicjami, nieograniczającymi się do pracy za minimalną pensję, wypadów na saksy za granicę i zakupami na kredyt w osiedlowym sklepie. Jesteśmy liderem wielu formatów współpracy w regionie od Grupy Wyszehradzkiej, po Trójkąt Lubelski, Inicjatywę Trójmorza czy Bukareszteńską Dziewiątkę. Przodujemy też, jeśli chodzi o nowe projekty dotyczące infrastruktury transportowej oraz energetycznej. 

W końcu mamy szansę na zwiększenie swojej suwerenności energetycznej. W ostatnich dniach minister klimatu i środowiska Anna Moskwa wydała decyzję dotyczącą budowy drugiej elektrowni jądrowej na wniosek spółki PAK Energia Jądrowa. Inwestycja będzie przeprowadzona wspólnie z koreańską firmą KHNP. Elektrownia w Koninie-Pątnowie ma szansę powstać do 2035 r. 

Polska inwestuje także w strategiczną infrastrukturę transportową, która uczyni nasz kraj hubem transportowym łączącym Wschód z Zachodem i Północ z Południem Europy. Mowa nie tylko o wspomnianych drogach czy infrastrukturze kolejowej na wschodzie kraju, lecz także o nowych portach kontenerowych na Bałtyku czy najbardziej ambitnym projekcie, jakim jest CPK. 

Centralny Port Komunikacyjny staje się symbolem zmiany myślenia o Polsce. Z ostatniego raportu firmy konsultingowej Ernst & Young dowiemy się, iż inwestycja w lotnisko zwróci się po 12 latach. CPK będzie generował dla państwa blisko miliard dochodów podatkowych rocznie. A w ciągu trzech dekad będzie można się spodziewać nawet 200 mld zł dochodów. Zwiększą się nie tylko wolumeny ruchu pasażerskiego, lecz przede wszystkim przewozów cargo. Przełoży się to na coraz lepsze wskaźniki importu i eksportu naszego kraju. Będzie to także ważny element dochodu budżetu państwa, co pozwoli finansować kolejne inwestycje. 

Aby pozycja Polski stabilnie rosła, potrzebne jest do spełnienia jeszcze kilka warunków. Przede wszystkim potrzebny jest rząd zgody narodowej, korzystający z doświadczeń udanych ostatnich ośmiu lat. Wszyscy pamiętają, że gabinet PO-PSL nie poradził sobie z budową elektrowni jądrowych, gdy był u władzy. Nie należy także zapominać o interesie narodowym, leżącym w sprawnej działalności małych i średnich przedsiębiorstw. Ten wrażliwy na zmiany sektor był najbardziej zaniedbanym i zapomnianym segmentem gospodarki ostatnich lat. 


Autor jest założycielem i dyrektorem Instytutu Globalizacji (www.globalizacja.org)

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

#gospodarka #polska gospodarka #wybory 2023 #wybory

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
Tomasz Teluk
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo