Jesienią 2023 roku, podczas pościgu za grupą migrantów w Puszczy Białowieskiej, żołnierz Wojska Polskiego przypadkowo postrzelił obywatela Syrii. Zdaniem ekspertów - użyta broń miała wady konstrukcyjne. Obrona z kolei podkreśla, że żołnierz działał w ramach ochrony granicy państwowej. Pomimo tego - żołnierz usłyszał zarzuty karne, zaś poszkodowany Syryjczyk, obecnie mieszkający w Polsce, domaga się... odszkodowania. Obcokrajowiec, który został przetransportowany z Moskwy przez Mińsk do Polski, jest reprezentowany przez mec. Piotra Zemłę, przewodniczącego rady nadzorczej TVP w likwidacji.
Do zdarzenia doszło 2 listopada 2023 roku w okolicy wsi Topiło na terenie Puszczy Białowieskiej. Żołnierze 1 Warszawskiej Brygady Pancernej zostali wezwani do wsparcia Straży Granicznej po wykryciu grupy około dziesięciu migrantów przekraczających granicę. Pod dowództwem podporucznika Ł. patrol rozstawił żołnierzy w lesie. Kiedy imigranci nie reagowali na wezwania „Wojsko Polskie, stop!” oraz „Polish Army, stop!” i ruszyli w kierunku patrolu, oficer oddał strzał alarmowy, a następnie ostrzegawczy z pistoletu maszynowego PM 98. Po chwili grupa zaczęła uciekać, a żołnierze podjęli pościg.
– relacjonuje w piątek Onet.
Podczas biegu podporucznik potknął się i upadł, w wyniku czego broń wystrzeliła niekontrolowanie. Pocisk trafił 22-letniego obywatela Syrii w kręgosłup. Ekspertyzy balistyczne potwierdziły, że z broni oficera oddano trzy strzały. Natychmiast po incydencie żołnierze udzielili poszkodowanemu pierwszej pomocy, założyli opatrunek i stabilizowali go do przyjazdu wojskowej karetki. Syryjczyk został przewieziony do szpitala w Hajnówce, a następnie do Białegostoku, gdzie usunięto pocisk. Po kilku tygodniach opuścił szpital.
W zeznaniach postrzelony twierdził jednak, że nie otrzymał pomocy i że żołnierz strzelił do niego od razu. Relacje innych żołnierzy oraz nagrania z kamer temu przeczą – materiały wideo wskazują, że ranny był przytomny, utrzymywał kontakt i nie tracił krwi w sposób opisany w jego zeznaniach, a podporucznik Ł. i inni żołnierze zajęli się nim zgodnie z procedurami.
27 maja 2025 roku podporucznik Ł. usłyszał zarzuty z art. 354 §1 Kodeksu karnego dotyczące nieostrożnego obchodzenia się z bronią. Grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności. To jednak nie wszystko. Syryjczyk, który pozostał w Polsce, domaga się odszkodowania bezpośrednio od żołnierza.
Bronił granicy - może trafić do więzienia. Syryjczyk żąda odszkodowania od polskiego żołnierza#TVRepublika#włączprawdę https://t.co/bRn5SzWDAS
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) January 30, 2026
"To zdrada państwa wobec ludzi broniących bezpieczeństwa"
O komentarz do wydarzeń portal Niezależna.pl poprosił Pawła Jabłońskiego, posła PiS, prawnika, byłego wiceministra spraw zagranicznych.
Cały czas działa specjalny zespół śledczy do ścigania żołnierzy i funkcjonariuszy, założony jeszcze przez poprzedniego prokuratora generalnego Adama Bodnara i funkcjonujący także u Waldemara Żurka.
– przypomina nasz rozmówca.
Oni mają na ustach piękne słowa o obronie munduru i dobrego imienia żołnierzy, a w rzeczywistości ścigają osoby, które bronią bezpieczeństwa państwa.
– dodaje.
Za to odpowiada bezpośrednio prokurator generalny Żurek, który powinien zostać zdymisjonowany.
– uzupełnia.
Żołnierze, którzy służą na granicy, nie dostają sprzętu dobrej jakości, skarżą się na istniejące warunki, muszą sami kupować sobie wyposażenie. I jeszcze są ścigani. Za co? Za to, że bronią granicy, że działają w warunkach zagrożenia zdrowia i życia. Narażają sami siebie, broniąc nas, a państwo polskie i służby Donalda Tuska ich ścigają. To absolutny skandal. Jeżeli tak to będzie wyglądało, narażamy siebie na gigantyczne niebezpieczeństwo.
– ostrzega poseł Jabłoński.
Nasz rozmówca odniósł się też do osoby mec. Piotra Zemły, przewodniczącego rady nadzorczej TVP w likwidacji, który reprezentuje obcokrajowca.
Mecenas Zemła jest de facto funkcjonariuszem dzisiejszej władzy. On realizował przejęcie mediów publicznych, więc jest to reprezentant państwa Donalda Tuska. To wpisuje się w ten schemat, że ludzie związani z rządem Tuska działają w tej sprawie przeciwko polskim żołnierzom. Ten żołnierz jest ścigany dziś siłą całego aparatu państwa i jeszcze przeciwko sobie ma prawnika, który jest związany z rządem. Cały aparat służb Tuska działa przeciwko polskim żołnierzom.
– wskazuje.
Sprawę dla portalu Niezależna.pl skomentował też Marcin Ociepa, były wiceminister obrony narodowej.
Sędzia Tomasz Szmydt najwyraźniej nie był jedynym rosyjsko-białoruskim agentem w polskim wymiarze sprawiedliwości. Nieustające od dwóch lat nonszalanckie stawianie zarzutów polskim żołnierzom za używanie broni – do czego są szkoleni – do obrony granicy, co przysięgają, to nie przypadek, a celowa polityka osłabiania Państwa Polskiego.
– wskazuje.