Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"Państwo Tuska zdradziło ludzi broniących granicy". Mocne komentarze po zarzutach dla żołnierza

Żołnierze, którzy służą na granicy, nie dostają sprzętu dobrej jakości, skarżą się na istniejące warunki, muszą sami kupować sobie wyposażenie. I jeszcze są ścigani. Za co? Za to, że bronią granicy, że działają w warunkach zagrożenia zdrowia i życia. Narażają sami siebie, broniąc nas, a państwo polskie i służby Donalda Tuska ich ścigają. To absolutny skandal – mówi portalowi Niezależna.pl Paweł Jabłoński, poseł PiS, komentując sprawę żołnierza Wojska Polskiego, który usłyszał zarzuty za użycie broni palnej podczas pościgu za grupą imigrantów, w efekcie czego przypadkowo postrzelił obywatela Syrii.

Jesienią 2023 roku, podczas pościgu za grupą migrantów w Puszczy Białowieskiej, żołnierz Wojska Polskiego przypadkowo postrzelił obywatela Syrii. Zdaniem ekspertów - użyta broń miała wady konstrukcyjne. Obrona z kolei podkreśla, że żołnierz działał w ramach ochrony granicy państwowej. Pomimo tego - żołnierz usłyszał zarzuty karne, zaś poszkodowany Syryjczyk, obecnie mieszkający w Polsce, domaga się... odszkodowania. Obcokrajowiec, który został przetransportowany z Moskwy przez Mińsk do Polski, jest reprezentowany przez mec. Piotra Zemłę, przewodniczącego rady nadzorczej TVP w likwidacji.

Do zdarzenia doszło 2 listopada 2023 roku w okolicy wsi Topiło na terenie Puszczy Białowieskiej. Żołnierze 1 Warszawskiej Brygady Pancernej zostali wezwani do wsparcia Straży Granicznej po wykryciu grupy około dziesięciu migrantów przekraczających granicę. Pod dowództwem podporucznika Ł. patrol rozstawił żołnierzy w lesie. Kiedy imigranci nie reagowali na wezwania „Wojsko Polskie, stop!” oraz „Polish Army, stop!” i ruszyli w kierunku patrolu, oficer oddał strzał alarmowy, a następnie ostrzegawczy z pistoletu maszynowego PM 98. Po chwili grupa zaczęła uciekać, a żołnierze podjęli pościg.

– relacjonuje w piątek Onet.

Podczas biegu podporucznik potknął się i upadł, w wyniku czego broń wystrzeliła niekontrolowanie. Pocisk trafił 22-letniego obywatela Syrii w kręgosłup. Ekspertyzy balistyczne potwierdziły, że z broni oficera oddano trzy strzały. Natychmiast po incydencie żołnierze udzielili poszkodowanemu pierwszej pomocy, założyli opatrunek i stabilizowali go do przyjazdu wojskowej karetki. Syryjczyk został przewieziony do szpitala w Hajnówce, a następnie do Białegostoku, gdzie usunięto pocisk. Po kilku tygodniach opuścił szpital.

W zeznaniach postrzelony twierdził jednak, że nie otrzymał pomocy i że żołnierz strzelił do niego od razu. Relacje innych żołnierzy oraz nagrania z kamer temu przeczą – materiały wideo wskazują, że ranny był przytomny, utrzymywał kontakt i nie tracił krwi w sposób opisany w jego zeznaniach, a podporucznik Ł. i inni żołnierze zajęli się nim zgodnie z procedurami.

27 maja 2025 roku podporucznik Ł. usłyszał zarzuty z art. 354 §1 Kodeksu karnego dotyczące nieostrożnego obchodzenia się z bronią. Grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności. To jednak nie wszystko. Syryjczyk, który pozostał w Polsce, domaga się odszkodowania bezpośrednio od żołnierza.

"To zdrada państwa wobec ludzi broniących bezpieczeństwa"

O komentarz do wydarzeń portal Niezależna.pl poprosił Pawła Jabłońskiego, posła PiS, prawnika, byłego wiceministra spraw zagranicznych. 

Cały czas działa specjalny zespół śledczy do ścigania żołnierzy i funkcjonariuszy, założony jeszcze przez poprzedniego prokuratora generalnego Adama Bodnara i funkcjonujący także u Waldemara Żurka.

– przypomina nasz rozmówca.

Oni mają na ustach piękne słowa o obronie munduru i dobrego imienia żołnierzy, a w rzeczywistości ścigają osoby, które bronią bezpieczeństwa państwa. 

– dodaje.

Za to odpowiada bezpośrednio prokurator generalny Żurek, który powinien zostać zdymisjonowany.

– uzupełnia.

Żołnierze, którzy służą na granicy, nie dostają sprzętu dobrej jakości, skarżą się na istniejące warunki, muszą sami kupować sobie wyposażenie. I jeszcze są ścigani. Za co? Za to, że bronią granicy, że działają w warunkach zagrożenia zdrowia i życia. Narażają sami siebie, broniąc nas, a państwo polskie i służby Donalda Tuska ich ścigają. To absolutny skandal. Jeżeli tak to będzie wyglądało, narażamy siebie na gigantyczne niebezpieczeństwo. 

– ostrzega poseł Jabłoński.

Nasz rozmówca odniósł się też do osoby mec. Piotra Zemły, przewodniczącego rady nadzorczej TVP w likwidacji, który reprezentuje obcokrajowca. 

Mecenas Zemła jest de facto funkcjonariuszem dzisiejszej władzy. On realizował przejęcie mediów publicznych, więc jest to reprezentant państwa Donalda Tuska. To wpisuje się w ten schemat, że ludzie związani z rządem Tuska działają w tej sprawie przeciwko polskim żołnierzom. Ten żołnierz jest ścigany dziś siłą całego aparatu państwa i jeszcze przeciwko sobie ma prawnika, który jest związany z rządem. Cały aparat służb Tuska działa przeciwko polskim żołnierzom.

– wskazuje.

Sprawę dla portalu Niezależna.pl skomentował też Marcin Ociepa, były wiceminister obrony narodowej. 

Sędzia Tomasz Szmydt najwyraźniej nie był jedynym rosyjsko-białoruskim agentem w polskim wymiarze sprawiedliwości. Nieustające od dwóch lat nonszalanckie stawianie zarzutów polskim żołnierzom za używanie broni – do czego są szkoleni – do obrony granicy, co przysięgają, to nie przypadek, a celowa polityka osłabiania Państwa Polskiego.

– wskazuje.
 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane