W sobotę rano (czasu polskiego) Stany Zjednoczone przeprowadziły w Wenezueli operację wojskową, której celem było schwytanie przywódcy kraju, Nicolasa Maduro. Maduro wraz z żoną zostali schwytani i wywiezieni z kraju do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpocznie się ich proces przed sądem. Według CNN, są już w areszcie.
Na Maduro i jego żonie - oraz trzem innym osobom z ich otoczenia, którzy pozostali na wolności - ciążą cztery zarzuty, w tym najcięższy: uczestnictwa w spisku narkoterrorystycznym. Były przywódca oskarżony jest o wieloletnie prowadzenie przemytu kokainy do USA, w tym również w ramach współpracy z organizacjami uznanymi przez USA za organizacje terrorystyczne: kolumbijskimi bojówkami FARC i ELN, meksykańskimi kartelami Sinaloa i Zetas oraz wenezuelskim gangiem Tren de Aragua. Zarzuty te obciążone są karą od 30 lat więzienia do dożywocia.
Ostre spięcie w programie Republiki. Poszło o Maduro
Operacja Stanów Zjednoczonych wywołała radość wśród zdecydowanej większości Wenezuelczyków. Żyją nią również media na całym świecie.
Miłosz Kłeczek, rozmawiając ze swoimi politycznymi gośćmi w Telewizji Republika, zadał pytanie: jakim sygnałem dla innych dyktatorów była operacja USA? "Takich dyktatur mniejszych czy większych mamy dziesiątki na całym świecie. Dziś USA są przede wszystkim zainteresowane własnym regionem" - doprecyzował dziennikarz.
Na zadane pytanie odpowiedział m.in. Piotr Bakun (Nowa Fala prof. Senyszyn). Odpowiedź ta wywołała gorącą dyskusję.
Zachowanie Stanów Zjednoczonych mi się absolutnie nie podoba. Nie wpadam w taki samozachwyt, jak moi poprzednicy. Zło jest złem - nieważne z jakiego powodu czynione. Mówię to jako chrześcijanin i reprezentant centrolewicowej formacji. Wjechanie do jakiegoś kraju, a nawet aresztowanie dyktatora, nie jest rzeczą, którą powinniśmy pochwalić. Obawiam się, że za moment zrobią to samo inne kraje. Bo uznają, że dla bezpieczeństwa ich kraju muszą na przykład zająć Tajwan - bo jest kluczowy i istotny. Cały czas podkreślam, że to nie jest dobre rozwiązanie dla świata. Ten konflikt na Ukrainie, który miał się zakończyć, teraz może się nie zakończyć, dlatego że Rosjanie mówią: skoro wy, Amerykanie, dbacie o swoje bezpieczeństwo, to my będziemy dbać o swoje bezpieczeństwo
– stwierdził Bakun.
Dalej ocenił, że "nie powinniśmy pochwalać tego typu działania. Jeśli je pochwalamy, to oznacza, że takie mocarstwo jak USA mogą wjechać do każdego kraju i aresztować, osądzać prezydenta. To jest po prostu złe. Uważam, że prezydent nie skonsultował tego chociażby z Kongresem. Albo Kongres nie zajął stanowiska. To się może naprawdę źle skończyć przez prezydenta Trumpa, którego niektórzy uważają za wielkiego męża stanu, chrześcijanina".
Wypowiedź reprezentanta lewicy przerwał Miłosz Kłeczek. "Zastanawiam się, czy to jest głos całej lewicy, bo to jest straszne... To jest straszne. To jest właśnie taka kłamliwa, wykrzywiająca, zakrzywiająca rzeczywistość narracja lewicy. Narracja, którą żyją dzisiaj wszystkie liberalno-lewicowe media. Pan im dzisiaj wtóruje" - odparł.
Na co Bakun: "trzeba postępować zgodnie z prawem".
Pan dzisiaj zrównuje, jak to określił Putin "wojską operację specjalną", którą od 4 lat przeprowadza na Ukrainie, do operacji USA w Wenezueli. Pan dzisiaj zrównuje zbrodniczą interwencję, atak Rosji na wolny, demokratyczny kraj, jakim jest Ukraina - na wybranego w wyborach powszechnych, demokratycznych, niesfałszowanych wyborach Zełenskiego. Zełenski jest uzurpatowem, dyktatorem czy legalnym prezydentem? Pan to zrównuje z interwencją USA przeprowadzonej w Wenezueli, gdzie panuje dyktatura, gdzie protesty przeciwko dyktatorowi były masowo pacyfikowane. Stany Zjednoczone pomagają przetransformować się tej dyktaturze w kraj demokratyczny, ludzie wiwatują i cieszą się na ulicach, a Putin morduje i gwałci dzieci i kobiety. Pan mówi, że te dwie sytuacje można ze sobą zderzyć. I że te dwie sytuacje mają wspólny mianownik
– kontrował gospodarz programu.
Bakun próbował jednak bronić swojego stanowiska, odpierając argumenty prowadzącego: "to, co Pan mówi, nie trzyma się absolutnie żadnej mojej wypowiedzi. Nie powiedziałem, że zrównuję prezydenta Donalda Trumpa z Putinem. To Pan taką narrację przyjął. Mówię, że takie działanie jest skrajnie niebezpieczne dla całego świata. Uważam, że nie może być powszechnie stosowane".
Po pytaniu Kłeczka "dlaczego?", mówił dalej:
"Bo jeżeli mamy takie dyktatury w różnych krajach, to niech w Korei Północnej Donald Trump przeprowadzi taką operację. Tam jest większe zagrożenie, bo chociażby nuklearne. Moim zdaniem, interwencja mocarstw w krajach takich jak chociażby ten, o którym mówimy, w taki sposób, jest w demokratycznym świecie niedopuszczalna. Mogą być sankcje, mogą być różnego rodzaju dyplomatyczne kwestie. A nawet, gdyby USA chciały taką decyzję podjąć, trzeba było skonsultować to z Kongresem"
Dalej dialog przebiegał następująco:
M. Kłeczek:
To jest taka lewicowa poprawność... W Pana ocenie, w ocenie waszych środowisk - wywieszamy białą flagę i nie walczymy ze złem. To oznacza, że się po prostu poddajemy. Nie walczymy ze złem.
P. Bakun:
A jest pan chrześcijaninem?
M. Kłeczek:
Tak. I każdy dobry chrześcijanin powinien pomóc dobru zwyciężać, pokonując zło. A w Wenezueli mieliśmy czyste zło zainstalowane w pałacu.