W styczniu szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ogłaszał możliwość powstania Fort Trump w Bolesławcu.
Budujemy Fort Trump w Bolesławcu na Dolnym Śląsku, wspólnie z USA modernizujemy na przykład lotnisko we Wrocławiu, które staje się główną bazą przeładunkową dla wojsk USA w Europie. Nasza rola NATO jako trzeciej co do wielkości armii sojuszu po USA, Turcji wzrasta, więc relacje polsko-amerykańskie są silne
- stwierdził Władysław Kosiniak-Kamysz 19 stycznia na konferencji prasowej.
Później był krytykowany za tę wypowiedź m.in. przez wiceszefa MSZ Marcina Bosackiego. Stwierdził, że nie widzi potrzeby, by polskie instalacje wojskowe nosiły imię urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale samej idei się nie sprzeciwiał.
Były negocjacje i realna propozycja. Rząd nie podjął działań
„Fort Trump” miałby powstać w Bolesławcu na Dolnym Śląsku i objąć kilka baz, jak również rozbudowane pobliskie lotnisko we Wrocławiu. Stałoby się największym węzłem komunikacyjnym armii amerykańskiej w Europie.
Jak się okazuje, „Fort Trump” nie był tylko projektem politycznym i luźnym pomysłem. Według informacji portalu Niezależna.pl, toczyły się realne rozmowy na ten temat, także z przedstawicielami USA.
Jesienią pojawiła się propozycja wspólnego polsko-amerykańskiego zespołu do opracowania koncepcji, jej wdrożenia i zwiększenia kontyngentu. W sprawę zaangażowało się Biuro Bezpieczeństwa Narodowego pod kierunkiem ówczesnego szefa Sławomira Cenckiewicza. BBN złożyło rządowi konkretną propozycję wspólnej pracy. Rząd Donalda Tuska ją zignorował, nie podjął dalszych prac.
"Rząd i MON nie zrobił w tej sprawie nic, poza publicznymi deklaracjami" – twierdzą nasze źródła.
Przyczyną takiej decyzji mogą być m.in. braki w budżecie MON, ponieważ koncepcja zakładała nakłady ze strony Polski.
Pierwszy o możliwości i potrzebie budowy tzw. Fort Trump mówił już w 2018 prezydent Andrzej Duda. Złożył propozycję propozycję zbudowania w Polsce stałej bazy wojsk amerykańskich podczas wizyty w USA.