Narodowy Fundusz Zdrowia zamierza płacić 40 proc., a nie 100 proc. za świadczenia w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS) wykonane ponad kontrakt. Co więcej - również w tym miesiącu - NFZ zaproponował już takie reguły rozliczeń dla kolonoskopii, gastroskopii, tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego.
Warto przypomnieć, że kwestia limitów NFZ była zawarta w przedwyborczych obietnicach ekipy Donalda Tuska, czyli "100 konkretach".
"Zniesiemy limity NFZ w lecznictwie szpitalnym, dzięki czemu znacząco skróci się czas oczekiwania na konsultacje i zabiegi" - brzmiała treść obietnicy. W tej chwili, na stronie 100konkretow.pl postulat oznaczony jest kolorem pomarańczowym, co ma świadczyć o tym, że "jest w trakcie realizacji". Dopisano, iż "Ministerstwo Zdrowia przeprowadziło wstępną analizę dostępnych rozwiązań".
Co ciekawe, z medialnych ustaleń wynika, że decyzję ws. limitów podjęto po spotkaniu minister zdrowia - Jolanty Sobierańskiej-Grendy, prezesa NFZ - Filipa Nowaka oraz wiceprezesa NFZ - Jakuba Szulca z premierem Donaldem Tuskiem. Do rozmów miało dojść w poniedziałek 9 marca.
Zobacz więcej: NFZ ograniczy liczbę zabiegów. Czarnek ostro o "zadłużonym hazardziście Tusku"
"Droga do prywatyzacji"
Gościem "Pierwszej Rozmowy Dnia" na antenie Republiki, była dziś Aleksandra Owca, współprzewodnicząca partii Razem. Zapytana o zamiary NFZ w kwestii limitów dla poszczególnych badań, wskazała:
"To są badania, których zniesiono limitowania w 2021 roku. I uważam, że jest to jedna z lepszych zmian. To jest postęp cywilizacyjny, z którego powinniśmy być dumni. To, że w tym momencie koalicja rządząca cofa nas w rozwoju, jeśli chodzi o ochronę zdrowia, to jest to skandaliczne. Jeżeli mówimy o badaniach takich, jak kolonoskopia, to wczesna diagnostyka, może ludziom uratować życie".
"Dlaczego Tusk kłamie, jeśli chodzi o porodówki? Rozmawia z NFZ i wymusza różnego rodzaju rozwiązania. Chodzi o szukanie oszczędności?" - pytał dziennikarz.
Myślę, że tu trzeba sobie powiedzieć bardzo otwarcie: obecnie rządząca koalicja chce doprowadzić do prywatyzacji ochrony zdrowia. To nie jest przypadek, że na publicznej ochronie zdrowia się oszczędza. To nie jest przypadek, że oszczędza się na kobietach, które są w ciąży, są przed porodem. To nie jest przypadek, że oszczędza się na pacjentach onkologicznych. To jest po prostu taktyka polityczna, zmierzająca do prywatyzacji.
– oceniła polityk.
W jej ocenie, "to nie jest przygotowywanie [do prywatyzacji], to się już dzieje".
W każdym miejscu, gdzie jest zamykana ostatnia porodówka na przestrzeni dwóch godzin dojazdu, sprawia, że powstają na to miejsce prywatne gabinety. A prywatne gabinety nie funkcjonują tak, jak oddział ginekologiczno-położniczy. Że kobieta, która jest w ciąży przychodzi na niego w momencie, kiedy zaczyna się poród. Działają w ten sposób, że na przykład kobiety na Podkarpaciu stają przed wyborem: albo wyprowadzić się do większego miasta na ostatnie tygodnie albo zaplanować cesarskie cięcia.
– dodała.