Kamila W. (dawniej L.) i jej mąż Przemysław L. zostali w marcu br. skazani w dwóch osobnych procesach za ohydne czyny. Mężczyzna na 25 lat pozbawienia wolności za gwałty, pedofilię i zoofilię. Jego ofiary były odurzane, po czym wykorzystywane seksualnie, a potworne zbrodnie nagrywane. Natomiast Kamila W. usłyszała skandalicznie niski wyrok, bo nieco ponad 6 lat, choć prokurator żądał kary 18 lat więzienia. Dlatego zaskarżył orzeczenie Sądu Okręgowego w Świdnicy.
Sprawa przeciwko Kamili L. trafiła do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Wprawdzie jeszcze nie ma wyznaczonego terminu pierwszej rozprawy, ale wylosowano skład orzekający - przewodniczącym został sędzia Cezariusz Baćkowski - ustalił portal Niezalezna.pl
Pieniądze i zaufanie ministrów
W czerwcu 2024 r. Adam Bodnar powołał Baćkowskiego na funkcję rzecznika dyscyplinarnego „ad hoc” ministra sprawiedliwości. Czyli musiał cieszyć się szczególnym zaufaniem członka rządu Donalda Tuska, skoro powierzył mu zadanie specjalne.
Chodziło o postępowanie dyscyplinarne wobec sędziów będących członkami Krajowej Rady Sądownictwa. Wszczęte po zawiadomieniu działaczy Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, którego członkowie pełnią obecnie ważne funkcje w wymiarze sprawiedliwości, także dyrektorskie stanowiska w ministerstwie.
W kwietniu 2025 r. s. Baćkowski przedstawił zarzuty dyscyplinarne 18 sędziom z KRS dwóch poprzednich kadencji. Zarzuty dotyczyły rzekomego uchybienia przez nich „godności urzędu oraz oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa”, a postawił je m.in. Dagmarze Pawełczyk-Woickiej, Stanisławowi Zdunowi, Rafałowi Puchalskiemu, czy Maciejowi Nawackiemu.
"Dziwię się, że w ogóle znaleźli sędziego do brudnej roboty spoza ścisłego grona kierownictwa stowarzyszeń sędziowskich"
- komentowała b. szefowa KRS.
Ponieważ sprawa jest w toku, to Baćkowski pozostaje rzecznikiem "ad hoc" ministra - do czasu prawomocnego zakończenia postępowania.
Sędzia Baćkowski najwyraźniej cieszy się również zaufaniem następcy Bodnara - ministra Waldemara Żurka, bo już za jego kadencji został "stałym" zastępcą rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu.
Oczywiście, funkcja rzecznika nie jest pełniona charytatywnie. Z tego tytułu Baćkowski - jak każdy inny - otrzymuje dodatek funkcyjny, którego wysokość jest zróżnicowana. Mowa jednak zapewne o kwocie rzędu kilku tysięcy złotych miesięcznie.
Zaskakujące decyzje
W ostatnich latach głośno było również o innych decyzjach sędziego Baćkowskiego.
W 2024 roku uchylił areszt wobec członka grupy przestępczej tylko dlatego, że zdecydował o tym sędzia powołany przez prezydenta RP Andrzeja Dudę. Czyli tzw. "neosędzia".
SĘDZIA CEZARIUSZ. UZUPEŁNIENIE
— Michał Ostrowski (@OstrowskiProk) July 1, 2024
Właśnie otrzymałem informację, że ponad miesiąc temu, w jednej ze spraw wrocławskich pztów (to prokuratorzy, którzy walczą ze zorganizowanymi grupami bandytów, można powiedzieć elita w prokuraturze), sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu… https://t.co/mlPdLlNTlc
Ale to nie wszystko. Baćkowski "zajął się" również sprawą sędzi Kamili Borszowskiej-Moszowskiej z Sądu Okręgowego w Świdnicy, która nie waha się stanowczo, ale zawsze merytorycznie, krytykować bezprawne zmiany w wymiarze sprawiedliwości. Za publiczne wypowiedzi jej przełożeni zdecydowali się na "dyscypinarkę", a postępowanie prowadzi właśnie zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu.
Rzecznik dyscyplinarny i obrońca
Jest jeszcze jedna ciekawa sprawa, o której pisała "Gazeta Polska".
W nocy z 16 na 17 października 2021 roku policjanci z Wrocławia podjęli interwencję w jednym z mieszkań w związku ze zgłoszeniem przemocy domowej. Na miejscu zastali nietrzeźwego mężczyznę oraz ukrywające się w łazience, przerażone kobiety. Jak się później okazało, pokrzywdzona również była sędzią
Zatrzymany został zakuty w kajdanki, a podczas przewożenia radiowozem wulgarnie znieważał policjanta. Tak przynajmniej wynikało z późniejszej notatki służbowej. Dopiero na komisariacie okazało się, że to Jarosław B., sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Ze względu na chroniący go immunitet kajdanki zdjęto, a mężczyznę odebrała przybyła na miejsce inna sędzia. Ta sprawa czeka od kilku lat na orzeczenia Sądu Najwyższego.
Dlaczego o niej wspominamy? Bo obrońcą Jarosława B. jest... sędzia Baćkowski. Rzecznik dyscyplinarny.
Kontrowersje wokół sprawy Kamili W.
Cały czas, mimo że od ponad dwóch miesięcy sprawą Kamili. W zajmuje się Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, nie jest wyznaczony termin pierwszej rozprawy. Przewód apelacyjny jej męża Przemysława L. rozpocznie się 18 września.
Kontrowersji jest sporo. Jak pisaliśmy w czerwcu, policyjne protokoły z przesłuchań jednej z ofiar Przemysława L bezpośrednio mają obciążać Kamilę W.(dawniej L.) Pochodzą z początkowego etapu śledztwa. Wykazują, że bezpośrednio i świadomie zmuszała ją do uczestnictwa w pedofilii. Czyli nie powinna być sądzona jedynie za brak odpowiedniej reakcji na czyny Przemysława.
Jak wynika z akt śledztwa i materiałów sądowych, do których dotarł portal Niezalezna.pl, Kamila L. prowadziła tryb życia budzący zastrzeżenia co do możliwości zapewnienia dzieciom opieki, bezpieczeństwa i właściwego rozwoju.
Jak już pisaliśmy, małżeństwo - Kamila L. (obecnie – W.) i Przemysław L.- organizowało liczne "rozrywkowe" wyjazdy i imprezy.
Z materiałów śledztwa wynika, że wielokrotnie były to „nagie imprezy” w gronie znajomych. Małżeństwo L. uczestniczyło też w spotkaniach dla swingersów w całym kraju. Mieli „ulubione” miejsce pod Częstochową, ale chętnie i często odwiedzali różne przybytki w Polsce. W tym czasie pozostawiali dzieci pod opieką znajomych.
Jakim cudem, wobec tego, Kamili L. nie została do tej pory pozbawiona władzy rodzicielskiej? Na podstawie postanowienia Sądu Rejonowego w Kłodzku z 10 maja 2024 roku została ograniczona, ale nieznacznie. Został wówczas wprowadzony nadzór kuratora sądowego.
Przypomnijmy, że 12 czerwca 2023 r. Kamila W. usłyszała w prokuraturze pierwsze zarzuty m.in. za zoofilię. Czyli przez prawie rok, nic się nie wydarzyło, uznano, że dzieci świetnie będą miały świetne warunki pod jednym dachem z zoofilem. Jak do tego doszło?
Sędzia został w końcu, dopiero po 10 miesiącach, poinformowany przez prokuraturę i to w taki sposób, że nie dotykała jej istoty – otrzymał suchą kwalifikacje prawną, według której kobieta znęcała się nad zwierzętami.
Wobec odpowiedzialnego za to byłego Prokuratora Okręgowego w Świdnicy Wiesława Dworczaka nie wszczęto postępowania służbowego w związku z tym, że prowadząc sprawę Kamili L. nie zawiadomił sądu rodzinnego o sytuacji jej dzieci – wynika z odpowiedzi Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu dla Radia Wnet.
Prokuratura tłumaczy, powołując się na tłumaczenie samego Dworczaka, że zarzuty, które miała wówczas podejrzana, „nie zagrażały dobru małoletnich”!!!!
Kurator sądowy, od momentu objęcia nadzoru, informował sąd o sytuacji małoletnich i nie stwierdził, by ich dobro było w tym okresie zagrożone.
Nic się nie zmienia, aż do czasu nieprawomocnego wyroku dla Kamili L., czyli przez prawie dwa kolejne lata. Wyrok zapadł 18 marca 2026 roku. Została uznana winną nieudzielenia pomocy małoletniej córce doświadczającej pedofilii oraz udziału w zoofilii.
31 marca 2026 roku Sąd Okręgowy w Świdnicy I Wydział Cywilny, przed którym toczy się postępowanie rozwodowe małżeństwa L., zmienił z urzędu Kamili postanowienie o nadzorze. Umieścił małoletnie dzieci w instytucjonalnej pieczy zastępczej – sprawują ją dziadkowie. Kamila L. otrzymała zgodę na kontakt z dziećmi. Korzysta z tego w praktyce – np. odprowadza je do placówek edukacyjnych.
Kamila W. żąda całkowitego uniewinnienia…