W listopadzie w budynku Prokuratury Regionalnej w Warszawie odbyło się „spotkanie konsultacyjne” ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka z „organizacjami obywatelskimi”, które – jak tłumaczono – miały przedstawić swoje postulaty dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.
Na liście gości znaleźli się m.in. skazany w tzw. aferze fakturowej były lider Komitetu Obrony Demokracji, Mateusz Kijowski, Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog czy Katarzyna Augustynek. Nie zabrakło też Ewy Wrzosek,
Szczegóły w tekście: Konsultacje z Żurkiem, a na nich "aktywiści". Lista gości - był nawet skazany w aferze fakturowej
Jak ujawnialiśmy wówczas na naszym portalu, rozmowy miały skupiać się wokół pozwów wobec aktywistów za krytykę, doświadczeń dotyczących protestów, opowieści o przemocy ze strony policji, „przywracania praworządności” i reformy wymiaru sprawiedliwości.
Jednak, nowe światło na to, co padło podczas listopadowego spotkania aktywistów-prowokatorów z Żurkiem, rzuciła jedna z uczestniczek - Katarzyna Augustynek.
Kilka dni temu zamieściła w sieci wpis, w którym uskarża się się na to, w jaki sposób została potraktowana przez Waldemara Żurka.
Żale Augustynek. Pocieszał ją... sędzia z Iustitii
"Byłam w błędzie, myśląc, że poznamy strategię pana ministra w sprawie naszych licznych, również tych niezakończonych spraw karnych, tę swoją intencję na początku potwierdził on sam. Czas jednak zszedł głównie na przedstawianiu indywidualnych zalów i problemów, [...] chciałam usłyszeć co ci mądrzy i mający władzę ludzie chcą zrobić z naszymi sprawami sądowymi. No i nic nie dowiedziałam się. Jedno co mi utkwiło w pamięci, to końcowe słowa pana ministra, że do osób z listy, przypuszczam, że ze spisu zaproszonych uliczników, będą dzwonić"
– napisała na Facebook-u.
Dodała również, że 4 tygodnie od rozmów nikt od Żurka się z nią nie kontaktował. To wyznanie zaczęło rodzić publicznie kolejne pytania...
Niemniej, uwagę przykuł fakt, że jednym z "pocieszających" prowokatorkę był Piotr Borowiecki, sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który napisał:
"Przykro mi Katarzyna, że tak bardzo jesteś sponiewierana przez system tylko dlatego, że miałaś odwagę dopominać się o poszanowanie prawa przez rządzących. Trzymaj się i bardzo Cię proszę (wiem, że już trochę staje się to nudne), abyś dbała przede wszystkim o swoje zdrowie".
Kim jest Piotr Borowiecki?
Warto przyjrzeć się jednak sylwetce sędziego.
"Sędzia Piotr Borowiecki pracuje w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie. Orzeka od ponad 20 lat. Jest członkiem Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". Za tzw. "dobrej zmiany" aktywnie zaangażował się w walkę o praworządność - brał udział w protestach, był też aktywny w mediach społecznościowych. Dziś - jak twierdzi - nie można dopuścić do tego, by tzw. neosędziowie nie ponieśli konsekwencji tego, w czym brali udział" - taki opis widnieje na witrynie TOKFM.pl pod jedną z rozmów z owym sędzią.
Jeszcze ciekawsze rzeczy wychodzą na jaw, gdy przejrzy się publiczne profile w mediach społecznościowych Piotra Borowieckiego. Na profilach aż roi się od nienawistnych wpisów pod adresem byłego, jak i obecnego prezydenta RP: Andrzeja Dudy i Karola Nawrockiego, Prawa i Sprawiedliwości czy ruchów społecznych, np. Ruchu Obrony Granic.
Borowiecki nie krył też wielokrotnie radości po szkodliwych dla Polski orzeczeniach TSUE. Chętnie kolportuje także narrację o "neosędziach". Ba, zdarza mu się także podawać dalej treści zamieszczane na hejterskim profilu "SokZBuraka".
Internauci podają też inne przykłady "apolityczności" Borowieckiego:
Mec. Bartosz Lewandowski tak odniósł się do ustaleń: "Oczywiście każdy sędzia ma prawo do posiadania poglądów, ale kuriozalnie brzmi twierdzenie przedstawicieli organizacji sędziowskich wspierających rząd, że o „upolitycznieniu” sędziów powołanych po 2017 roku ma świadczyć wybór sędziów do KRS i procedura powołania, a manifestowanie poglądów czy pobieranie wynagrodzenia z rządowych komisji jest całkowicie ok. Naprawdę są pewne granice logiki przekazu".
Profil "Zawód? brak, sędzia to służba" zamieścił dzisiaj informację, z której wynika, że wobec sędziego Piotra Borowieckiego od roku 2012 prowadzone były trzy postępowania dyscyplinarne, a jeszcze jedno [na rok 2023] było w toku. Dotyczyły one przede wszystkim niesporządzania orzeczeń w ustawowym terminie.