Śledztwo w sprawie „dwóch wież”, gdzie rzekomym pokrzywdzonym jest austriacki biznesmen Gerald Birgfellner reprezentowany przez Romana Giertycha i Jacka Dubois, zostało wszczęte przez warszawską prokuraturę okręgową w lutym ub.r., choć wcześniej w 2019 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie.
W środę Prokuraturze Okręgowej w Warszawie odbyło się przesłuchanie prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego w związku z tymże postępowaniem. Trwało ono 9 godzin - zaczęło się o godzinie 10. Co więcej - Roman Giertych, choć buńczucznie zapowiadał przesłuchanie na portalu X, do końca nie wytrzymał. Później żalił się, że prokurator uchylała 80 procent jego pytań i zamierza złożyć wniosek o jej wyłączenie.
Jarosław Kaczyński: Giertych nie powinien mnie przesłuchiwać
O przebieg przesłuchania został dziś zapytany przez dziennikarzy główny zainteresowany - Jarosław Kaczyński. Jak przyznał - "przebiegło zgodnie z normami prawa".
"Jeżeli chodzi o pana Giertycha, nie powinien być pełnomocnikiem, ale pani prokurator zdecydowała inaczej. A dlaczego nie powinien być pełnomocnikiem i przesłuchiwać mnie? No po pierwsze dlatego, że jest przeciwnym mojemu obozie politycznym. Jest także przeciwnikiem tutaj w parlamencie. To nie jest sytuacja, która pozwala na zachowania zgodne z regułami prawa".
– powiedział prezes PiS.
Jak dodał - "oczywiście adwokat, pełnomocnik nie ma takich zobowiązań jak prokurator czy sędzia, ja o tym wiem, ale w tym wypadku ta granica, w moim przekonaniu, została przekroczona".
"Natomiast poza tym, to nic takiego się nie działo" - zaznaczył.