W trakcie wystąpienia wiceprezes PiS wyraził przekonanie, iż jego partia przez długi czas nie zajmowała się sprawami, którymi powinna - podziałem w ugrupowaniu. - Zajmujemy się głupotami, podczas gdy ludzie nie dostają pieniędzy za powódź. Podczas gdy kradną pieniądze na powódź "platformersi". Podczas gdy szpitale powiatowe upadają, zamykają oddziały [...] Tym wszystkim zajmowaliśmy ludzi przez 6 miesięcy - może trzy razem - mówił.
Mówił jednocześnie o sondażu, który opublikował tydzień temu portal Onet, według którego PiS ma 23,5 proc., a Rozwój Plus 5,5 proc. - To jest 29 proc. Po rozłamie, po turbulencjach. Gdyby nie było tych turbulencji, tylko wszyscy jechali zgodnie tym pociągiem, a nie rozłamem, bylibyśmy dziś przed Platformą - stwierdził.
Czarnek oznajmił jednak, że gdy on spotyka się z Polakami i zajmuje się sprawami dla nich - w jego ocenie ważnymi - "koledzy, którym było już nudno w PiS-ie" poświęcają się sprawie Zondacrypto. - Mówią o czym? O grze Giertycha. Błocie ulepionym przez Giertycha, Dubiosa, Tuska, czyli pseudoaferę Zondacrypto, która jest aferą ich [środowiska rządzącego], a nie naszą - bo oni nie ostrzegli Polaków przed ewentualnym oszustwem. Nasi koledzy, którym się znudziło w PiS-ie zajmują się Zondacrypto i mówią, że ostrzegali kierownictwo PiS, czyli prezesa [...] a to przecież pan prezes mówił od początku - zakazać obrotu kryptowalutami i byłem świadkiem, jak nasi koledzy, którym się znudziło w PiS-ie byli oburzeni - powiedział.
Jego zdaniem, rozłam w prawicy blokuje "pochód prawicy po zwycięstwo i ratunek dla Polski". Jak stwierdził, ze sprawą Zondacrytpo nie zamierza robić i nic, a zajmować się będzie "Polską".
Wrócił do sondażu z Onetu, który przełożył na ewentualny wynik wyborów. - Przy 29 proc. poparcia razem, nawet pomimo tego że ludzi zajmowaliśmy nie tym, co trzeba [...] mielibyśmy około 150-160 posłów. A jak będzie tak, jak w tym sondażu z Onetu, czyli my 23,5 proc, a ci, którym się znudziło w PiS-ie 5,5 proc., to oni będą mieli z 5, może 10-15, a my może z 90. I jeżeli pomyślicie sobie, że władza w Polsce nie przechodzi setką posłów, tylko 20, 10, 15, 5, 3 - jak ostatni naszej kadencji, to utrata tych kilkudziesięciu posłów, a nawet kilkunastu posłów w wyniku rozłamu, będzie kosztowała władze prawicę od 2027 roku - zaznaczył.
"Teraz pomyślcie sobie i otwórzcie [...] oczy. Jeżeli tej władzy nie zdobędziemy w 2027 roku, to jest bardzo poważna sprawa. To nie tylko nie będzie wolnej Polski, nie będzie Telewizji Republika, nie będzie możliwości spotykania się tutaj w Sulejowie, w tym ośrodku, jeśli nie wygramy. Więc apel do wszystkich od wszystkich Klubów "Gazety Polskiej" - bardzo proszę was o ten apel - jedność PiS, pokój na prawicy"
– powiedział.