Szymon Hołownia, były marszałek Sejmu gościł dziś rano na antenie TV Republika. Już na początku programu, w sekcji "krótkie pytania", odparł twierdząco, gdy prowadzący zapytał go o to, czy "nie chce brać już dłużej udziału w wojnie Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim".
Na pytanie o to, czy zawiódł się na Donaldzie Tusku i rządzie, który współtworzy, odparł, że zawód ten, częściowo, wynika z "tego, że to nie ludzie są dzisiaj najważniejsi dla tego rządu, ale celem stała się plemienna wojna z PiS-em i dojechanie, złapanie, zemsta polityczna na Prawie i Sprawiedliwości. Szczerze to ja widzę kłopot po obu stronach".
"PiS ma dokładnie taki sam plan. Ale nie oni rządzą. Ja wiem, że oni rządzą, natomiast oni odpowiadają za znaczną część narracji politycznej w tym kraju, bo jak wiemy kraj jest podzielony. I jeżeli ja słyszę w rozmowach prywatnych od bardzo wysokich rangą polityków tamtej strony obozu opozycji: słuchaj, coś trzeba zrobić, bo tu normalnie za chwilę, za miesiące, może lata będzie jakaś wojna domowa. My się damy rozegrać też prowokatorom. Ja mówię, to może zacznijmy i z jednej, i z drugiej strony"
– mówił polityk Polski 2050.
"Tusk mógł rozegrać to inaczej"
W jego ocenie, rząd, który współtworzy, powinien "dowieźć dużo więcej obietnic".
W rządzeniu chodzi nie tylko o to, żeby zabezpieczyć to, co się dzieje dzisiaj i w miarę przejechać i utrzymać się na łódce władzy, tylko żeby tą łódką gdzieś dopłynąć.
– dodał.
Zapytany o to, czy miał inne oczekiwania od Donalda Tuska, odparł: "ja nie mam obsesji na punkcie Donalda Tuska i też nie jest to nazwisko, z którym się rano budzę i z którym zasypiam. Natomiast uważam, że Donald Tusk mógł trochę inaczej rozegrać kwestię gry zespołowej w koalicji, czego nie zrobił. Trochę dosyć mocno. To jest pierwsze. A drugie, że my naprawdę dzisiaj, na półtora roku przed wyborami, po dwóch i pół roku kadencji, musimy zrobić sobie pilny rachunek sumienia z tego, co nie zostało jeszcze dowiezione i to dowieźć. Bo stawka tych wyborów, które będą za chwilę, jest dość istotna".