W ubiegłym tygodniu do mediów dostało się wewnętrzne pismo dyrektora Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie do pracowników. Dr. hab. n. med. Konrad Jarosz informuje, że terminowo wypłacona ma zostać kwota do 20 tys. zł oraz 50 proc. pozostałej części należności. Niewypłacona część ma zostać uregulowana po uzyskaniu przez szpital środków z NFZ, pozwalających na dokonanie płatności. Dyrektor zakłada, że nastąpi to w terminie około 30 dni od pierwotnego terminu płatności.
Bardziej niepokojące jest to, co czytamy w dalszej części pisma do pracowników szpitala napisanego przez dyrektora Konrada Jarosza: „Luka finansowa Narodowego Funduszu Zdrowia może osiągnąć znaczącą wartość, co bezpośrednio wpływa na warunki finansowania świadczeń oraz sytuację ekonomiczną podmiotów leczniczych. Problemy te nie dotyczą zatem wyłącznie pojedynczego Szpitala, lecz stanowią element szerszego wyzwania, przed którym stoi obecnie cały system ochrony zdrowia”.
Poruszenie wywołane problemami szpitala
Dlaczego załamanie finansowe tego szpitala wywołuje tak duże poruszenie? Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 1 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie przy ul. Unii Lubelskiej nie jest zwykłym szpitalem powiatowym. To jedna z najważniejszych placówek wysokospecjalistycznych w północno-zachodniej Polsce, łącząca leczenie najtrudniejszych przypadków z działalnością kliniczną, naukową i kształceniem przyszłych lekarzy.
Skupia leczenie pacjentów wymagających najbardziej skomplikowanych i wysokospecjalistycznych zabiegów. Skala działalności placówki jest ogromna. Według aktualnych danych szpitala USK nr 1 jednostka dysponuje 748 łóżkami, zatrudnia około 3 tys. pracowników i przyjmuje około 57 tys. pacjentów rocznie. W jego strukturze działa 28 klinik i oddziałów, Szpitalny Oddział Ratunkowy oraz Centrum Leczenia Urazów Wielonarządowych. Pacjenci korzystają także z 41 specjalistycznych poradni, które udzielają ponad 170 tysięcy porad rocznie.
Dlatego problemy finansowe tego szpitala mają szczególne znaczenie. Nie mówimy o małej placówce, w której wykonuje się podstawowe zabiegi. Mówimy o jednym z filarów ochrony zdrowia na Pomorzu Zachodnim, do którego trafiają najciężej chorzy i pacjenci wymagający procedur niedostępnych w innych szpitalach w regionie. Jeżeli właśnie w takiej placówce pojawiają się problemy z płynnością i regularną wypłatą wynagrodzeń, to jest to sygnał, że problem finansowania ochrony zdrowia może dotykać już nie tylko peryferyjnych czy zadłużonych szpitali, ale także największych i najbardziej prestiżowych ośrodków klinicznych.
Potwierdzają to słowa dyrektora Jarosza z pisma do pracowników: „Podmioty lecznicze funkcjonują obecnie w warunkach szczególnej presji kosztowej, przy jednoczesnym obowiązku zapewnienia nieprzerwanego dostępu do świadczeń zdrowotnych. (…) Aktualne problemy finansowe ochrony zdrowia mają charakter systemowy. W 2026 r. kwestia poprawy sytuacji finansowej podmiotów leczniczych jest przedmiotem analiz i działań na poziomie Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Finansów oraz Narodowego Funduszu Zdrowia. Wskazuje się przy tym na konieczność podejmowania działań oszczędnościowych i kontrolowania wzrostu wydatków przy jednoczesnym zachowaniu bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów”.
Przyczyny kryzysu
Kluczową przyczyną nie jest jeden pojedynczy wydatek, lecz narastająca różnica między kosztami leczenia a pieniędzmi, którymi dysponuje Fundusz. W efekcie część kosztów i rozliczeń jest przesuwana w czasie, co szczególnie uderza w szpitale wykonujące dużo kosztownych świadczeń ponad wartość kontraktu.
Sam NFZ przyznał w marcu 2026 roku, że presja na jego budżet jest „ogromna”, szczególnie w zakresie świadczeń nielimitowanych. W 2025 roku tzw. nielimity pochłonęły ponad 25 proc. całego planu finansowego NFZ. Chodzi o świadczenia, których nie można po prostu zatrzymać po wyczerpaniu kontraktu, m.in. leczenie udarów, zawałów, porodów czy część diagnostyki i opieki specjalistycznej.
To jest szczególnie ważne dla sytuacji szczecińskiego szpitala przy ul. Unii Lubelskiej. Od 1 lipca 2026 roku zmieniono mechanizm rozliczania części świadczeń wykonanych ponad limit. Zamiast wcześniejszego rozliczania w cyklu kwartalnym szpital ma w określonych przypadkach składać wniosek o zapłatę dopiero po zakończeniu roku rozliczeniowego.
NFZ wprost tłumaczył tę zmianę potrzebą zapewnienia „długookresowej stabilności finansowej” oraz ograniczeniami wynikającymi z poziomu środków zapisanych w jego planie finansowym.
Więcej w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej".
#GazetaPolska | Temat numeru: Szpitale w upadłości - czytaj najnowszy numer tygodnika #GazetaPolska
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) August 26, 2026
Więcej na https://t.co/FOE7JQ50sn
Prenumeruj na https://t.co/OFRAy7uQ3O pic.twitter.com/jW6739nOTq