Wczoraj, jako pierwsi, poinformowaliśmy, że Europejska Organizacja ds. Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej (Eurocontrol) bazując na wyroku belgijskiego sądu pierwszej instancji, który rozstrzygał roszczenie firmy Pfizer przeciwko Polsce zamroziła 6,5 mld zł należących do Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP). Sprawa dotyczyła odstąpienia przez nasz kraj od realizacji umowy zawartej przez Komisję Europejską na zakup szczepionek przeciwko COVID-19.
Niewyciągnięte wnioski
W przypadku Rumunii Pfizer zastosowała dokładnie taki sam mechanizm przymusowej egzekucji komercyjnej. Także zablokował im – za pośrednictwem organizacji Eurocontrol – środki z opłat trasowych za obsługę ruchu lotniczego. Działania te również wynikały ze sporów o zapłatę za zakontraktowane, a nieodebrane szczepionki przeciw COVID-19. Zajęcie komornicze wierzytelności należących do rumuńskiego operatora lotniczego ROMATSA także miało miejsce na początku lipca.
Analogiczna sytuacja w Serbii i Albanii stanowiła wcześniejszy precedens prawny. Polski rząd powinien wyciągnąć z tej sytuacji wnioski. Nie wyciągnął.
Jakie można podjąć działania obecnie?
Polski rząd zapowiedział apelację od przegranego wyroku w belgijskim sądzie. Ale jej nie złożył, póki co. Planował dokonać ten ruch dopiero w sierpniu. Rozpatrzenie apelacji może potrwać lata. Do tego czasu środki pozostaną zamrożone. Ale czy nasz kraj złożył wniosek o wstrzymanie egzekucji? Wysłaliśmy pytania odpowiednim instytucjom.
Opcja atomowa
Sytuacja jest dramatyczna i wymaga pilnych działań. PAŻP ma obecnie – przy braku wpływów z opłat transportowych pieniądze na dwa, góra trzy miesiące działania. Rząd nie ma legalnej możliwości bezpośredniego dofinansowania tej agencji. A na jej roczną działalność potrzebny jest 1 miliard zł.
Nie przewiduje tego ustawa o PAŻP. Art. 7 mówi wprost: „Skarb Państwa nie odpowiada za zobowiązania Agencji, Agencja nie odpowiada za zobowiązania Skarbu Państwa”.
PAŻP prowadzi samodzielną gospodarkę finansową, z uwzględnieniem przepisów Europejskiej Organizacji Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej EUROCONTROL, dotyczących systemu opłat nawigacyjnych w tym zasad ustalania i pobierania opłat oraz wystawiania faktur.
Szybka zmiana ustawy? Możliwe, ale musiałaby być zgodna z unijnym prawem. Doraźnym działaniem mogłoby być w teorii zobowiązanie do cywilnej kontroli lotów wojska. Jednak wojskowi muszą zdobyć odpowiednie certyfikaty, co trwa długo. Sytuacja była, bez powodzenia, testowana w 2022 roku, gdy doszło do strajku kontrolerów lotów w Polsce. Zlecenie zagranicznemu podmiotowi, na przykład z Niemiec, kontroli naszej przestrzeni byłoby też trudne i kontrowersyjne.
Według naszych informacji rozważana jest „opcja atomowa” Chodzi o zamknięcie lub ograniczenie na wniosek rządu polskiej przestrzeni powietrznej dla linii lotniczych. Tuż po ogłoszeniu miałyby być zawierane przez PAŻP bilateralne umowy z przedpłatą z przewoźnikami, którzy operują nad polskim niebem. Ten ruch zabezpieczałby Agencję finansowo i jednocześnie stanowił presję na Eurocontrol, aby wyjść z patowej sytuacji.
Przewoźnicy nie mieliby wyjścia, jeżeli chcieliby operować nad Polską, musieliby podpisać umowy z PAŻP. Stawka jest olbrzymia.
Średnio odbywa się ponad 1 tys. lotów nad naszym krajem. Zarabiamy olbrzymie pieniądze – o czym wstydliwie się nie mówi – także na przelotach czarterów tureckich, chińskich czy bliskowschodnich z Rosji czy Białorusi, które zmierzają z tych krajów na południe. To ciche ominięcie sankcji - zakazu wlotu w przestrzeń powietrzną dla samolotów zarejestrowanych m.in. w Federacji Rosyjskiej. Ta „kategoria” to prawie 100 operacji dziennie.
Kluczowy jest także ruch cargo nad Polską. Np. z Chin i Azji do Zachodniej Europy. Leżymy na szlaku operowania największych firm logistycznych w tym kierunku.