Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ »

Delegacja PE "wstrząśnięta" po spotkaniu z ministrem Czarnkiem. Szef MEiN zabrał ich na aleję Szucha

W ostatnich dniach odbyła się w Polsce wizyta delegacji Parlamentu Europejskiego "zaalarmowanej" reakcją polskich władz na wypowiedź Barbary Engelking. Jedna z polskich redakcji przedstawiła punkt widzenia delegatów, którzy przekonani są o "zagrożeniu wolności słowa" w Polsce oraz "brutalności" polskiego ministra edukacji i nauki. Wszystko skupiło się wokół wizyty w dawnej siedzibie Gestapo przy alei Szucha w Warszawie. - Minister Czarnek opowiedział delegacji o próbie wprowadzenia praworządności w latach 1939-1945. Delegacja była „wstrząśnięta szczerością” Ministra - relacjonuje poseł PiS, Paweł Lisiecki.

Przemysław Czarnek
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Oko.press opisało dzisiaj na swoich stronach niedawną wizytę delegacji Parlamentu Europejskiego w Polsce. Jak podaje portal, członkowie Komisji Kultury i Edukacji PE "chcieli na własne oczy przekonać się, jak wygląda w Polsce swoboda mediów, instytucji kulturalnych i artystycznych oraz edukacja". Asumptem do wizyty miała być - jak informuje oko.press - sprawa wypowiedzi Barabry Engelking, traktująca m.in. o powszechności szmalcownictwa wśród Polaków w czasie drugiej wojny światowej. Słowa Engelking wywołały zdecydowany sprzeciw i reakcje m.in. ze strony premiera Mateusza Morawieckiego oraz ministra edukacji i nauki, Przemysława Czarnka.

Właśnie z ministrem Czarnkiem oraz szefem KRRiT, Maciejem Świrskim, mieli spotkać się podczas wizyty w Polsce delegaci europarlamentu. Przytoczone przez oko.press wypowiedzi członkiń delegacji opisują polskiego ministra edukacji jako tego, którego "brutalność była szokująca", a do Sabiny Verheyen, niemieckiej delegatki, minister miał powiedzieć, że "jej przodkowie zabili mnóstwo ludzi, a my jesteśmy potomkami bohaterów". Verheyen uznała wizytę za "alarmującą" i potwierdzającą "zagrożenie dla wolności mediów".

Te słowa zamieścił w swoim wpisie Jakub Majmurek, lewicowy publicysta. Odpowiedział na nie sam minister Czarnek.

"Ciekawe, bo jakoś Pana tam nie widziałem. A może wie Pan, o czym opowiadałem? O Szucha 25. Tak. Tam przodkowie Niemców mordowali tysiące polskich bohaterów. Ta Pani nie wiedziała o tym. A Pan też nie?"

- napisał na Twitterze szef MEiN.

Sprawę wizyty skomentował też warszawski poseł Prawa i Sprawiedliwości, Paweł Lisiecki.

"Do Polski w ramach badania praworządności przyjechała delegacja z Europarlamentu, na czele której stała Niemka Sabine Verheyen. Minister Czarnek zaprosił delegację do budynku Ministerstwa przy Szucha 25 (dawna siedziba Gestapo) i opowiedział delegacji o próbie wprowadzenia praworządności w latach 1939-1945. Delegacja była „wstrząśnięta szczerością” Ministra"

- napisał parlamentarzysta.

Na temat relacji z wizyty delegacji zabrał głos również Maciej Świrski, który zapowiedział upublicznienie stenogramu ze spotkania z eurodeputowanymi.

"Ze względu na wprowadzające w błąd informacje na temat spotkania CULT z KRRiT oraz stronniczej relacji Przewodniczącej tej Delegacji transkrypcja nagrania będącego podstawą do sporządzenia protokołu ze spotkania zostanie zamieszczona na stronach KRRiT"

- napisał na Twitterze Świrski.

Kto trzęsie komisją PE?

Wczoraj relacja z wizyty delegacji została zamieszczona na profilu Twitterowym "Slava van Tricht". Czytamy tam między innymi o tym:

"Ważną częścią wizyty były też rozmowy na temat kondycji mediów, zwłaszcza w świetle toczących się prac nad Europejskim aktem o wolności mediów. Członkowie delegacji spotkali się więc z prezesem KRRiT Maciejem Świrskim oraz samymi dziennikarzami. Wśród nich byli pracownicy TOK FM, Gazety Wyborczej i TVN. Jak przekazała przewodnicząca komisji CULT, Sabine Verheyen, zaproszono również przedstawicieli TVP oraz grupy Polska Press, jednak ci nie pojawili się na spotkaniu. Podkreślając, że sprawozdanie z wizyty dopiero powstanie,przewodnicząca komisji wskazywała, że już teraz można mówić o "niepokojących wnioskach"".

Zareagował na to polski europoseł Zdzisław Krasnodębski, który przypomniał niedawny tekst "Politico", w którym wskazano, że Petra Kammerevert z CULT, wywodząca się z niemieckiej SPD, prowadzi negocjacje dotyczące europejskiej ustawy medialnej, choć sama otrzymuje wynagrodzenie od niemieckiego nadawcy publicznego Westdeutsche Rundfunk Koeln (WDR). Temu konfliktowi interesów sprzeciwia się Transparency International, podkreślając, że Kammerevert jest główną negocjatorką europejskiego prawa medialnego z ramienia Socjalistów i Demokratów. Sama niemiecka europosłanka twierdzi, że "jej praca została fałszywie przedstawiona". Co ciekawe, w radzie WDR zasiadała również w przeszłości wspomniana już tutaj Sabine Verheyen. 

 



Źródło: niezalezna.pl

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
mn
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo