Do zdarzenia doszło w niedzielę około godz. 18.20 w rejonie Ronda Zesłańców Syberyjskich. Autobus Solaris Urbino 18, należący do Miejskich Zakładów Autobusowych, według ustaleń policji najpierw zderzył się z tramwajem, a następnie odjechał w kierunku ronda, uszkadzając po drodze kolejne samochody. Ostatecznie wjechał do przejścia podziemnego, spychając do niego również jedno z aut.
Jak wynika z ustaleń służb, niebezpieczna jazda trwała na odcinku około kilometra i objęła kilka skrzyżowań. Autobus zatrzymał się dopiero po uderzeniu dachem w strop przejścia - co najpewniej uniemożliwiło mu wjechanie głębiej. Łącznie uszkodzonych zostało kilkanaście samochodów.
AUTOBUS 186 WJECHAŁ W PRZEJŚCIE PRZY DWORCU ZACHODNIM
— Lusia (@Lusia6756877) July 6, 2026
W niedzielę autobus linii 186 zderzył się z tramwajem i 14 autami, a potem wjechał w przejście podziemne przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich. Poszkodowanych zostało 6 osób, w tym 4-letnie dziecko. Przyczyną miała być awaria… pic.twitter.com/6PL4EZXiIs
W wypadku poszkodowanych zostało sześć osób. Dwie z nich, w tym jedna małoletnia, zostały przewiezione do szpitala. Jak podały służby, była to kobieta z urazem miednicy i ogólnymi potłuczeniami oraz dziecko z rozcięciami głowy. Pozostałe cztery osoby odniosły lżejsze obrażenia.
Na miejscu pracowało kilkanaście zastępów straży pożarnej. Akcja techniczna, obejmująca wydobycie z przejścia podziemnego najpierw samochodu osobowego, a następnie autobusu, trwała kilka godzin.
Rzecznik Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski poinformował, że autobus prowadził 58-letni Polak. Z relacji kierowcy wynika, że pojazd mógł ulec awarii technicznej - miał on problem z hamowaniem. Kierowca był trzeźwy, a badanie narkotestem również dało wynik negatywny.
WTF 🤯 pic.twitter.com/gxH7IXe4gM
— Franz Maurer (@big_jakub) July 5, 2026
MZA: zdalne przejęcie kontroli niemożliwe
W poniedziałek Miejskie Zakłady Autobusowe wydały oświadczenie, w którym odniosły się do medialnych spekulacji na temat możliwych przyczyn wypadku. Spółka poinformowała, że wstrzymuje się z komentarzami i opiniami co do przyczyn zdarzenia do czasu dokładnego sprawdzenia pojazdu przez zespół specjalistów MZA i producenta.
„Aktualnie sprawa jest wyjaśniana wyłącznie przez policję i prokuraturę, które zabezpieczyły autobus" — zaznaczył rzecznik MZA Adam Stawicki.
Spółka odniosła się przy tym stanowczo do dwóch spekulacji. Po pierwsze - uznała za nieuprawnione dywagacje o awarii pedału gazu. „W serii autobusów, z której pochodzi pojazd o numerze taborowym 7717, nie odnotowywano awarii tego urządzenia. Ewentualna awaria potencjometru, wedle posiadanej przez nas wiedzy, skutkowałaby unieruchomieniem pojazdu, a nie jego przyspieszeniem" — wyjaśnił Stawicki.
Po drugie —-MZA zdementowały pojawiające się w sieci sugestie o możliwości zdalnego przejęcia kontroli nad autobusem. „Zaprzeczamy również dywagacjom na temat możliwego uzyskania zdalnego panowania nad pojazdem, co potwierdza także producent autobusów. Taka techniczna możliwość nie istnieje" — dodał rzecznik. Spółka podkreśliła, że pozostaje w stałym kontakcie z producentem, firmą Solaris Bus & Coach, która udziela jej wsparcia technicznego.
Przyczyny wypadku bada obecnie policja i prokuratura, które zabezpieczyły pojazd. Kluczowa dla ustaleń może okazać się analiza techniczna autobusu oraz nagrania z jego przejazdu przed zderzeniem, które już pojawiły się w sieci.