Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Co się stało z autobusem linii 186? Nowe ustalenia ws. szokującego wypadku w Warszawie

Dramatyczne sceny w Warszawie. Miejski autobus linii 186 zderzył się z tramwajem, przez blisko kilometr taranował kolejne samochody, a ostatecznie wjechał do przejścia podziemnego przy Dworcu Zachodnim. Poszkodowanych zostało sześć osób. Miejskie Zakłady Autobusowe wydały oświadczenie, w którym ucinają krążące w sieci spekulacje - także te o rzekomym zdalnym przejęciu kontroli nad pojazdem.

Do zdarzenia doszło w niedzielę około godz. 18.20 w rejonie Ronda Zesłańców Syberyjskich. Autobus Solaris Urbino 18, należący do Miejskich Zakładów Autobusowych, według ustaleń policji najpierw zderzył się z tramwajem, a następnie odjechał w kierunku ronda, uszkadzając po drodze kolejne samochody. Ostatecznie wjechał do przejścia podziemnego, spychając do niego również jedno z aut.

Jak wynika z ustaleń służb, niebezpieczna jazda trwała na odcinku około kilometra i objęła kilka skrzyżowań. Autobus zatrzymał się dopiero po uderzeniu dachem w strop przejścia - co najpewniej uniemożliwiło mu wjechanie głębiej. Łącznie uszkodzonych zostało kilkanaście samochodów.

W wypadku poszkodowanych zostało sześć osób. Dwie z nich, w tym jedna małoletnia, zostały przewiezione do szpitala. Jak podały służby, była to kobieta z urazem miednicy i ogólnymi potłuczeniami oraz dziecko z rozcięciami głowy. Pozostałe cztery osoby odniosły lżejsze obrażenia.

Na miejscu pracowało kilkanaście zastępów straży pożarnej. Akcja techniczna, obejmująca wydobycie z przejścia podziemnego najpierw samochodu osobowego, a następnie autobusu, trwała kilka godzin.

Rzecznik Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski poinformował, że autobus prowadził 58-letni Polak. Z relacji kierowcy wynika, że pojazd mógł ulec awarii technicznej - miał on problem z hamowaniem. Kierowca był trzeźwy, a badanie narkotestem również dało wynik negatywny.

MZA: zdalne przejęcie kontroli niemożliwe

W poniedziałek Miejskie Zakłady Autobusowe wydały oświadczenie, w którym odniosły się do medialnych spekulacji na temat możliwych przyczyn wypadku. Spółka poinformowała, że wstrzymuje się z komentarzami i opiniami co do przyczyn zdarzenia do czasu dokładnego sprawdzenia pojazdu przez zespół specjalistów MZA i producenta.

„Aktualnie sprawa jest wyjaśniana wyłącznie przez policję i prokuraturę, które zabezpieczyły autobus" — zaznaczył rzecznik MZA Adam Stawicki.

Spółka odniosła się przy tym stanowczo do dwóch spekulacji. Po pierwsze - uznała za nieuprawnione dywagacje o awarii pedału gazu. „W serii autobusów, z której pochodzi pojazd o numerze taborowym 7717, nie odnotowywano awarii tego urządzenia. Ewentualna awaria potencjometru, wedle posiadanej przez nas wiedzy, skutkowałaby unieruchomieniem pojazdu, a nie jego przyspieszeniem" — wyjaśnił Stawicki.

Po drugie —-MZA zdementowały pojawiające się w sieci sugestie o możliwości zdalnego przejęcia kontroli nad autobusem. „Zaprzeczamy również dywagacjom na temat możliwego uzyskania zdalnego panowania nad pojazdem, co potwierdza także producent autobusów. Taka techniczna możliwość nie istnieje" — dodał rzecznik. Spółka podkreśliła, że pozostaje w stałym kontakcie z producentem, firmą Solaris Bus & Coach, która udziela jej wsparcia technicznego.

Przyczyny wypadku bada obecnie policja i prokuratura, które zabezpieczyły pojazd. Kluczowa dla ustaleń może okazać się analiza techniczna autobusu oraz nagrania z jego przejazdu przed zderzeniem, które już pojawiły się w sieci. 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska