Jak się dowiedzieliśmy z konferencji Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego zastępców, podczas ubiegłotygodniowego najazdu prokuratury na Krajową Radę Sądownictwa nie zabrano akt dotyczących tzw. zamachu stanu w sądownictwie, co miało być głównym celem wtargnięcia do siedziby KRS. Zabrano jednak akta kilku spraw, które się toczą.
- Prawdopodobnym jest, że przejęto bezprawnie także dokumentację Nadzwyczajnego Rzecznika Dyscyplinarnego Prezydenta RP. Nie mam na ten temat danych, bo odmawia nam ich prokuratura - przekazał sędzia Piotr Schab.
Oświadczył, że prokuratorowi przeprowadzającemu czynności w siedzibie KRS i uczestniczącemu w pruciu szaf i sejfów, nie chodziło o zabezpieczenie dowodów w toczącym się śledztwie.
[Chodziło mu] o przekazanie tej dokumentacji osobom, które uzurpują sobie tytuł do pełnienia funkcji Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz zastępców rzecznika dyscyplinarnego
– powiedział sędzia Schab.
Zabrane akta umożliwią działanie rzeczników-dublerów?
Portal niezalezna.pl zapytał, jakie mogą być konsekwencje faktycznego zapoznania się z zabranymi aktami i dokumentami przez nieskutecznie powołanych rzeczników-dublerów?
Sędzia Schab uważa, że w tej sprawie mamy do czynienia z "łańcuchem bezprawia, który zapewne będzie trwać, zważywszy na fakt, że władza wykonawcza ma w swoim ręku dominację nad władzą sądowniczą". Legalny główny rzecznik dyscyplinarny stwierdził, że czynności podjęte przez neo-rzeczników "będą nielegalne i będą naruszać prawa i obowiązki obywateli", co wg niego nie ulega żadnej wątpliwości.
Taka osoba godzić będzie w prawa i obowiązki obywatela, ale taka osoba zapewne czerpać będzie w ostatecznym rozrachunku z aparatu przymusu państwowego i z tego sobie musimy zdawać sprawę. Będzie czerpać, że tak powiem, ze służalczości osób odwołujących się do rzekomego pełnienia funkcji prezesów sądów. Aparat przymusu oddziaływania na określone osoby nie musi zyskiwać za każdym razem cech przymusu bezpośredniego czy używania siły z wykorzystaniem policji
– zauważył sędzia Schab.
Portal niezalezna.pl dopytał również, czy zabrane dokumenty pozwolą rzecznikom-dublerom rozpatrywać sprawy, które toczą się przeciwko nim samym i czy podjęte przez nich działania będą nieść jakiekolwiek skutki formalne?
Jest szereg przepisów kodeksu karnego, które w takim wypadku zostałyby złamane. Po pierwsze mamy do czynienia z przetwarzaniem dokumentacji, do przetwarzania której zgodnie z ustawą pani Raczkowska względnie jej pseudo-następcy nie mają żadnego prawa. Przetwarzanie dokumentacji służbowej, pomijając jej charakter, które jest pozbawiony cechy legalności, jest czynem zabronionym. Po drugie, mamy tu do czynienia z przywłaszczeniem funkcji publicznej. Te osoby doskonale wiedzą, że powołują się na pełnienie funkcji, której nie pełnią i pełnić nie mogą, co jest sui generis przestępstwem. Zapewne osoby te dopuszczą się także przestępstwa upublicznienia informacji z postępowania przygotowawczego. Przykłady można mnożyć. Można tu powołać się również na przepis dotyczący przekroczenia uprawnień
– wyliczył s. Schab.
Krajowa Rada Sądownictwa rozważa powiadomienie Komisji Weneckiej
Sędzia Michał Lasota, zastępca RDSSP, zapytany o ewentualne powiadomienie Komisji Weneckiej w sprawie bezprawnych działań prokuratury w siedzibie KRS, przekazał że sprawa jest świeża, a taki ruch jest rozważany, choć nie było jeszcze okazji do jego podjęcia.
Jako członkowie stowarzyszeń sędziowskich i prawniczych uczestniczyliśmy niedawno w bardzo ciekawych spotkaniach z Komisją Wenecką. Dążyliśmy do dogłębnego wyjaśnienia Komisji Weneckiej, na czym polega bezprawie w Polsce
– dodał sędzia Schab.
Sędzia Lasota, jak sam przyznał, również był obecny podczas takiego spotkania. W jego odczuciu, Komisja Wenecka coraz lepiej pojmuje, na czym faktycznie polega kryzys praworządności w Polsce.
Członkowie Komisji Weneckiej znakomicie zdają sobie sprawę z tych zachowań, których podejmuje się minister Żurek i osoby mu podległe, i wiedzą, że takie zachowanie jest zachowaniem niedopuszczalnym i nielegalnymi, czy to w świetle prawa polskiego i polskiej Konstytucji, czy też w świetle prawa europejskiego
– ocenił arbiter.
Sędzia Przemysław Radzik, zastępca RDSSP, wykluczył przy tym przypadkowość działań zarówno prokuratury, jak i neo-rzeczników. Przypomniał, że to dość dobrzy prawnicy, którzy znają prawo i wiedzą, jakie konsekwencje przyniosą ich działania.
Te osoby doskonale zdają sobie sprawę z tego, co robią. U nich zauważalny jest po prostu strach. To są desperaci. Te osoby, które rządzą obecnie wymiarem sprawiedliwości, te osoby, które przyjęły nielegalnie funkcje - czy to w prokuraturze, czy to w sądownictwie - oni wiedzą, że nie minie ich odpowiedzialność karna. Ja teraz nie straszę nikogo, bo ja nie jestem od tego. Ja jestem sędzią, a nie prokuratorem
– stwierdził Radzik.