Ponad 50 balonów z nadajnikami GPS wleciało z Białorusi na teren Polski ostatniej nocy - ustalił nieoficjalnie portal Niezalezna.pl. Policja informuje o "balonach z papierosami".
Obiekt wleciał do centrum miasta wojewódzkiego
Jak podaje Telewizja Republika, jeden z obiektów spadł przy ulicy Włókienniczej w Białymstoku - w samym centrum jednego z największych polskich miast, stolicy województwa podlaskiego. Balon miał spaść ok. 1,7 km od siedziby wojewody podlaskiego, w pobliżu pływalni sportowej i... siedziby regionalnej TVP w likwidacji.
Mieszkańcy Białegostoku nie dostali żadnego alertu o zagrożeniu. Szczątki balonu miały zawisnąć na drzewie, a na ziemi leżał karton z pakunkiem.
W programie "Rewolwer" Katarzyna Gójska wskazywała, że sytuacja jest o tyle niepokojąca, iż balony do tej pory wlatywały na tereny mało zaludnione - tym razem jednak pozwolono wlecieć obiektowi nad teren dużego miasta.
Można tylko sobie wyobrazić, co stałoby się, gdyby pakunek zawierał ładunek wybuchowy lub trujące chemikalia.
- Cała ta operacja jest przedstawiana w ten sposób, że to operacja prowadzona przez Federację Rosyjską i Białoruś, a ten przemyt używany jest jako przykrywka - mówił Michał Rachoń. "W normalnym kraju po czymś takim minister obrony narodowej byłby zdymisjonowany" - dodał Jarosław Olechowski.
Obiekt spadł... obok telewizji i prokuratury
Jak podała Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska z TV Republika, balon spadł niemal tuż obok siedziby regionalnej TVP w likwidacji oraz Prokuratury Regionalnej w Białymstoku.