Rząd ma przyjąć dokumenty wyznaczające kierunki polityki fiskalnej i scenariusze makroekonomiczne na najbliższe lata. Jak ustalił portal Money.pl, chodzi m.in. o sprawozdanie z realizacji średniookresowego planu budżetowego oraz założenia makroekonomiczne do 2030 roku. To właśnie na ich podstawie rozpoczną się prace nad budżetem na 2027 rok, a także raportowanie do instytucji unijnych.
Wysoki deficyt mimo zapowiedzi oszczędności
Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze serwisu, wynika, że mimo planowanego ograniczenia wydatków, deficyt sektora finansów publicznych pozostanie na bardzo wysokim poziomie – 6,8 proc. PKB. To więcej niż zapisano w ustawie budżetowej (6,5 proc.).
Resort finansów tłumaczy to m.in. niższymi wpływami podatkowymi, słabszymi wynikami VAT oraz... skutkami zawetowania części zmian podatkowych przez prezydenta Karola Nawrockiego. Dodatkowo w analizowanych dokumentach nie uwzględniono skutków programu obniżającego ceny paliw, który generuje ubytek dochodów budżetowych.
Niepokój może budzić także poziom tzw. deficytu strukturalnego, który – według prognoz – ma być jeszcze wyższy niż sam deficyt nominalny.
Dług rośnie w szybkim tempie
Z ustaleń Money.pl wynika, że relacja długu publicznego do PKB może wzrosnąć do 65,1 proc., przekraczając unijny próg wynoszący 60 proc. Jeszcze dwa lata temu wskaźnik ten nie przekraczał 50 proc., co pokazuje tempo zmian.
Głównym powodem wzrostu zadłużenia są rosnące potrzeby pożyczkowe państwa, w tym rzekome finansowanie wydatków na zbrojenia, m.in. w ramach unijnego SAFE. Choć poziom zadłużenia pozostaje niższy niż średnia unijna, dynamika wzrostu może być sygnałem ostrzegawczym dla finansów publicznych.
Z dokumentów nie wynika, by rząd planował głębokie zmiany w polityce wydatkowej. Utrzymane mają zostać zarówno "wydatki na obronność", jak i "programy społeczne". Redukcja deficytu ma się opierać głównie na działaniach po stronie dochodów, takich jak utrzymanie obecnych progów podatkowych czy dodatkowe obciążenia dla wybranych sektorów.
Co z wynagrodzeniami i emeryturami?
To jednak nie wszystko. Prognozy wskazują, że w 2027 roku podwyżki dla pracowników budżetówki mają odpowiadać poziomowi inflacji, szacowanej na ok. 2,5 proc. rocznie.
Z kolei waloryzacja emerytur może być jedną z najniższych od lat. Według wyliczeń wynikających z dokumentów, minimalny wskaźnik podwyżki świadczeń może wynieść około 3,18 proc. Ostateczna decyzja będzie jednak zależeć od rzeczywistych danych gospodarczych.
Jak podkreśla Money.pl, obecne prognozy pokazują ograniczone możliwości prowadzenia elastycznej polityki fiskalnej. Wysoki poziom deficytu i długu oznacza, że w przypadku pogorszenia sytuacji gospodarczej przestrzeń do reakcji może być znacząco ograniczona. Choć przedstawione dane mają charakter wstępny, już teraz wskazują na rosnące wyzwania dla finansów publicznych w najbliższych latach.