Na proces, który od kilku lat toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie, dotychczas mało kto zwracał uwagę, ale jego finał może mieć ogromne konsekwencje. Fatalne dla polskiej dyplomacji.
Funkcjonariusze i agenci komunistycznych służb wrócą do polskiej dyplomacji? Takie zagrożenie się pojawiło, bo Sąd Najwyższy wydał kuriozalną uchwałę. Pozwala ona ignorować sądom zapisy zapisów ustaw, jeśli zostaną one uznane za niezgodne z konstytucją.
Orzeczenie jest autorstwa trójki sędziów, na czele z prezesem Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Piotrem Prusinowskim. Czyli tym, który dopuścił, aby Józef Iwulski nadal wydawał wyroki.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy europosła Patryka Jakiego, byłego wiceministra sprawiedliwości.
To niebywały skandal. Sędziowie z SN przyznali sobie uprawnienia władzy ustawodawczej oraz Trybunału Konstytucyjnego naruszając w ten sposób w sposób oczywisty podstawy ustroju państwa. Do tego dochodzi kwestia moralna obrony konfidentów Moskwy. Takie są skutki powstrzymanej reformy sądów i weta prezydenta Dudy. Pamiętajmy, że nie ma silnej Polski bez stabilnego systemu prawnego - który rebelia sądowa z pomocą proniemieckiej opozycji ich mediów oraz KE konsekwentnie niszczy. Koszty naszej słabej postawy wobec UE są coraz większe. Musimy to zmienić, zanim będzie za późno.
- mówi portalowi Niezalezna.pl Patryk Jaki.