Wyrok w tej sprawie miał być ogłoszony w czwartek, ale sędzia Leszek Nowopolski z uwagi na możliwą zmianę kwalifikacji prawnej zarzucanych czynów wznowił przewód sądowy i wyznaczył kolejny termin procesu na 18 stycznia 2019 r. Sędzia zapowiedział, że na tej rozprawie możliwe jest wydanie wyroku.
W mowach końcowych podczas poprzedniej rozprawy prokurator domagał się dla oskarżonego Jędykiewicza (zgodził się na podanie nazwiska i wizerunku) kary 3 lat więzienia, jego obrona wniosła zaś o uniewinnienie.
Oprócz Jędykiewicza, na ławie oskarżonych w tym procesie zasiadają jeszcze cztery osoby.
Prokuratura zarzuciła Jędykiewiczowi - jako byłemu prezesowi Energobudowy - wyprowadzenie z tej firmy prawie 31 mln zł, "wypranie" ok. 14 mln zł i uszczuplenia podatkowe.
Pierwszy wyrok w tej sprawie Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał w grudniu 2013 r. (proces toczył się od lipca 2007 r.). Jędykiewicz został wówczas skazany na 3,5 roku więzienia i 305 tys. zł grzywny. Dostał on też zakaz zajmowania kierowniczych stanowisk w spółkach handlowych na okres ośmiu lat. Sąd pierwszej instancji umorzył wobec Jędykiewicza i pozostałych kilku oskarżonych - z powodu przedawnienia - zarzuty dotyczące przestępstw podatkowych. Jędykiewicz odwołał się od tego wyroku.
W kwietniu 2015 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił wyrok 3,5 roku więzienia dla byłego lidera pomorskiego SLD i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.
W czerwcu 2016 r. Sąd Najwyższy uchylił do ponownego rozpoznania część sprawy Jedykiewicza. Chodziło w niej o zarzuty przywłaszczenia i prania pieniędzy przez Jędykiewicza, krążących między firmą konsultingową Janusza B. (jeden z głównych skazanych w aferze Stella Maris) a Energobudową oraz spółką Delta Press, m.in. wydającą nieistniejącą już gazetę "Głos Wybrzeża". Miało w tej sprawie chodzić o lobbing w sprawie kontraktu na przebudowę części nabrzeża portowego w Trójmieście. Od tych zarzutów Sąd Apelacyjny w Gdańsku uniewinnił w 2015 r. Jędykiewicza. Kasację od tej decyzji wniosła do SN prokuratura. Sąd Najwyższy zdecydował o uchyleniu wyroku uniewinniającego i przesłaniu tej sprawy do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku, który prawomocnie uznał, że Jędykiewicz jest jednak winny i wymierzył karę 30 tys. zł grzywny.
Według prokuratury, przestępstwo dotyczące Stella Maris polegało na tym, że firmy konsultingowe Janusza B. (w latach PRL był on pracownikiem cenzury oraz pierwszym dyrektorem Stella Maris) i jego wspólnika Konrada K. zawierały z różnymi spółkami kontrakty na doradztwo (jedną z nich była Energobudowa), których wykonanie powierzali z kolei wydawnictwu Stella Maris, którego właścicielem była Archidiecezja Gdańska. W rzeczywistości usługi te były całkowicie fikcyjne i zlecenia nigdy nie zostały wykonane.
Pieniądze ze spółek, które zlecały fikcyjne usługi firmom Janusza B. i Konrada K., najpierw były przelewane na konta ich firm, a później, po odjęciu kilku procent, do Stella Maris. Wydawnictwo pobierało kolejne kilka procent prowizji i na końcu większość pieniędzy wracała do osób zarządzających spółkami.
We wrześniu 2014 r. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku zapadł wyrok dotyczący głównych oskarżonych w aferze Stella Maris.
Na karę 3 lat i 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 9 lat skazany został były kapelan abp. Tadeusza Gocłowskiego, ks. Zbigniew B. Kapłan był dyrektorem Stella Maris w latach 1999-2003. Duchowny dostał również 55 tys. zł grzywny.
Byłemu pełnomocnikowi Stella Maris Tomaszowi W. wymierzono karę 3 lata i 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 8 lat i 120 tys. zł grzywny. Janusz B. został skazany na 4,5 roku więzienia i 432 tys. zł grzywny, a Konrad K. na 3 lata pozbawienia wolności i 144 tys. zł grzywny. Obaj mają też zakaz pełnienia stanowisk we władzach spółek na 5 lat. Wyroki wobec całej trójki są już prawomocne.