Przemysław Kimon, rzecznik zachodniopomorskiej policji, został zapytany przez reportera TOK FM , dlaczego matkę jeszcze poinformowano o śmierci Mikołaja, który utonął, a media już o tym wiedziały. Ten stwierdził, że "to wina mediów, które były na miejscu poszukiwań chłopca" – pisze portal gazeta.pl.
Ale to on wysyłał sms-y do dziennikarzy. Pierwszy przyszedł o godz. 9.30 "Zakończono poszukiwania z Choszcznie. Znaleziono ciało 6-latka". Drugi sms z godz. 9.40 brzmiał: "Wstrzymajcie tę informację. Powiadomimy matkę. Ja dam znać, jak już powiadomimy". Trzeci sms, z godz. 9.56: "Info o chłopcu już można".
Teraz asp. Kimon zapewnia, że matka o śmierci syna dowiedziała się od policyjnego psychologa, a nie z mediów.