Rosjanie, w których ręce trafiło po katastrofie smoleńskiej kilkanaście telefonów Blackberry, mogli bez trudu zdobyć dostęp do dokumentów objętych klauzulą tajności - twierdzi w rozmowie z portalem Niezależna.pl Antoni Macierewicz.
- System używany w tych telefonach był badany na przełomie 2006 i 2007 r. przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. Ówczesny minister obrony narodowej Radosław Sikorski chciał bowiem wprowadzić go na wyposażenie wyższych oficerów Wojska Polskiego. Okazało się, że system ten nie daje rzeczywistej ochrony i bardzo łatwo go złamać. Minister Sikorski musiał więc wycofać się z tego pomysłu - mówi Macierewicz.
- Natychmiast po zmianie rządu telefony Blackberry zostały wprowadzone zarówno do polskiego wojska, jak i do MSZ. Poprzez ten system wszyscy użytkownicy mają dostęp do całej dokumentacji ministerstwa, która jest im potrzebna do pracy. Mogą pracować tak, jakby siedzieli przy biurku. To rozwiązanie wygodne, ale stanowiące zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa - dodaje były szef SKW.
Wiadomo, że telefon Blackberry miał przy sobie w chwili katastrofy gen. Franciszek Gągor - szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
Uwagę na to, jak wielkie zagrożenie stanowi utrata telefonów Blackberry w wyniku katastrofy smoleńskiej, zwrócił wczoraj podczas wysłuchania przez sejmowym zespołem smoleńskim Witold Waszczykowski - były wiceminister spraw zagranicznych, od 2008 do 2010 r. zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
- Jeśli telefony Blackberry wpadły w ręce Rosjan, to mają oni dostęp do tajnych danych, jakie tą drogą przekazywano sobie w NATO. Poprzez taki telefon mogłem odczytywać wiadomości z mojego komputera w Ministerstwie Spraw Zagraniczncznych. - powiedział Witold Waszczykowski.
"Rosjanie zdobyli dostęp do polskich tajemnic"
Rosjanie, w których ręce trafiło po katastrofie smoleńskiej kilkanaście telefonów Blackberry, mogli bez trudu zdobyć dostęp do dokumentów objętych klauzulą tajności - twierdzi w rozmowie
Autor: wg
Autor: wg