W ostatnim wydaniu tygodnika „Gazeta Polska” ujawniono informacje dotyczące rodziców ambasadora Polski w USA Ryszarda Schnepfa.
Ojciec – Maksymilian Sznepf – we wrześniu 1940 r. na własną prośbę został powołany do Armii Czerwonej. W 1943 r. został powołany do 1. Dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Jako dowódca najpierw drużyny, a następnie plutonu i kompanii przeszedł „cały szlak bojowy od Lenino do Berlina”. Natomiast po niemieckiej kapitulacji Sznepf brał udział „w likwidacji band w Białostockiem”, czyli pacyfikacji podziemnej armii Żołnierzy Wyklętych walczących z sowieckim najeźdźcą. Uczestniczył m.in. w słynnej „obławie augustowskiej”, w której dowodził pododdziałem 1 Praskiego Pułku – polscy żołnierze działali razem z NKWD i UB. Jego bezpośrednimi przełożonymi w Zarządzie II Sztabu Generalnego byli funkcjonariusze GRU, którzy sporządzali dla Maksymiliana pisemne wytyczne. Z kolei matka Ryszarda Schnepfa, Alicja, pracowała najpierw w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, a później w Służbie Bezpieczeństwa.
Schnefp odniósł się do tego na Facebooku, pisząc, że publikacja to nawiązanie do wzorców z marca 1968 r.
– zatrwożył się ambasador.Fala antysemickich hejtów dotarła za ocean budząc konsternację, a przede wszystkim skutecznie burząc z mozołem budowany przeze mnie wizerunek Polski tolerancyjnej, bez rasizmu i antysemityzmu. (…) Szczują, grożą, prowokują. Nie, nie boję się o siebie. Nauczyłem się żyć na krawędzi. Boję się jednak o swoje dzieci, którym ktoś zapewne też powie kiedyś "wynocha!". Boję się o Polskę
CZYTAJ WIĘCEJ: Dorota Kania odpowiada Schnepfowi: brzydka gra antysemityzmem
W niedzielnym programie „Woronicza 17” w TVP Info skomentował słowa Schnepfa doradca społeczny prezydenta RP Andrzeja Dudy profesor Andrzej Zybertowicz.
– podkreślił prof. Zybertowicz.To przykre zachowanie. Oto ukazał się jakiś tekst w gazecie, która nie jest gazetą rządową. Urzędnik państwa polskiego imputuje temu tekstowi rzeczy, których tam nie ma, traktuje ten tekst jako formę gry politycznej i publicznie zachowuje się tak, jakby wypowiadał posłuszeństwo państwu polskiemu. Takie można odnieść wrażenie
Z kolei minister Beata Kempa dodała, że „osoba, która pełni funkcję publiczne, a taką osobą jest również ambasador, powinna umiejętnie używać takich komunikatorów jak Facebook i Twitter”.