Już dziś o godzinie 12 zostały udostępnione dla dziennikarzy materiały zabrane z domu Czesława Kiszczaka. W trakcie opracowania ponumerowano każdą stronę teczki personalnej i teczki pracy, nawet niezapisaną. Obecnie akta liczą odpowiednio: teczka personalna – 183 strony (łącznie z okładką), zaś teczka pracy 576 (również z okładką).
Wśród tych materiałów znajdują się:
- teczka osobowa tajnego współpracownika pseudonim „Bolek”;
- teczka pracy tajnego współpracownika pseudonim „Bolek”;
- koperta z napisem „Szanowny Pan Dyrektor Archiwum Akt Nowych w Warszawie” i dopiskiem „do rąk własnych” zawierającaodręczny list z dnia 5 kwietnia 1996 r. do Dyrektora Archiwum Akt Nowych, podpisany przez Czesława Kiszczaka;
- oryginalne papierowe opakowanie, w którym znajdowały się powyższe materiały.
Przypomnijmy: wdowa po szefie komunistycznej bezpieki przyszła do Instytutu Pamięci Narodowej. Przyniosła ze sobą dokument, który miał dotyczyć spotkania z Tajnym Współpracownikiem o pseudonimie „Bolek”, które odbyło się 16 listopada 1974 roku. Dodała, że w domu ma więcej podobnych „papierów”.
Policja razem z IPN zabezpieczył dokumenty, które znajdowały się w jej mieszkaniu.
W studiu TV Republika gościł Henryk Jagielski.
– mówił na antenie Jagielski.Jednym z kłamstw jest to, jakim cudem on się znalazł na 2 dniu strajku? Ja tam pracowałem, a jego nie znalem. On nie mógł być pod komitetem, ale został wybrany do tej rady delegatów. Jakim cudem to się stało, do tej pory tego nie wyjaśnił. Nie powiedział też jak się znalazł na 2 piętrze w komendzie wojewódzkiej. Tam było ponad 20 tys. Demonstrantów!
– powiedział.Nigdy też nie wytłumaczył, dlaczego spóźnił się 3 godziny na strajk w 80 roku
– przyznał Jagielski.Jak myśmy zarzucali mu te rzeczy, to on powiedział, że „mają mojego sobowtóra”
Wspomniał też o sprawie mieszkania.
– przyznał.Pracował dwa czy trzy lata i dostał mieszkanie ze stoczni. Ja pracowałem dwadzieścia lat i nie dostałem