Były prezydent zdecydował się wystąpić przed kamerą i odnieść się do burzy po ujawnieniu dokumentów z tzw. szafy Kiszczaka.
- Wiem, co zrobiłem. Byłem 100-procentowo oddany walce. Poświęciłem rodzinę, żonę, wszystko dla walki. A oni mi mówią, że jakieś pieniądz?! Pani! No żarty - oburzał się Lech Wałęsa.
- powiedział były prezydent. Nie chciał jednak wyjaśnić, kogo ma na myśli, jako „innego bohatera”.To jest wojna. Chcą osadzić jakiegoś innego bohatera, który był tchórzem. Chcą zająć miejsce w historii
- tak Lech Wałęsa skomentował oskarżenia, że mógł być marionetką w rękach służb bezpieczeństwa.Ja zrobiłem tak, jak potrafiłem. Ile mi siły i mądrości starczyło. Każdy mógł zrobić to lepiej (...) Czy ja im broniłem?
Przy okazji zwymyślał Krzysztofa Wyszkowskiego, opozycjonistę z Trójmiasta.
- stwierdził.Chcą zająć miejsce i w historii, i dzisiaj. Niektórzy są zawistni, niektórzy chorzy. Wyszkowski to chory człowiek
Przypomnijmy, dziś prezes IPN Łukasz Kamiński ujawnił, że w pierwszej partii dokumentów znalezionych w willi szefa komunistycznej bezpieki Czesława Kiszczaka znalazła się m.in. teczka personalna TW „Bolka” licząca 183 strony oraz teczka pracy tego agenta składającą się z 576 kart (wraz z okładkami). Z dokumentami tymi będzie można zapoznawać się od poniedziałku.
W 2011 roku Lech Wałęsa w programie Moniki Olejnik przyznał, że podpisał zobowiązanie do współpracy z SB. Miało się to stać na krótko po wydarzeniach na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku. - Podpisałem nie z myślą, że kiedykolwiek przejdę na tamtą stronę, że zdradzę, tylko z myślą „jak was ograć?” - mówił wtedy były prezydent.