W czasie konferencji prasowej Andrzeja Dudy i Petro Poroszenki – kiedy prezydent RP gościł na Ukrainie – z polskiej strony pytanie zadał tylko Paweł Wroński, dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Nie pytał prezydenta Polski o projekt Nord Stream 2, sankcje przeciwko Rosji czy współpracę Polski i Ukrainy. Wystąpił z deklaracją polityczną na temat Trybunału Konstytucyjnego.
Teraz postanowił się z tego wytłumaczyć. Rzecz jasna w swoim komentarzu Wroński nie kaja się, o czym świadczy już sam tytuł: „O władzy, co się pytań bała: jestem dziennikarzem, nie dworakiem”. Napisał tam m.in.:
I tu trzeba przyznać Pawłowi Wrońskiemu rację – rzeczywiście „nie jest sługą i członkiem świty prezydenta Dudy”. On i jego redakcyjni koledzy byli, a pewnie i są nadal, w gronie wspierającym kogo innego. Tyle że tamten dwór – po ostatnich wyborach prezydenckich – został bez swojego pupila. Przypomnijmy, jak spijali sobie z dzióbków.Chcę poinformować, że nie jestem sługą i członkiem świty prezydenta Dudy. Jako dziennikarz „Wyborczej” jestem sługą czytelników, choć być może są „gorszego sortu”.
Ponad rok temu, w 25. rocznicę założenia „Gazety Wyborczej”, ówczesny prezydent Bronisław Komorowski wręczył czterdziestu dziennikarzom i osobom związanym z „GW” odznaczenia państwowe. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski otrzymał wtedy Wroński, a Adam Michnik dziękował Komorowskiemu, mówiąc, iż ma „poczucie, że żyjemy w naszym państwie”.
Było tak:

fot. Wojciech Grzedzinski/prezydent.pl
W tle – po prawej stronie Bronisława Komorowskiego – wychyla się redaktor Wroński:

fot. Wojciech Grzedzinski/prezydent.pl
I jeszcze taki czuły obrazek:

fot. Wojciech Grzedzinski/prezydent.pl
Z kolei kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi Adam Michnik oświadczył, że Komorowski mógłby je przegrać jedynie wtedy, gdyby „pijany przejechał na pasach zakonnicę w ciąży”.
Po pierwszej turze przy Czerskiej takiej buty i pewności siebie już nie było. Postanowiono więc zewrzeć szeregi przed turą drugą. Opublikowano redakcyjne stanowisko, które swoim nazwiskiem firmował Jarosław Kurski.
– napisano w stanowisku.Kierując się naszymi wartościami, uważamy – nie bez zastrzeżeń – że w obliczu wyboru między Andrzejem Dudą a Bronisławem Komorowskim to urzędujący prezydent zasługuje na poparcie „Gazety Wyborczej”. Szanując prawo każdego do indywidualnej, zgodnej z sumieniem decyzji, uważamy, że Bronisław Komorowski będzie lepszym prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej
Jak wiadomo, na niewiele się to zdało. Jednak już po przegranych przez Komorowskiego wyborach, „GW” – chyba na otarcie łez – uhonorowała go tytułem Człowieka Roku. W laudacji Adam Michnik rozpływał się w zachwytach nad byłym prezydentem, stwierdził m.in., że przegrany „gwarantował pokój wewnętrzny i spokój polskich domów”.
Następnie zganił Polaków za ich wybór. – Czas pańskiej prezydentury z pewnością bardzo wysoko ocenią historycy, a rewolta przy urnach wyborczych stanie się przedmiotem wielu analiz. Jak to się stało, że Polacy strzelili sobie w stopę? I na jak długo? – pytał zatrwożony.
Tak więc, kiedy Paweł Wroński stwierdza, że „nie jest sługą i członkiem świty prezydenta Dudy”, to pisze prawdę. Dworakiem był gdzie indziej.