Firma Nabino wzięła udział w postępowaniu przetargowym prowadzonym przez Centrum Projektów Informatycznych, a nie na zlecenie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Według dziennika "Fakt" Nabino wygrało przetarg, bo zaproponowało... najniższą cenę.
Przypomnijmy: system przygotowany przez Nabino dla PKW spowodował chaos i dymisję wszystkich członków komisji. Był on dziecinnie łatwy do zaatakowania przez hakerów, a testy przeprowadzone niedługo przed wyborami „wykazały bardzo poważne błędy w jego działaniu”. System miał też błędy, które całkowicie podważały zaufanie do prawidłowości procesy wyborczego, np. po przeliczeniu głosów w wyborach na prezydenta Szczecina wydrukował jako zwycięzcę kandydata, którego w ogóle nie było w tym okręgu (na wydruku z systemu jako zwycięzca wyborów na prezydenta Szczecina widniał Krzysztof Woźniak. Problem polegał na tym, że nie było możliwe, aby mógł on wygrać wybory w Szczecinie, ponieważ... w ogóle nie było go tam na karcie do głosowania!).
System informatyczny Państwowej Komisji Wyborczej okazał się niewydolny nie tylko pod względem liczenia głosów. Wprowadził również zamieszanie w innych sprawach. Zakwalifikował jednego z kandydatów na radnego jako współpracownika Służby Bezpieczeństwa, choć ten w IPN ma status pokrzywdzonego.
Prezesem i wiceprezesem spółki, która jest autorem stwarzającego nieustanne problemy systemu, jest dwójka 31-latków – Zofia Bogusławska i Maciej Cetler.