– Gdy patrzę na zachowanie Komorowskiego w tej kampanii, to widzę, że jest przestraszony. Jego droga do polityki pokazuje, że był pod opieką służb. Seria zdjęć, gdzie spał przy różnych okazjach, jest dla prezydenta sprawą, która powinna być wykluczająca. Komorowski od dawna jest kompromitujący, ale był wygodny i pożądany gdy jego kompromitacja zapewniała głosy lemingów – mówi Andrzej Gwiazda, członek komitetu strajkowego w Stoczni Gdańskiej w Sierpniu 80.
Według opozycjonisty, „Duda zaprezentował energię i może Komorowski próbuje dorównać”. – Dlaczego prezydent Komorowski wszedł na krzesło w Japonii? Może chce dorównać Dudzie, który ma energię. W tej chwili wydaje się, że efekt zagrożenia Komorowski nadrabia właśnie „brawurą” – mówi Gwiazda.
CZYTAJ WIĘCEJ: OBCIACH ROKU: Komorowski... wchodzi w butach na fotel w japońskim parlamencie
Były działacz WZZ dodaje, że „Komorowskiemu sypie się sztab, bo już dawno było widać, że zbliżamy się do granicy, do momentu kiedy szczury zaczną uciekać, gdy okręt się przechyla”. – Być może już szczury Platformy zaczynają uciekać, bo przestają być pewni wygranej? – zastanawia się.
Jak zaznacza, Komorowskiemu poparcie „szło” bez osobistego udziału prezydenta. – On był kukłą, nad którą pracowały jakieś sztaby, np. sztaby dziennikarzy. Ale gdy taka osoba jest tylko marionetką, to strach przed jej upadkiem udziela się innym. Gdy Wałęsa był potrzebny, to miał kilkadziesiąt procent poparcia, a gdy przestał być potrzebny, to miał zaledwie 1,8 proc. głosów – przypomina Andrzej Gwiazda i dodaje: – Komorowski, mam wrażenie, że po prostu nie wiem kim jest. Był hrabią, ale gdy okazało się, że nim nie jest, to został myśliwym, później przestał być myśliwym. Miał być doktorem, ale okazało się, że nie ma doktoratu. On chce być swego rodzaju aktorem, ale bardzo kiepsko gra.